Stan fałszywej poprawności politycznej, okraszonej hipokryzją, nie jest stanem naturalnym. Na dłuższą metę staje się niewygodny. W związku z tym coraz więcej komentatorów dostrzega pewne mechanizmy i cechy charakterystyczne ukraińskiej rewolucji, upodabniające ją do wielu innych rewolucji typowo socjalistycznych, np. do rewolucji kubańskiej.
Szkoda, że żaden z socjologów, aktywnych także tu, na salonie 24, nie pokusił się o zbadanie przekroju społecznego uczestników buntu na Majdanie. Pozwoliłoby to na łatwiejsze zdefiniowanie charakteru i analizę tego protestu.
Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem (m. in. na podstawie obserwacji relacji telewizyjnych), że przeważającą część tej społeczności stanowią osoby w średnim wieku oraz starsze, raczej niezamożne i prawdopodobnie bezrobotne. Nurt prozachodni ma oczywiście swoje niemałe statystyczne odzwierciedlenie wśród uczestników protestu, lecz tylko wśród tej części młodych ludzi, którzy mają realną szansę na budowanie przyszłości, poza granicami swojej ojczyzny.
Wiadomo też, że głównymi czynnikami , które przeważyły szalę niezadowolenia były : bieda związana z brakiem pracy lub bardzo niskimi zarobkami, arogancja władzy, wszechogarniająca korupcja, rozwarstwienie społeczne, aktywne układy mafijne itd. itp.
Ludzie na Majdanu walczą przede wszystkim o poprawienie swoich warunków życia. Są to czynniki ekonomiczne i społeczne. Ważkie, ale nie mające nic wspólnego z pojawiającymi się obecnie coraz częściej i sztucznie wklejanymi medialnie, - hasłami wolnościowymi. O jakiej wolności może być mowa, od czego lub kogo. Od Rosji ? Wolne żarty. Ludzie chcą pracy, jedzenia i w miarę godnego życia. To jest oczywiste.
W efekcie, z odniesienia żądań demonstrantów do ich przekroju społecznego, - powstaje wyrazisty obraz rewolucji o charakterze socjalistycznym.
Antyrosyjskość, propagowana wśród ukraińskiego społeczeństwa głównie przez emisariuszy zagranicznych mediów i wywiadów, - jest w hierarchii przyczyn, na dalszym miejscu. Co ciekawe, trafia najpełniej do tych samych środowisk nacjonalistycznych, którym bliskie są poglądy antypolskie, z czego znaczna część polskich rusofobów nadal nie potrafi zdać sobie sprawy.
Widoczne z czasem nasilanie się tego kierunku propagandy, oddala i zastępuje prawdziwy, społeczny charakter buntu. Podszczuwanie do konfliktu z wyimaginowanym, czy prawdziwym wrogiem zewnętrznym, jest typowym schematem często stosowanym w dziejach świata. W przypadku Ukrainy, może to przynieść tragiczne skutki dla niej samej. Postulowanej poprawy warunków życia społeczeństwa, z pewnością ta polityka nie przyniesie.
Bezpośrednim zapalnikiem buntu, było bez wątpienia odrzucenie przez prezydenta Ukrainy W. Janukowycza orientacji zachodniej i wybranie kierunku prorosyjskiego. Abstrahując jednak od jego złodziejskiego autoramentu, nie wolno zapominać, że uczynił to wyłącznie z przesłanek ekonomicznych, nie mając, po prostu, innego wyjścia, ku zadowoleniu pochłoniętej swoimi problemami Unii Europejskiej.
Na obecnym etapie, bardzo charakterystyczna i widoczna staje się alienacja nowej, „rewolucyjnej” władzy, opanowywanej stopniowo przez starych aparatczyków z poprzednich rządów. Spektakularna akceptacja przez Majdan nowych członków „rządu”, w stylu „ludowego komitetu centralnego”, była jednym z ostatnich teatralnych gestów umęczonego tłumu.
Błyskawiczna i dziejąca się na oczach protestujących sądowa rehabilitacja „rabuśnicy” Tymoszenko, oraz zwrot ogromnego majątku, świadczy dobitnie o stopniowym otępieniu tłumu. Ten proces będzie postępował i doprowadzi wkrótce do całkowitego pozbawienia wpływu Majdanu na rządzących.
Nowe władze Ukrainy znalazły się w bardzo trudnym położeniu. Stały się obiektem manipulacji, już nie ulicznych prowokatorów, lecz światowych karteli władzy, reprezentowanych przez międzynarodowe centrale wywiadowcze, którym wcale nie chodzi o przyszłe godne życie obywateli Ukrainy. Oni grają swoją geopolityczną grę, w której ludzkie życie ma swoją cenę, określoną przez wyznaczony cel polityczny.
W tym układzie, z zaciskającą się pętlą finansową, Rząd Ukrainy jest pozbawiony możliwości podejmowania jakichkolwiek suwerennych decyzji. Staje się bezwolny wobec scenariuszy pisanych z fałszywych intencji.
Jak widać, po pierwszych działaniach, np. ograniczających prawa mniejszości (język rosyjski), - rozsądek nie jest mocną stroną nowej władzy. Nie rokuje to, niestety, dobrze dla spokojnej przyszłości naszego sąsiada.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)