Janusz40 Janusz40
403
BLOG

Splendory, to my; odpowiedzialność - oni

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 4

           Do ciekawej dyskusji na temat przyczyn katastrofy, a raczej do kwestii odpowiedzialności za fakt jej zaistnienia dorzucam swoje trzy grosze.

                                                                                                                                                                                                                 Po pierwsze - brak reakcji na memoriał przewodniczącego Związku Zawodowego Maszynistów Leszka Miętka, mówiący o katastrofalnym stanie urządzeń sterujących na kolei, skierowanego do ministra infrastruktury 8 lutego, to w świetle obecnej katastrofy - przestępstwo, które winno być ścigane z urzędu;

          Po drugie - fakt rozparcelowania i sprzedania nawet - różnych składników majątku kolei - niczego nie zmienia w kwestii odpowiedzialności rządu w sferze bezpieczeństwa. Przestrzeganie przepisów BHP obowiązuje zarówno w sektorze państwowym, jak i prywatnym; to nawet nie musi być zastrzeżone w umowie przeniesienia własności, to jest oczywiste, jak oczywiste jest prawo organów państwowych do sprawdzania w prywatnych domach szczelności instalacji gazowych, czy przewodów kominowych.

           Po trzecie - odpowiedzialność rządu polega na należytym nadzorze nad sprawnością urządzeń technicznych, na kontroli przestrzegania przyjętych procedur i wymogów. To tak samo, jak agenda państwowa - policja - sprawdza skrupulatnie w czasie kontroli drogowej, czy pojazd ma aktualny przegląd techniczny, czy kierowca ma prawo jazdy, czy opłacił OC, czy nie prowadzi pod wpływem ..., to wszystko ma obowiązek sprawdzać państwo (poprzez swoje wyspecjalizowane komórki, a nawet może scedować prawo do poświadczania sprawności pojazdu fachowym uprawnionym mechanikom samochodowym).

           Po czwarte - państwo także jest obowiązane do tworzenia nowych przepisów instrukcji i procedur w miarę wprowadzania w życie nowych urządzeń technicznych.

           Jeżeli państwo nie wykonuje swoich obowiązków z tytułu nadzoru, jeżeli najwyżsi urzędnicy państwowi nic nie robią w tej mierze, uważając, ze sam fakt istnienia przepisów wystarczy, jeżeli premier mianuje branżowego dyletanta (co nawet jest dopuszczalne), ale dyletanta, który nie umie sobie dobrać odpowiednich fachowców i nie umie korzystać z różnych kanałów informacyjnych w sprawach swojego resortu, to dymisja jest najłagodniejszym wyjściem. Jeżeli minister otrzymuje informacje o zagrożeniach i nie reaguje, to dymisja nie wystarczy.

            Jeżeli premier parę dni wstecz wystawia ministrowi celującą notę za jego działalność, nie sprawdziwszy przynajmniej w dwóch niezależnych źródłach informacji o stanie resortu (a takie źródła są, np. NIK, służby specjalne). Jeżeli nie ma dokumentacji, iż premier takie materiały do oceny resortu zażądał - wówczas winnym jest także premier.

           Dla zobrazowania moich subiektywnych poglądów wklejam dodatkowo tekst komentarza, który już zamieściłem pod inna notką:

"Król Maciuś I (może być Donuś) zarządził wybudowanie placów zabaw (może być Orlików) wszędzie, gdzie tylko możliwe i fabryk cukierków; brakło pieniędzy w królewskiej kasie na inne rzeczy; więc polecił oszczędzać swoim ministrom (kolegom z placu zabaw - specjalistom od przytakiwania królowi Maciusiowi). Ministrowie, którzy wyznaczyli na stanowiska w swoich resortach swoich kolesiów i swoich potakiwaczy - zarządzili likwidację kosztownego nadzoru technicznego i kosztownej aparatury sterowniczej (przecież od stu lat to wszystko się kręciło - niech tam na dole myślą).

Maciuś I, jego ministrowie i dyrektorzy niższych szczebli nie są od myślenia, oni są od celebrowania swojej władzy i smakowania splendorów. Oni są (we własnym przekonaniu) - zawsze dobrzy, tylko źli są ci wykonawcy na dole.

W moim jednak przekonaniu - wina i odpowiedzialność jest tym większa, im dotyczy to wyżej postawionego pracownika państwa (począwszy od króla Maciusia)."

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka