Lekkim popołudniem odniosłem się do dzisiejszego "eventu" - desantu ulotek we Wrocławiu.
Osobiście nie uczestniczyłem w tej wielkopomnej chwili, śledzę natomiast, co piszą o tym wrocławskie media.
Oprócz "peanów na cześć i ku czci"w lokalnym wydaniu GW (na stronie internetowej) pojawiają się i praktyczne informacje. I tak, Gazeta Wrocławska informuje:
"Wrocławskie centrum zasypane jest tysiącami ulotek, które zrzuciły nad miastem helikoptery w ramach akcji społecznej "Orzeł może" pod patronatem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jak informują organizatorzy akcji, na Rynek i Plac Solny spadło dziś w sumie 600 tys. ulotek. Założenie jest takie, żeby je zbierać i dostawać nagrody. Jednak na razie ulotki raczej zalegają na mokrych nawierzchniach ulic i chodników."
Przedstawiciel jednej z firm odpowiedzialnych za utrzymanie czystości w mieście informuje, że miasto nie zwróciło się do niej o posprzątanie.
"Płyta Rynku jest w miarę czysta, bo sporo ulotek podnieśli przechodnie, jednak najgorzej jest na dachach. Tam mokre ulotki zalegają. Z dachów tego nie ściągniemy, będziemy musieli poczekać aż wyschnie i spadnie na ziemię."
Wygląda na to, że jeszcze jakiś czas będziemy pamiętać o tym wydarzeniu.
Jak dobrze, że te ulotki nie były z czekolady!
Źródło:
Uzupełnienie:
Tu można zobaczyć te nieprzebrane tłumy Wrocławian, czekające na mannę z nieba


Komentarze
Pokaż komentarze (2)