47 obserwujących
103 notki
364k odsłony
  5108   3

List otwarty do Rodzin Smoleńskich

Oficjalny przekaz Podkomisji ujawnia jej brak wątpliwości co do prawdziwości zmodyfikowanej hipotezy Jorgensena, zgodnie z którą przyczyną katastrofy w Smoleńsku miał być wybuch w lewym skrzydle Tu-154M na dużej wysokości i w odległości stu metrów przed minięciem przez samolot brzozy na działce N. Bodina. Hipoteza ta, pomimo wielu słabych punktów, jest traktowana jako dowiedziony fakt, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Niestety, formułując wnioski o przyczynie katastrofy, szczególnie od początku 2018 roku dopuszczono się wielu zaniechań, niekonsekwencji i działań pod założoną tezę. Trudno zatem uznać, że wnioski z prac Podkomisji – za które, zgodnie z przepisami odpowiadają jej kolejni przewodniczący – są bardziej profesjonalne i rzetelne, niż miało to miejsce w przypadku Komisji Millera. O ile ta ostatnia przejawiła zainteresowanie przede wszystkim rzeczywistymi lub domniemanymi problemami po stronie polskiej, w sposób daleko niedostateczny sygnalizując rolę rosyjską w doprowadzeniu do katastrofy, to A. Macierewicz skupił się wyłącznie na próbie udowodnienia prawdziwości zmodyfikowanej hipotezy Jorgensena, najpierw ignorując zdanie wewnętrznej opozycji, a następnie doprowadzając do jej administracyjnego usunięcia ze składu Podkomisji. Takie działanie miało miejsce w ostatnich miesiącach w naszym przypadku, a jego podstawowym efektem było praktyczne rozbicie działającego od początku prac Podkomisji Zespołu Lotniczo-Nawigacyjnego, którego niektórzy członkowie, w związku z brakiem reakcji przewodniczącego na zgłaszane od 2018 roku uwagi do jej przekazu, zgodnie z obowiązującymi przepisami planowali złożyć zdanie odrębne do raportu.

Zarówno w przypadku Komisji Millera, jak i Podkomisji doszło do istotnych zaniedbań, polegających na nie przeprowadzeniu badań i analiz w celu oceny sprawności technicznej samolotu, a szczególnie jego układu sterowania.

Szanowni Państwo,

Aby wyjaśnić problemy, powodujące, iż przekaz Podkomisji jest w wielu aspektach niewystarczający, niedostateczny lub wadliwy, należy wskazać co następuje:

1. Podkomisja nie ma dostępu do wraku Tu-154M „101” , co uniemożliwiło przeprowadzenie kluczowych badań metaloznawczych. Tymczasem wyniki podobnych analiz, przeprowadzonych na jej zlecenie w Polsce nie wskazały w sposób ostateczny na obecność odkształceń charakterystycznych dla wybuchu na tych odłamkach wraku, do których strona polska miała dostęp.

Pomimo to, Podkomisja sformułowała zbyt daleko idące wnioski co do przyczyny niszczenia samolotu wskutek eksplozji materiału wybuchowego. Bazowano tu głównie na własnej ocenie dostępnego materiału fotograficznego i niepełnych wynikach laboratoryjnych analiz śladów materiałów wybuchowych na próbkach pobranych z wraku w Smoleńsku. Te ostatnie ekspertyzy nie zostały jeszcze zakończone przez biegłych Prokuratury Krajowej.

Zauważyć jednak należy, że Podkomisja w zbyt ogólny sposób (po sześciu latach badania) informuje o konkretach w sprawie postulowanego przez siebie podłożenia materiałów wybuchowych w samolocie „101”, jak również – co istotne – o charakterze i cechach samych ładunków. O ile bowiem w sposób przedwczesny wykluczono możliwość wybuchów par paliwa, to nie zdefiniowano także sposobów doprowadzenia do eksplozji w końcówce lewego skrzydła i w kadłubie. Jest to szczególnie niezrozumiałe, jeśli pamięta się, iż próbom wyjaśnienia tego zagadnienia Podkomisja poświęciła całe serie eksperymentów pirotechnicznych;

2. Część eksperymentów pirotechnicznych przerwano zbyt wcześnie, aby zakończyły się one jednoznacznymi konkluzjami przeprowadzających je ekspertów. Na podstawie niepełnych danych z tych doświadczeń Podkomisja wnioskuje w sposób wprawdzie ogólny, ale i tak zbyt daleko idący o eksplozjach wyłącznie materiałów wybuchowych. Jednocześnie intencjonalnie pomija te wyniki, które są niezgodne z prezentowaną narracją;

image

Eksperymenty z eksplozją liniowego ładunku wybuchowego na modelu skrzydła wykazały, że po obu stronach rozerwanej konstrukcji uszkodzenia są podobne. Taka symetria nie występuje na lewym skrzydle Tu-154M ze Smoleńska, które z obu stron linii rozerwania nosi zupełnie różne rodzaje uszkodzeń. Do ilustracji wyników eksperymentu Podkomisja użyła wykadrowanego fragmentu zdjęcia, po którego przycięciu nie widać już uszkodzeń drugiej części rozerwanej konstrukcji. Oryginalne zdjęcie pokazujemy po lewej, jego wykadrowany fragment w Raporcie Technicznym Podkomisji – po prawej. Fragment kadru, który wykorzystano, orientacyjnie zaznaczono czerwoną ramką.

3. Zaniechania A. Macierewicza, ówczesnego ministra Obrony Narodowej, spowodowały, że, wbrew jego późniejszym, kłamliwym oświadczeniom o braku takich możliwości, w latach 2016 i 2017 Podkomisja nie zakupiła jednego z dwóch samolotów Tu-154M (pierwszego z Czech, drugiego z Łotwy). Miał on być przeznaczony do badań niszczących. Jedna z oferowanych Polsce maszyn mogła być nawet sprowadzona do Polski tzw. przelotem technicznym.

Lubię to! Skomentuj166 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka