Blog
Myśli z pierwszego tłoczenia
STARY WROCEK
STARY WROCEK Elektronik z czasów ODRY 1305
22 obserwujących 691 notek 443846 odsłon
STARY WROCEK, 13 września 2017 r.

Nie wiesz co robić? Zrób ...

1365 22 0 A A A


… reorganizację.


Nie jestem „Europejczykiem”: nie bywam w stolicach, nie wypoczywam w zagranicznych kurortach, nie oglądam europejskich TV, nie mam rodziny ani znajomych w innych państwach niż Polska, nie prowadzę korespondencji z innymi nacjami. Nie mam tego czegoś, co nazwać można „europejskim – w sensie politycznym – DNA”, trudno mi więc wypowiadać się na tematy związane z Unią Europejską. I rzadko to robię. Czynię jednak wyjątek, gdyż dotarły do mnie informacje o ostatnich propozycjach Junckera. Ale też należy pamiętać o ostatnich wypowiedziach prezydenta Francji, niejakiego Macrona, o konieczności „modernizacji” przestrzeni prawno-gospodarczej obowiązującej aktualnie w UE.

Wielu odczytało propozycje Junckera jako:

a) koniec Tuska w administracji europejskiej; co za radość, czyż nie?

b) koniec z tworzeniem Europy „dwóch prędkości”.

To chyba jednak nie tak.

Co do Tuska.

Nawet ci, którzy uznają iż pan Donald nie nadaje się do pełnienia funkcji, którą aktualnie pełni, nie powinni wysnuwać wniosku, że chęć likwidacji stanowiska Szefa Rady wynika właśnie z niedostatków kompetencyjnych pana Donalda. Po pierwsze, zmiana ta proponowana jest po zakończeniu kariery na tym stanowisku przez DT. Nie dotknie zatem (ta zmiana) pana Donalda w znaczeniu prestiżu: nikt go nie wyrzuci, nie zwolni i nie odwoła. Swoją „misję” wypełni do końca.

Tu nie chodzi o Tuska. Tu chodzi o zgromadzenie władzy w mniejszym gronie. Tylko tyle i aż tyle. Mówi o tym wprost sam Juncker.

To zgromadzenie władz wynika też z tego, że Tusk pokazał iż jego działalność nie przyniosła korzyści w postaci znaczącego wpływu na postępowanie rządu Polski oraz innych krajów Europy Centralnej. Skoro „nasz człowiek – Polak”, zajmujący tak eksponowane stanowisko w strukturach biurokracji europejskiej nie był w stanie wpływać w odpowiedni sposób na Polskę (i inne kraje, choćby z Grupy Wyszehradzkiej) to kto to zrobi? Jakiś Węgier? Słowak? Rumun? O nie, żaden z wytypowanych przez te kraje polityków nie zachowywałby się tak jak Tusk. Więc kto mógłby objąć schedę po panu Donaldzie? Nie sądzę, aby jakiś (do tego lewicujący i lewitujący) polityk zachodnioeuropejski piastujący stanowisko szefa Rady, byłby (po Tusku) skuteczny. No to po co to stanowisko? Zlikwidować a kompetencje dodać do własnych (zachodnioeuropejskich) uprawnień. Uprawnień niemiecko-francuskich, o czym marzy Macron, a co już wisi i powiewa Brytyjczykom; jedynym, którzy mogliby skutecznie walnąć pięścią w stół.

Co do „prędkości”.

Warto sobie zadać pytanie, co jest przyczyną tych zmian? Przede wszystkim to, że dotychczas realizowany projekt „wspólna Europa” dotarł do ściany, której z różnych przyczyn pokonać się już nie da. To znaczy, nie potrafią ich pokonać aktualnie rządzący. Co się robi z nieudanymi projektami? Nie, nie zarzuca się. Okazałoby się wówczas, że patronowie i menedżerowie tegoż projektu okazali się nieudolni i/lub zamierzenia (cele) owego projektu okazały się być wzięte z sufitu. Albo z piekła.

Nie da się naprawić funkcjonowania UE w takich okolicznościach. Co trzeba zrobić? Zmienić okoliczności i zmodyfikować cele wmawiając wszystkim, że „nowe otwarcie” jest udoskonalonym podejściem do kontynuacji projektu: „osiągnęliśmy sukces a teraz osiągniemy kolejne”. Zapominamy o tym co było, przed nami tylko świetlana przyszłość.

Propozycje Junckera nie zmierzają do utworzenia Europy dwóch prędkości. Propozycje Junckera są jeszcze gorsze. Tak, chcą zwiększyć prędkość ale całej Unii. UE miałaby przypominać nowoczesny pociąg dużej prędkości składający się z salonek (stara UE) i doczepionych na końcu wagonów towarowych lub cystern, z których UE czerpałaby paliwo do napędzania machiny. Nie muszę dodawać, że Polsce przeznaczono by miejsce na końcu składu.

Nie chcę cię zajmować szczegółowo propozycjami Junckera (i Macrona) z jednego powodu: nie mam na to wpływu. Poza tym, każdy ma rozum i może wyrobić sobie własne zdanie. O jednej propozycji muszę jednak wspomnieć, bo jest szczególnie niebezpieczna: „ponadnarodowe listy wyborcze„. To oczywisty sposób na anihilację innych – niż niemiecko-francuskie – wizji utrzymania i rozwoju UE. Jeżeli ten numer przejdzie, to nie wiem, czy jedynym rozsądnym (z punktu widzenia Polski i Polaków) rozwiązaniem nie będzie jednak podziękowanie za „współpracę” biurokratom z UE.


A co do tytułu. Wielu menedżerów nie potrafiąc utrzymać wyników i dotrzymać obietnic decyduje się na jedyne im znane działania: reorganizacje. Rzadko kiedy przynosi to dobre efekty, zwykle jedynie potęguje kłopoty. Tak odbieram propozycje Junckera. Czy Polska ma siłę się im przeciwstawić?

Póki co, rząd PIS wydaje się mieć nadzieję, że uda się zmienić biurokrację europejską i utrzymać członkostwo w UE.  Jeżeli społeczeństwa krajów starej UE nie pójdą po rozum do głowy, to żadnego scenariusza nie wolno wykluczać. Plan „B” powinien być – mimo stanowiska pani Premier – przygotowywany.

Gdyby dzisiaj przeprowadzano referendum akcesyjne to – jak sądzę – wynik nie byłby zaskoczeniem. Dla trzeźwo myślących.


Tekst pierwotnie opublikowano w Muzeum Tortur Intelektualnych

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem świadomy, że nie wystarczy dużo wiedzieć, aby być mądrym człowiekiem . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Tu bywam: https://twitter.com/starywrocek

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Forsa jak forsa. Ale to jest najlepsze: "Jarosław Kuźniar Fabryka Rozsądku "
  • Ja wiem, starman, że to może być dla Ciebie szokiem ale ja nie mam mordy. Zakończyłeś...
  • Jeszcze nie dostałeś bana? No to masz jeszcze jakiś cel

Tematy w dziale Polityka