Norman Davies krytycznie wypowiadał się na temat obchodów - "wystarczy juz tego tryumfalizmu", a ten historyk jest nadzwyczaj hołubiony przez obecną władzę w Polsce. Davies odgrywa w Polsce rolę wielce obiektywnego historyka, tylko tak rozkłada akcenty, by umniejszyć pozycje Polski w historii Europy, a pozycję Rosji wzmocnić. Teraz drażnią go obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Ciekawe, że nie słyszałem, by wypowiadał sie krytycznie o tego typu obchodach w Anglii, czy Rosji. Co sądzi o angielskim rządzie, który - by nie drażnić Stalina - nie dopuścił do defilady polskich lotników mających swój znakomity udział w obronie Anglii.
Nawet niekwestionowany bohater Powstania gen Ścibor-Rylski "Motyl" musi przyjąć do świadomości, że "są w Ojczyźnie rachunki krzywd" i nie ma zbyt wiele okazji, by objawić swoje niezadowolenie z obecnych rządów. Obóz władzy wielokrotnie udowodnił, że sprawy narodowe w gruncie rzeczy nie są dla niego ważne, że wszystko podporządkował kwestii utrzymania się przy władzy. Liderzy PO zachowują się tak, jak gdyby niepodległość i suwerenność Polski, to była sprawa przejściowa; nie warto nic dla niej zrobić. Wybitnym dowodem na taki stosunek władzy do Ojczyzny jest sprawa smoleńska, jest karygodne zaniedbanie spraw obronnych Polski, jest uleganie we wszelkich sprawach Niemcom i Rosji - w imię kariery politycznej premiera na salonach Europy. Prezydent Warszawy uniemożliwia postawienie pomnika na cześć wielkich Polaków, którzy zginęli w smoleńskiej katastrofie, gdyż musiałoby sie tam pojawić nazwisko prezydenta Kaczyńskiego, a przecież liderem opozycji jest jego brat, to mogłoby go wzmocnić. Gwizdy i buczenie było skierowane przeciwko Tuskowi. Gronkiewicz-Waltz i Bartoszewskiemu, a nie przeciwko bohaterom Powstania Warszawskiego


Komentarze
Pokaż komentarze (2)