72 obserwujących
635 notek
527k odsłon
  277   1

AGO - metoda na globalny podatek w projekcie NWO

Nowe minimum słoneczne, czyli klęska propagandy o globalnym ociepleniu wywołanym rękoma człowieka

Opublikowano: piątek, 30 marzec 2018 05:38 |
 

Obserwujemy właśnie okres bardzo niskiej aktywności słonecznej, kiedy brakuje na Słońcu plam. Cykliczność tego zjawiska jest dobrze wszystkim znana, jednak obecny cykl słoneczny jest dość nietypowy, gdyż liczba dni bez jakichkolwiek plam jest bardzo długa. Nie jest wykluczone, że mamy do czynienia ze znacznie dłuższym okresem spadku aktywności Słońca będącego elementem innego, dłuższego prawie 90-letniego cyklu słonecznego, tzw. cyklu Gleissberga albo jeszcze dłuższego cyklu.
Piszemy o tym nie bez powodu, gdyż ziemski klimat i pogoda są ściśle skorelowane z aktywnością słoneczną, czego doświadcza każdy z nas dzień i w nocy, rok po roku. Bez zrozumienia skomplikowanych zależności pomiędzy aktywnością słoneczną a stanem klimatu na Ziemi nie ma możliwości długoterminowego planowania oraz uprawiania jakiejkolwiek nauki przyrodniczej. Pamiętajmy, że sprawa jest badana na poważnie dopiero od ok. 300 lat i wciąż daleko nam do osiągnięcia stanu pewności wiedzy. Nie można jednak negować roli Słońca przy badaniu klimatu na Ziemi, tak jak to czyni ICPP w swoich raportach o „szybko nadchodzącym” globalnym ociepleniu przypisując Słońcu minimalne znaczenie na ziemski klimat.
Tymczasem wiemy już od dawna, że okresy minimalnej aktywności Słońca przekładają się na okresy chłodniejsze na Ziemi, nazywane „minimami” Maundera (1645-1717) i Daltona (1790-1830). To są fakty historyczne, które powinny być powszechnie znane, gdyż miały one daleko idące konsekwencje polityczne, gospodarcze i społeczne. W odniesieniu do Rzeczypospolitej minimum Maundera wygląda tragicznie, gdyż obfituje w liczne, gwałtowne wojny od fatalnych w skutkach powstania kozackiego (1648) i potopu szwedzkiego (1655-1660), aż po czasy Sasów na polskim tronie i pojawienie się na scenie europejskiej Królestwa Prus (1701). Drugie ważne minimum – Daltona, przypada na okres upadku Rzeczypospolitej i wojen napoleońskich, który w Rosji przegrał z ekstremalną zimą. Wbrew piewcom teorii globalnego ocieplenia wszystko to nie miało nic wspólnego z emisją CO2. Trudno jest bowiem w jakikolwiek sposób powiązać minimum Maundera czy Daltona z emisjami CO2 z elektrowni węglowych czy innych źródeł jego emisji.
 image
By Slashme, translation & additional descriptions by Szczureq - File:Sunspot Numbers.svg, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=34742187


Zwolennicy teorii globalnego ocieplenia wywołanego przez człowieka za wszelką jednak cenę starają się zdyskredytować wpływ Słońca na ziemski klimat i szukają kolejnych argumentów na potwierdzenie swojej tezy. Jednym z nich jest ograniczanie okresu badań nad klimatem do ostatnich 150-180 lat lub w najlepszym razie do 400 lat, kiedy akurat aktywność słoneczna była duża, całkowicie ignorując wcześniejsze okresy w historii ludzkości. [1] Trzeba wciąż przypominać, że ostatnie zlodowacenie na północnej półkuli skończyło się „zaledwie” ok. 11.500 lat temu i możemy powiedzieć z całą pewnością, że ocieplenie klimatu, które wówczas nastąpiło, nie miało antropogenicznego podłoża. Ówczesna aktywność ludzkości ograniczona była bowiem do niewielkich grup zbieracko-myśliwskich. No chyba, że ktoś znajdzie dowody na silną emisję spalin z samochodów, samolotów i elektrowni węglowych działających ok. 11.500 lat temu.
Zmienność aktywności słonecznej w czasie jest dla nawet początkującego badacza rzeczą oczywistą i pytanie badawcze brzmi prosto – jak zmienność tej aktywności przekłada się na klimat na Ziemi, a nie czy się przekłada. W wyniku rekonstrukcji danych historycznych można odtworzyć aktywność Słońca na wiele setek lat wstecz. Poniższa rycina pokazuje taką rekonstrukcję aktywności w okresie holocenu, tj. obecnej epoce geologicznej trwającej ok. 11.000 lat. Widać, że okresy dużej aktywności Słońca przeplatają się z okresami mniejszej aktywności.


 image
Źródło: https://wattsupwiththat.com/2018/02/09/forecast-for-solar-cycle-25/

Tą zależność pomiędzy poziomem aktywności słonecznej a stanem ziemskiego klimatu widać też w stężeniu radioaktywnego izotopu węgla C14, który tworzy się w górnych warstwach atmosfery pod wpływem promieniowania kosmicznego. Występuje bowiem ścisła, odwrotna zależność pomiędzy ilością izotopu C14 a aktywnością Słońca. Z uwagi na to, że tempo rozkładu izotopu C14 jest względnie stałe, to badanie wielkości izotopu C14 służy m.in. do datowania znalezisk archeologicznych czy też biologicznych. Jest to metoda powszechnie stosowana, więc wiarygodna. Na tej podstawie odtworzony został schemat aktywności słonecznej (wykres poniżej), który pokazuje, że w okresie ostatniego tysiąca lat, poziom aktywności Słońca istotnie się zmieniał. Wysoka aktywność Słońca w przestrzeni ostatnich dziesięcioleci też została odnotowana, ale z perspektywy ostatnich 10.000 lat widać, że ma ona charakter wyjątkowy i należy się raczej spodziewać spadku tej aktywności. Mówiąc wprost dane historyczne i znajomość cykli słonecznych nakazują przyjąć, że po okresie gwałtownej aktywności nastąpi jej wyciszenie i w efekcie należy spodziewać się kolejnego minimum słonecznego.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości