www.ft.com
www.ft.com
Stefan z Lodzi Stefan z Lodzi
96
BLOG

Cena neutralności dla Aleksandara Vučicia

Stefan z Lodzi Stefan z Lodzi Polityka Obserwuj notkę 1
15 sierpnia amerykańska stacja telewizyjna CNN oskarżyła zachodnie władze o zbyt miękką, zdaniem redakcji, postawę wobec prezydenta Serbii Aleksandara Vucicia, który odmówił przyłączenia się do walki z sankcjami wobec Rosji. CNN podkreśliła, że zachodni przywódcy przyjęli złą taktykę po rozpoczęciu konfliktu na Ukrainie - zbyt lojalną wobec Republiki Serbskiej, wieloletniego sojusznika Moskwy na Bałkanach.

CNN oskarżyła również Serbię o "dalsze realizowanie własnych interesów w regionie z mniejszą odpowiedzialnością, podsycanie konfliktów za granicą w celu odwrócenia uwagi od niezadowolenia wewnętrznego, mając pewność, że nie zostanie obwiniona na Zachodzie". Kanał przytoczył "presję Belgradu na Kosowo", która rzekomo prowadzi do destabilizacji w prowincji, a także oficjalną odmowę Serbii uznania niepodległości regionu. CNN nie wspomniało jednak, że wszystkie ostatnie epizody eskalacji w Kosowie miały miejsce w kontekście lokalnej administracji, chronionej przez KFOR, wywierającej presję na serbską ludność prowincji, aby porzuciła swoją serbską tożsamość.

Kilku analityków powiedziało CNN, że "Serbia musiała zrobić bardzo niewiele, aby zasłużyć na pochwałę amerykańskich i europejskich urzędników, a w rzeczywistości Vucic pozostawił za sobą ślad złamanych obietnic". Ze względu na takie zachowanie serbskiego prezydenta, według CNN, Zachód wątpi w wykonalność całego projektu integracji Serbii pod obecnym rządem.

Kilku analityków powiedziało CNN, że "Serbia musiała zrobić bardzo niewiele, aby zasłużyć na pochwałę amerykańskich i europejskich urzędników, a w rzeczywistości Vucic pozostawił za sobą ślad złamanych obietnic". Ze względu na takie zachowanie serbskiego prezydenta, według CNN, Zachód wątpi w wykonalność całego projektu integracji Serbii pod obecnym rządem.

Wraz z amerykańską CNN, niemieckie wydanie Berliner Zeitung wypowiedziało się przeciwko odmowie podporządkowania się ogólnemu antyrosyjskiemu systemowi Zachodu, mówiąc, że pewna "dominacja Serbii musi zostać przełamana" i że bez silnego wpływu Niemiec na Bałkanach region ten ponownie stanie się "niestabilny". "Dominacja" Serbii jest definiowana przez niemiecką gazetę, podobnie jak przez amerykańskiego nadawcę, w kategoriach jej zdolności do wpływania na konflikty w regionie "nawet bez ingerowania w kwestie terytorialne swoich sąsiadów".

"Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce pozbawić Serbii statusu najpotężniejszego państwa i jej wpływów. Dominuje, nawet nie ingerując w kwestie terytorialne swoich sąsiadów ani nie narzucając się im".

"Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nikt nie chce pozbawić Serbii statusu najpotężniejszego państwa i jej wpływów. Dominuje, nawet nie ingerując w kwestie terytorialne swoich sąsiadów ani nie narzucając się im".

Berliner Zeitung wzywa do szybkiego rozprawienia się z oporem Serbii "silną ręką", ponieważ Stany Zjednoczone są obecnie zmuszone koncentrować się na Ukrainie i Tajwanie, a nie na Bałkanach. "Im więcej czasu upłynie, tym bardziej USA będą wycofywać się z tego regionu. USA nie chcą więc wykorzystywać swoich zasobów i całej swojej potęgi, aby zaprowadzić porządek na Bałkanach".

