Miałem Sąsiada. Miałem, bo się wyprowadził. Młody człowiek (około 30stki), żona, dwóje dzieci. Rzec można - standard. Co ważne w tej historii, mieszkał na parterze, tuż przy schodach prowadzących do wyjścia z budynku.
Sąsiad ów miał i zapewne nadal ma, tylko gdzie indziej, zaskakujący stosunek do otoczenia. Jego "dzień dobry" było nader oszczędnym w brzmieniu burknięciem. Ale może to nie było "dzień dobry" a "odwal się"? Moja wina, nie starałem się dociec stanu faktycznego.
Któregoś dnia, a było to w ubiegłym roku, zauważyłem, że w drzwiach do jego mieszkania wisi pęk kluczy. Jako stary Wrocek i do tego moher postanowiłem zwrócić uwagę Sąsiada na ten fakt. Zadzwoniłem...
Drzwi się otworzyły, zobaczyłem Sąsiada. Spojrzał na mnie Donaldem i warknął:
- Co jest sąsiad? (to do mnie :) )
Nic, odpowiedziałem, zostawił pan klucze w drzwiach...
- Aaaa.... Trzask zamykanych drzwi.
Kilka miesięcy później, sytuacja się powtórzyła. Klucze wiszą. Zadzwoniłem... Drzwi się otworzyły, zobaczyłem i usłyszałem Sąsiada:
- Czego?
Zatkało mnie. Nic nie powiedziałem, tylko pokazałem palcem na wiszące klucze.
- No dobra!, usłyszałem
Pomyślałem sobie, że następnego razu nie będzie, Jakże się myliłem.
Wigilia ubiegłego roku. Około 23:30 wychodziłem na Pasterkę. Patrzę i co widzę? W drzwiach mieszkania owego sąsiada wisi pęk kluczy i pilotów; zapewne do samochodu, bramy garażowej, a może i do telewizora w pracy. Nie znam się, jestem stary.
Nasłuchuję, za drzwiami cisza. I mam dylemat: zadzwonić, czy nie zadzwonić?. A jeżeli ktoś ukradnie mu te klucze, piloty i nie daj Boże samochód i coś tam jeszcze? Z drugiej strony, a jak mnie znowu opierniczy? Pomyślałem: trudno, może jego żona otworzy... Zadzwoniłem. Zadzwoniłem jeszcze raz.
Drzwi się otworzyły, stanął w nich Koreańczyk w pidżamie i wrzasnął:
- Whaaaaaat!
Keys...wydukałem i poszedłem na Pasterkę.
Byłoby miło usłyszeć "dziękuję". Ale nie mam co narzekać. Sama Platforma Obywatelska warczy na opozycję za to, że ta zwraca uwagę na problemy. Czy Donald Tusk kiedykolwiek podziękował?. To co ja mogę wymagać od Koreańczyka....
PS. Sąsiad się wyprowadził, Koreańczyk się wyprowadził. Co z Donaldem Tuskiem?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)