W poniedziałek 4 listopada b.r., w gmachu Uniwersytetu Warszawskiego odbyła się debata zorganizowana przez Instytut Wolności, w której uczestniczyli : R. Sikorski, P. Kowal, L. Dorn, O. Osica, T. Szadkowski oraz I. Janke.
Debata, pod przewrotną nazwą „Co może dziś NATO ?”, objawiła, według mnie, ogromne zagubienie wszystkich uczestników „ gier wojennych”. Zarówno tych, biorących udział w poniedziałkowym spotkaniu, jak też, a raczej przede wszystkim, światowych potęg militarnych, czyli USA i NATO. Powód zagubienia jest prozaiczny, - brak wroga na terenie Europy. W tej kwestii, min. R. Sikorski powiedział, że przewiduje kilkunastoletni okres spokoju w naszym rejonie. USA konsekwentnie wycofują swoje zaangażowanie militarne z Europy, nie widząc zagrożenia klasycznym konfliktem wojskowym w tym rejonie. W zaistniałej sytuacji, NATO jest zmuszone rozważyć nowe koncepcje współpracy wojskowej, tym bardziej, że państwa członkowskie, w obliczu kryzysu ekonomicznego, redukują swoje wydatki na zbrojenia.
Wobec tak zmieniających się warunków zewnętrznych, debata na U.W. nie mogła wyglądać inaczej jak forum prezentacji życzeń, przypuszczeń i gdybań. Siłą rzeczy paneliści nie kończyli swoich wypowiedzi konkluzją, co mogło wywołać u licznie przybyłych słuchaczy poczucie niedosytu.
Pomimo miałkości samej debaty, chwała organizatorom za jej zorganizowanie, co z pewnością jest niełatwym zadaniem.
Dla mnie, niepokojąca jest nabyta świadomość, że pomimo wyraźnych przesłanek wskazujących na długi okresu utrzymania pokoju w Europie, Polska przewodzi w statystyce wydatkowania środków budżetowych na zbrojenia, podczas gdy inne kraje ten rodzaj wydatków ograniczają.
Dodatkowo nie mam pewności, że te ogromne środki są wydatkowane mądrze i racjonalnie, albowiem, jak stwierdził min. R. Sikorski, nawet ogólna doktryna obronna, implikująca priorytety zakupowe, jest tak tajna, że znają ją wyłącznie generałowie decydujący o zakupie określonego sprzętu militarnego. Wątpię, aby zręby doktryny i ogólnych założeń obronnych państwa musiały być tak tajne, że nie wiedział o ich istnieniu uczestniczący w panelu b. marszałek Sejmu, poseł L. Dorn.
Takie utajnienie wyklucza jakąkolwiek weryfikację zasadności oraz kontrolę całego procesu zakupu rozmaitego uzbrojenia. Stąd już tylko krok do korupcji, na którą wojskowi nie są całkowicie odporni.


Komentarze
Pokaż komentarze (32)