Czyli, czy żydowskiemu lobby w USA, uda się rozpętać nową wojnę?
Dyskutując zawzięcie nad geopolitycznym układem sił i wpływów w Europie, zastanawiamy się nieustannie, jakie działania, podejmowane na arenie europejskiej odzwierciedlają interesy polityczne i gospodarcze poszczególnych państw. Z identyfikacją tych działań nie ma specjalnych trudności. Potęgi europejskie potrafią zachować wewnętrzną spójność i pryncypialność w celu realizacji polityki zagranicznej zabezpieczającej swoje interesy. Państwa zależne, przynajmniej pozornie, - starają się to czynić.
Odmiennie ta sprawa wygląda w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej. Jak wynika z najnowszych doniesień prasowych :
59 ze 100 senatorów Kongresu USA (w tym 16 Demokratów), jest za nałożeniem nowych sankcji gospodarczych na Iran.
Kuriozalność postawy większości kongresmenów nabiera wagi w świetle wygłoszonego przez Baracka Obamę na Kapitolu „Orędzia o stanie państwa”. Prezydent zapowiedział, że zawetuje ewentualne nowe sankcje wobec Iranu, bo zaszkodziłoby to prowadzonym obecnie rozmowom z Teheranem w sprawie jego programu nuklearnego.
„ Jeśli Kongres przedłoży mi teraz nowe sankcje, które groziłyby załamaniem rozmów, zawetuję je. Ze względu na nasze bezpieczeństwo narodowe, musimy dać dyplomacji szansę na odniesienie sukcesu” - powiedział.
Hillary Clinton, która przez długi czas popierała poprzednie sankcje wobec Iranu, przedstawiła swą ocenę. - Teraz, kiedy te poważne negocjacje w końcu się odbywają, powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by sprawdzić, czy mogą one posunąć do przodu ostateczne rozwiązanie dotyczące irańskiego programu nuklearnego - powiedziała Clinton. Według byłej sekretarz stanu USA, nowe jednostronne sankcje nałożone na Iran mogłyby zniweczyć międzynarodowe negocjacje ws. irańskiego programu nuklearnego. Clinton wezwała Kongres do współpracy z prezydentem w prezentowaniu jednolitego stanowiska wobec Teheranu.
Stanowisko prezydenta USA popiera także Carl Levin, - szef senackiej komisji sił zbrojnych i kilku szefów innych senackich komisji, którzy wyrazili wolę wstrzymania się z podjęciem decyzji w sprawie ewentualnych nowych sankcji wobec Iranu, aby dać szansę działaniom dyplomatycznym.
Stanowisko 59 senatorów, blokujące pokojowe działania Rządu USA, ktoś mógłby nazwać nawet politycznym sabotażem, ale nikt tego nie robi, aby nie narazić się lobby żydowskiemu, realizującemu wytyczne Tel Avivu.
W sytuacjach tego rodzaju, prezydent Barack Obama marzy zapewne o komforcie sprawowania władzy państwowej, jaki posiada prezydent Władimir Putin.


Komentarze
Pokaż komentarze