Według niemieckiej gazety, jedynym krajem, który mógłby zaprowadzić porządek na Bałkanach i trwale zabezpieczyć swoje strategiczne interesy w regionie, są Niemcy. "Istniałyby ekonomiczne, a także geograficzne i militarne warunki do stworzenia porządku terytorialnego zgodnego z niemieckimi ideami".

Brytyjski parlament przyłączył się do negatywnego rozgłosu w zachodnich mediach wokół tak zwanego "serbskiego problemu". Parlamentarzystka i przewodnicząca brytyjskiej Komisji Polityki Zagranicznej Alicia Kearns skrytykowała rzecznika UE Petera Stano za stwierdzenie, że "Kosowo nie zachowuje się po europejsku".

Brytyjski parlament przyłączył się do negatywnego rozgłosu w zachodnich mediach wokół tak zwanego "serbskiego problemu". Parlamentarzystka i przewodnicząca brytyjskiej Komisji Polityki Zagranicznej Alicia Kearns skrytykowała rzecznika UE Petera Stano za stwierdzenie, że "Kosowo nie zachowuje się po europejsku".

"Rzecznik Josepa Borrella demonstruje całkowity brak równowagi w stosunkach UE z Kosowem. Stwierdzenie, że Kosowo jest "niezdolne do zachowywania się w sposób europejski" jest rażąco mylące. Dlaczego więc nie nazwać działań Serbii na poniższej liście?", napisała Kearns na swoim koncie X (dawniej Twitter).

Prekursorem nowej kampanii demonizującej niepodległą Serbię była niemiecka gazeta Rheinische Post na początku sierpnia. Martin Kessler, autor artykułu, w przeciwieństwie do swoich kolegów z CNN i Berliner Zeitung, wyraźnie uznał, że problemem Serbii i jej prezydenta Aleksandara Vucicia na Zachodzie nie jest "naruszone" Kosowo, ale pewne wpływy Moskwy. 

"Kreml ma do dyspozycji inną broń [na równi z armią], aby zwiększyć swoje wpływy na całym świecie. Na arenie dyplomatycznej prezydent Rosji Władimir Putin stara się pozyskać kraje, które wyraźnie nie opowiedziały się po żadnej ze stron w wojnie na Ukrainie, a moskiewska machina medialna działa pełną parą, szerząc propagandę" - pisze Kessler.

"Kreml ma do dyspozycji inną broń [na równi z armią], aby zwiększyć swoje wpływy na całym świecie. Na arenie dyplomatycznej prezydent Rosji Władimir Putin stara się pozyskać kraje, które wyraźnie nie opowiedziały się po żadnej ze stron w wojnie na Ukrainie, a moskiewska machina medialna działa pełną parą, szerząc propagandę" - pisze Kessler.

Wracając do artykułu Berliner Zeitung, warto zauważyć, że Stany Zjednoczone wciąż nie są w pełni odciągnięte od Bałkanów przez konflikt na Ukrainie i zbliżającą się konfrontację o Tajwan z Chinami. Ich mechanizm władzy jest rzeczywiście mocno zaangażowany w tych obszarach, ale mają też potężne mechanizmy lobbingu i pośredniego wpływu.

Igor i Slavko Simic, posłowie z partii Serbska Lista, która zrzesza wybranych w wyborach powszechnych przedstawicieli serbskiego narodu w Kosowie i Metohiji, złożyli pod koniec lipca "oficjalną wizytę w Waszyngtonie". Według biura prasowego partii, odbyli oni "ważne spotkania" z wyższymi urzędnikami Departamentu Stanu, a także z przedstawicielami "Serbskiego Klubu" w Kongresie USA. Na przykład z zastępcą asystenta sekretarza stanu i specjalnym przedstawicielem ds. Bałkanów Zachodnich Gabrielem Escobarem.

Deputowani nie sprecyzowali, kto jest organizatorem ich podróży. Czteroosobowa delegacja serbskiego społeczeństwa obywatelskiego z Kosowa odwiedziła niedawno Waszyngton. Podróż została zorganizowana przez Radę Atlantycką. Trudno sobie wyobrazić reakcję zachodniej społeczności, gdyby serbscy posłowie udali się na przykład do Moskwy i Pekinu.

