166 obserwujących
4970 notek
5013k odsłon
  970   0

Krańcowość

Jak donosi Forbes, Polska zajmuje dwudzieste szóste miejsce pośród najbardziej wpływowych państw świata. I znowu awansowaliśmy w tym względzie. Decyduje o tym Soft Power, wskaźnik łagodnej siły, wprowadzony przez Josepha Nye jako miara wpływu wywieranego na świat. Wynika ona ze sposobu zarządzania państwem przez jego władze. Nie ideologia, nachalna propaganda, a przewaga racji stanowi o tym, czyje jest na wierzchu. Na pierwszym miejscu jest tu Wielka Brytania, potem Niemcy, USA, Francja, Kanada, Australia, Szwajcaria. My, jako się rzekło. Mamy gospodarkę na dwudziestym drugim bodaj miejscu w świecie, czyli nasz sposób zarządzania postępuje za tym, jak zarabiamy. Jeżeli chodzi o tolerancję wobec odmieńców seksualnych wypadamy jeszcze gorzej, jesteśmy poza pierwszą trzydziestką, podobnie jest kiedy się bierze pod uwagę stosunek do obcokrajowców. Ciągniemy zatem  jeszcze za sobą niemały ogon.

Cieszy jednak fakt, że jesteśmy wymieniani w europejskiej przecież stawce, a nie …mongolskiej. Ta się wywodzi wprawdzie z chińskiego konfucjanizmu, ale od dwunastego wieku mężów księgi zastąpiły w niej rzesze mianowańców chana. Po bezwzględnie prowadzonych wojnach zaprowadzili oni wtedy na opanowanych przez siebie terytoriach swoistą pax mongolica. Dzięki niej każdy podróżny mógł się w ich państwach czuć bezpiecznie, bo w odróżnieniu od ówczesnej Europy drogi przeznaczone dla sprowadzania chanowi trybutu były czujnie pilnowane. Miejscowi też książęta mogli liczyć na to, że nie będą ku uciesze własnych poddanych publicznie chłostani lub zgoła wieszani, jeżeli tylko dostarczyli na czas podatek, czyli stosowną liczbę dziewcząt ze swego ludu, przeznaczonych na gratyfikacje dla akolitów i sprzedaż w zbudowanej z jurt stolicy. Najgorliwszy z nich, Iwan Kalita w wyniku ociągania się innych książąt ruskich dostał prawo ściągania danin z sąsiednich obszarów, co mu pozwoliło znacznie poszerzyć granice Księstwa Moskiewskiego. Kiedy więc Litwini wyparli Tatarów i sami zajęli metropolitalną Ruś, przechował w niepodległym już swoim państewku mongolską modę sprawowania władzy. Wskutek tego przetrwała na wschodzie Europy do dziś, ze zmianami dyktowanymi przez zmieniające się warunki.  

My się jakoś tam wskutek obalenia komuny wyzwoliliśmy z tak modyfikowanego konfucjanizmu, ale coraz to wraca do nas jego fala. Czy na pewno teraz, płaczliwym dla niepoznaki chyba głosem nie jesteśmy przekonywani o konieczności wyzwolenia się z rzekomej rozlazłości władzy, która nie reprezentuje ideologii, nie staje do rozprawy z żadnym układem, abdykuje z gospodarki? Czy nie obiecuje się nam odzyskania państwa i sprężystych rządów, gdzie na przykład urzędnik o kontrolowanym moczu będzie decydował o naszych sprawach, a kiedy się okaże opieszały, zostanie zaliczony do układu i na oczach wszystkich zawleczony do kryminału. My wtedy będziemy mogli sławić władcę niczym niegdyś mużyki dobrego cara, karzącego złych bojarów. Wtedy oczywiście nie będziemy w pierwszej trzydziestce państw posługujących się łagodną siłą, ale przecież to zgniła, europejsko - amerykańska specjalność, jakże odległa od obiecywanej nam władzy.

Niestety, osiedliśmy na granicy wszystkich wpływów, tektonicznych, klimatycznych, przyrody ożywionej, religijnych, cywilizacyjnych wreszcie. W tej sytuacji nic nie jest u nas dane nam na zawsze. Także poczucie europejskości, którym się od ćwierćwiecza szczyciliśmy najwyraźniej nas opuszcza. Puszyliśmy się nią nazbyt chyba długo. Taki nasz los już, niestety, kresowian Europy.

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale