Byłem na otwarciu stadionu i na inauguracyjnym meczu. Stadion był okrzyczany jako duma stolicy, posadzono na trybunach młodzież sciągniętą z całej Europy i troche ze świata. Było to 57 lat temu w tym samym miejscu, gdzie teraz stoi Stadion Narodowy. To był Stadion Dziesieciolecia, a mecz Polska - Chiny. Strzeliliśmy 3 bramki i mecz wygraliśmy (czy Chinczycy coś strzelili - nie pamietam).
Jako zawodnik-amator uczestniczyłem później w setkach piłkarskich spotkań. Jako kibic nie wystapiłem już nigdy; taka dziwna konstrukcja psychiczna; owszem jestem żywotnie zainteresowany sukcesami Polski w tej dyscyplinie sportu (jak w każdej innej) i jak każde inne rozgrywki międzynarodowe z udziałem Polaków oglądam w TV i nawet poprzez ekran instruuję zawodników, jak mają grać, czy wykonywać swoje sportowe zadanie. Mam także swoje ulubione dyscypliny, które zawsze muszę oglądać, pod warunkiem, że wystepują tam Polacy; są to sporty zimowe.
Oczywiście rozumiem doskonale emocje kibiców, nawet ich zacietrzewienie, nawet czasem partykularny, czy "narodowy" brak obiektywizmu - sam taki jestem.
Rozumiem także polityczną motywację władz wszelakich i partii, które na fali rozbudzonego stadionowego patriotyzmu i nierzadko uniesienia - chcą upiec swoją polityczną pieczeń. Mogą sobie wówczas przypisac wszelkie zasługi - dostarczyli narodowi godziwej rozrywki, igrzysk w popularnej na całym świecie dyscyplinie sportu. Dla osiągnięcia tego celu można przeznaczyć ogromne sumy - wszystko jest usprawiedliwione. Piłka nożna i jej rozgrywki urastają do rangi najważniejszych wydarzeń w kraju.
To wszystko rozumiem, ale się kardynalnie nie zgadzam. Igrzyska pt. piłka nożna - nie mają racjonalnego uzasadnienia, by stawiać je na pierwszym miejscu. Oczywićie - na tym miejscu są, ale na skutek kulturowych przyzwyczajeń i sztucznych medialnej indoktrunacji. W Bizancjum siegały po władzę w imperium partie sportowe - bynajmniej nie piłkarskie; były to "kolorowe" stronnictwa w wyścigach rydwanów. W Ameryce - emocje wzbudza futbol amerykański (nie mylić z piłką nożną), koszykówka, boks; piłka jest na dalszym planie.
Obecnie w Polsce na skutek sportowych upodobań przedstawicieli rządu i może z premedytacją uprawia sie wręcz hodowlę piłkarzy i nade wszystko kibiców - licząc oczywiście na pozyskanie mięsa wyborczego. Ogromne środki przeznaczone na ten cel, to w dużej mierze pieniądze zmarnowane. Cóż, od starożytności wiadomo, że narodowi należy dostarczyć "panem et circenses". Tyle tylko, że mamy demokrację i nie zawsze kosztowne uprawianie polityki przez jedną partię jest zgodne z wolą i potrzebami narodu.
"Za wszelka cenę" - tak realizowało się za komuny bzdurne niekiedy przedsięwzięcia i wyrzucało sie wyjątkowo sprawnie pieniadze w błoto. Nie było przysłowiowego chleba" w dostatku - władza serwowała narodowi Wyscig Pokoju. To sportowe wydarzenie przedstawiane było jako najważniejsze wydarzenie w świecie, we wszechświecie nieledwie. Dokładnie tak samo, jak obecnie przedstawia się mistrzostwa Europy w piłkę.
To wszystko nie jest w porzadku. Państwo powinno przede wszystkim finansować sport masowy; sport wyczynowy - tak, jesli idzie o narodową reprezentację. Opodatkowanie społeczeństwa na rzecz jednej tylko dyscypliny sportowej, która niekoniecznie służy rozwojowi sprtowemu, czy podniesieniu zdrowia społeczństwa - jest pewnego rodzaju grabieżą podporządkowaną politycznym celom.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)