Janusz40 Janusz40
408
BLOG

Spadek kursu złotówki do EURO - to ocena kondycji gospodarczej P

Janusz40 Janusz40 Gospodarka Obserwuj notkę 0

            Unijny komisarz do spraw gospodarczych Olli Rehn podniósł prognozowana wartość wzrostu PKB dla Polski z 2,5% do 2,7%. spodziewa się także wykonania budżetu z deficytem nie przekraczającym 3% i zadłużeniem do 55% PKB. Wg analityków UE zadłużenie w 2011r. wynosiło 56,3 % PKB, a nie jak oświadczał min. Rostowski - poniżej 55%.

         Wielce to optymistyczne, lecz jawi się na podstawie dotychczasowego wykonania budżetu państwa - jako nierealne. Wydatki budżetowe w pierwszych dwóch miesiącach wyniosły ok. 19%; przychody ok. 15%. Deficyt budżetowy do lutego br. osiągnął blisko 47% planu. Zgodnie z elastycznym budżetem państwa na 2012r. - wzrost PKB powinien osiągnąć 4%. Wg min. finansów - kurs złotówki do Euro powinien w końcu roku wynieść 4.17; obecnie ów kurs jest wyższy i ostatnio oscyluje wokół 4,25 zł./euro i ma tendencje rosnacą.

          Minister rządu, napisał list otwarty do Leszka Balcerowicza list otwarty - daje się "przyłapac" na propagandowej demagogii; nie wiadomo - czy jest tak niekompetentny, czy uważa Polaków za niczego nie kojarzacych, którzy i tak niewiele zrozumieją i można im dalej wmawiać świetlaną przyszłość? Zarówno jedna, jak i druga możliwość dyskwalifikuje Rostowskiego jako ministra finansów. Prezentowany urzędowy optymizm nie może opierać sie na publikowaniu jednocześnie fałszywych ocen finansów kraju.


         Gdyby przeanalizować wielkość zadłużenia w stosunku do PKB, którym chwali się min Rostowski (iż utrzymuje go w normie) - to podstawową sprawą jest rentowność naszych papierów skarbowych, Otóż poczawszy od objęcia rządów przez PO - ta rentowność systematycznie rośnie osiagając przecietną wartość ok 5%., przy czym rentowność naszych obligacji na początku tych rządów była prawie taka sama, jak papierów niemieckich (i niska), ale szybko pojawia się rosnąca różnica, która obecnie dochodzi do 3%. (oczywiście na niekorzyść Polski).
Fetyszyzowanie stosunku wielkości zadłużenia do PKB, jako najważniejszego wskaźnika informującego o stanie finansów państwa - jest tezą nieprawdziwą. Niemcy i Japonia mają te wskażniki o wiele gorsze niż Polska (Japonia znakomicie przekracza nawet 100 % długu w stosunku do PKB); trudno jednak spostrzegać te państwa jako pogrążone w finansowej zapaści. O stanie finansów i stanie gospodarki najbardziej wiarygodną informacje dają rynki finansowe i one np. każą kupować niemieckie papiery z niską rentownościa (ok 2 %) - zdarzył sie nawet zakup niemieckich obligaci z ujemną rentownością - brzmi niewiarygodnie, ale jednak.


         Wysoka rentowność obligacji w połaczeniu z wysokim nominalnie długiem państwowym, to kula u nogi naszej gospodarki. Przedstawiane w liście Rostowskiego wspaniałe prognozy mogą się ziścić jedynie przy wszystkich sprzyjajacych uwarunkowaniach zewnętrzych, tylko tak niestety nie bywa; jednocześnie cały czas - względnie dobry stan finansów ma miejsce dzięki nadzwyczaj niskim dochodom społeczeństwa, które sytuuja nas na ostatnich miejscach w UE (zamrożenie wypłat w sektorze publicznym, podniesienie składki rentowej o 2% itp.) i dzięki posiadaniu sporych zasobów naturalnych, które dają się eksploatować. Jest to jednak stagnacja, która przeistoczy się w recesję, kiedy znacząco obniży się unijne zasilanie finansowe, a powstaną nowe koszty związane z fatalną polityką energetyczną, jaką uprawia ten rząd i skutkami katastrofalnego dla Polski pakietu klimatycznego - podpisanego osobiście przez premiera Tuska. Ludziom żyje się lepiej w krajach "upadających", takich jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Irlandia niż na "zielonej wyspie" w Polsce.

 

            Bilionowa emisja EURO zasilająca banki włoskie, hiszpańskie, także Grecję - spowodowała spadek wartości tej waluty w stosunku do dolara - to zrozumiałe; spowodowała jeszcze większy spadek złotówki do walut narodowych (dolar, frank) - to też zrozumiałe, ale spadek wartości złotowki w stosunku do ulegajacego deprecjacji EURO, to zupełnie niezrozumiałe dla waluty państwa mieniacego sie "zielona wyspą" Europy. W kategoriach obiektywnych, jednatk - całkowicie zrozumiałe; otóż kondycja polskiej gospodarki jest tak mizerna i tak zależy od gospodarki państw strefy, że ich niewielkie osłabienie wpływa przemożnie na jeszcze wieksze osłabienie u nas. A przecież teoretycznie - to posiadanie wlasnej waluty powinno skutkować wzrostem jej wartości w stosunku do upadajcej wartościEURO.

            Ciemność widzę, ciemność.

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka