Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w sprawach o najważniejszej wadze dla Polski są całkowicie zgodni. Wyznają podobne wartości, co sprawia, że są po tej samej stronie sceny politycznej. Obaj w jakimś stopniu oddziałują na tzw. opinię publiczną i w ten sposób mają wpływ na przebieg przemian, jakie zachodzą w kraju. A jeśli nie mają, to usiłują, lub mogą mieć wpływ na sposób postrzegania rzeczywistości przez Polaków.
Obaj są ambitni, a jeden bardziej niż drugi :), mają ogromny talent i są wybitnie pracowici. Wiedzą, że ich działalność może przyczynić się do poprawienia reguł życia polityczno-społeczno-gospodarczego.
Przyjęli jednak nieco inną strategię w dążeniu do tego celu.
Warzecha, działa w medium o dużym zasięgu i operuje wśród ludzi o rozmaitym spolaryzowaniu politycznym. Cierpliwie, wnikliwie i precyzyjnie opisuje rzeczywistość starając się zachować jak najwięcej obiektywizmu, wiedząc, że czytają go ludzie o różnych poglądach i z różnym nastawieniem. W moim przekonaniu robi dużo, żeby rozpowszechniać kaganek rozumienia istoty wszystkiego, co przyczyni się do powiększenia właściwego elektoratu.
Sakiewicz operuje językiem jednoznaczności i emocji przeznaczonym dla ludzi konkretnie spolaryzowanych. Jego działalność jest potrzebna tym ludziom (nam) ale nie przyczynia się do pozyskiwania nowych. W społeczeństwie, en masse, istnieją stereotypy. GP jest postrzegana jako gazeta (nie boję się tego słowa) obciachowa i nie prędko to się zmieni.
Postawa jednoznaczna i szczera jest chwalebna, ale Sakiewicz powinien wiedzieć, że taka postawa w warunkach obecnej demokracji, nie pomaga torować drogi do władzy. Trzeba pozyskiwać wyborców, nie wystarczy dbać o już przekonanych.
On wybrał sposób polegający na radykalizacji, licząc na rozbujanie wahadła wyborczego. Wszystko, od dawna wskazuje na to, że się już nie rozbuja.
Powinien zdać sobie sprawę z tego, że jego wsparcie dla dowolnej inicjatywy to swoisty pocałunek śmierci. Niestety.
Mam nadzieję, że nikt, komu chciało się przeczytać tę notkę, nie pomyśli, że któregoś z tych panów lubię mniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)