Nie zamierzam podważać zasług Donalda Tuska w osiągnięciu sukcesu na szczycie europejskim. Wprost przeciwnie, chciałbym wyrazić swoją satysfakcję i radość oraz pochwalić pana premiera za rozsądek. Proszę bowiem zwrócić uwagę na słowa pana premiera cytowane przez jedną z gazet. Otóż Donald Tusk powiedział:
No tak. Wydawało mi się, że spotkanie w Brukseli dotyczyło negocjacji budżetu UE na następne 7 lat. Nie wiem jak uważają inni, ale dla mnie negocjacje kojarzą się z bardzo intensywnymi rozmowami. Rozmowami na temat, rzecz jasna. Jedzie się na negocjacje po to, żeby rozmawiać, debatować, przekonywać... A tu się okazuje, że premier Tusk osiągnął sukces w negocjacjach .... nie biorąc w nich udziału.
Rodzi się jednocześnie pytanie: jak to jest, że w rządzeniu Polską, pan premier nie ma sukcesów mimo że postępuje analogicznie: ucieka od wszelkich problemów jak diabeł od święconej wody?
Odpowiedź wydaje się oczywista.
O ile słusznie postąpił w Brukseli pan premier zostawiając bieg spraw w rękach zagranicznych fachowców, o tyle w Polsce kluczowe zasoby ludzkie Platformy Obywatelskiej (ang. PO's key human resources) nie dają jakiejkowiek rękojmi rzetelnego, uczciwego, przemyślanego rozwiązywania bieżących problemów. No bo kto? Graś? Arłukowicz? Arabski? Rostowski?
Problemem nie jest tylko to, że te zasoby PO (ang. PO's key human resources) są jakie są, ale również to, że pan premier tego nie wie lub udaje że nie wie.
Może zatem jedyną drogą do sukcesu gospodarczego Polski, tj. sukcesu Polek i Polaków jest zaniechanie przez pana premiera i jego key human resources - uformowane w postaci PO - jakiegokolwiek działania w polityce, ze szczególnym podkreśleniem sfery finansów publicznych.


Komentarze
Pokaż komentarze