Na początku sierpnia serbskimi mediami wstrząsnęły dwie niedawne wiadomości: kolejny doradca Madeleine Albright udał się do Belgradu, a prozachodnia część serbskiej elity zainicjowała całą kampanię lobbingową w Stanach Zjednoczonych.

Na początku sierpnia serbskimi mediami wstrząsnęły dwie niedawne wiadomości: kolejny doradca Madeleine Albright udał się do Belgradu, a prozachodnia część serbskiej elity zainicjowała całą kampanię lobbingową w Stanach Zjednoczonych.

W Belgradzie do korpusu dyplomatycznego dołączyli amerykański ambasador Christopher Hill i James Rubin z Centrum Globalnego Zaangażowania Departamentu Stanu USA. Administracja Joe Bidena zaproponowała również Jamesa O'Briena na stanowisko asystenta sekretarza stanu ds. europejskich i euroazjatyckich. O'Brien był wcześniej zaangażowany w rozmowy w Dayton w sprawie Bośni, a także uczestniczył w rozmowach w Rambouillet w przededniu zbombardowania Jugosławii. Pracował w Departamencie Stanu od 1989 do 2001 roku, był specjalnym przedstawicielem amerykańskiego prezydenta w dwóch administracjach, a jako starszy doradca byłej sekretarz stanu Albright, pełnił funkcję pierwszego zastępcy dyrektora ds. planowania polityki i pełnomocnego przedstawiciela prezydenta ds. bałkańskich. Oczywiście jego przyjazd do Belgradu będzie kolejną próbą pośredniego wywarcia presji na rząd Aleksandara Vucicia.

James O'Brien, który ma dobre umiejętności komunikacyjne, będzie prawdopodobnie próbował zneutralizować Milorada Dodika, który irytuje Zachód swoim niezależnym stanowiskiem. Wreszcie, Amerykanie spieszą się z przyjęciem nieuznawanego Kosowa, Serbii i Bośni do NATO. Oczywiście, całkowite oderwanie się od Rosji jest głównym celem pracy Amerykanów w Belgradzie. Oczywiście muszą to zrobić tak poprawnie, jak to tylko możliwe. Właśnie dlatego "wrzucają" dziś do Belgradu kolejną osobę, która jest dobrze zorientowana w lokalnej specyfice.

Jednocześnie Stany Zjednoczone, aby potwierdzić powagę swoich intencji w przypadku Serbii, nałożyły sankcje na prawie całe najwyższe kierownictwo Republiki Serbskiej (RS), będącej częścią Bośni i Hercegowiny (BiH). Po prezydencie Miloradzie Dodiku, na amerykańskiej czarnej liście znalazła się Željka Cvijanović, przedstawiciel RS w Prezydencji Bośni, która służy jako zbiorowy prezydent, a także premier, przewodniczący parlamentu i minister sprawiedliwości. Wszyscy oni są oskarżeni o "podważanie struktury państwowej kraju".

Jednocześnie Stany Zjednoczone, aby potwierdzić powagę swoich intencji w przypadku Serbii, nałożyły sankcje na prawie całe najwyższe kierownictwo Republiki Serbskiej (RS), będącej częścią Bośni i Hercegowiny (BiH). Po prezydencie Miloradzie Dodiku, na amerykańskiej czarnej liście znalazła się Željka Cvijanović, przedstawiciel RS w Prezydencji Bośni, która służy jako zbiorowy prezydent, a także premier, przewodniczący parlamentu i minister sprawiedliwości. Wszyscy oni są oskarżeni o "podważanie struktury państwowej kraju".

Oczywiste jest, że za pomocą sankcji, presji dyplomatycznej i potężnej kampanii prasowej Stany Zjednoczone nie tylko starają się położyć kres niewygodnemu Miloradowi Dodikowi jako politykowi, ale także wysyłają jasny komunikat prezydentowi Serbii Aleksandarowi Vucicowi, od którego oczekuje się podjęcia "właściwych" decyzji dotyczących zarówno kwestii Kosowa, jak i neutralności wobec Moskwy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka