158 obserwujących
4531 notek
4680k odsłon
  465   0

Kapitał

Historia dowodzi przewagi prywatnej przedsiębiorczości nad państwową i suwerennego sądownictwa nad podporządkowanym rządowi. To też bardzo kiepsko świadczy o przyszłości ustroju, proponowanego nam przez dobrą zmianę. Jakiejś socjalistycznej odmiany narodowego autorytaryzmu.

Nie państwa bowiem zawładnęły światem. Dokonały tego prywatne korporacje, dysponujące pieniędzmi udziałowców. Kiedy się za to brali królowie – w czasach dzikiego kolonializmu dominowały monarchie – rzecz się kończyła albo blamażem, albo rychłą utratą terytorialnych zdobyczy.

O sukcesie bowiem decydowały finanse. Nikt przytomny się nie kwapił, aby pożyczać królowi, który niczym nie ryzykował w wypadku niepowodzenia przedsięwzięcia. Zwyczajnie nie oddawał pożyczonych pieniędzy. I nie trzeba szukać daleko. Kiedy zadłużony Zygmunt August zmarł, jego bankier splajtował.

Podległe monarsze sądy orzekały na niekorzyść wierzyciela. Mógł on też na Berdyczów pisać. I to w najlepszym wypadku. W gorszym mógł trafić do ciemnicy.

Wyjątkiem w świecie odkryć geograficznych były Wielka Brytania i Holandia. Tam sądy były niezależne od króla. Tam też każdy kupiec mógł być pewny szacunku dla własności. Nie musiał również finansować Watykanu, bo były to państwa protestanckie. Kiedy więc nawet dorobił się w katolickiej ojczyźnie, chętnie przenosił swoje aktywa do państw praworządnych.

To zatem brytyjskie i holenderskie kompanie wschodnioindyjskie podbiły Indie i Indonezję, podstawowy wtedy cel wypraw geograficznych. One dysponowały siłami zbrojnymi znacznie większymi niż ich monarchowie. One też przekazały swoje zdobycze władcom, którzy utrzymywali imperia do drugiej połowy dwudziestego wieku.

Przedsiębiorczość jest prywatna. I niezależnie od tego jakie zbrodnie się przypomni dzikiemu kapitalizmowi, ewoluuje on w końcu w twór znany z Niemiec, Irlandii, Wielkiej Brytanii lub Skandynawii.

Wszelkie zaś zapędy ideologicznego okazywania miłości bliźniemu kończyły się erupcjami nienawiści i masowymi mordami. I to niezależnie od tego czy były motywowane religijnie, czy ateistycznie.

Jeżeli więc historia magistra vitae est, nie ma przed sobą dobrej przyszłości dobra zmiana.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka