Ubolewam Panie Sikorski. Szczerze ubolewam, że pół roku temu tak szybko i ochoczo nie zaangażował się pan w uwolnienie inżyniera Piotra Stańczaka. Gdyby poświęcił pan tyle energii, tyle kontaktów międzynarodowych, wielce prawdopodobne, że inżynier krakowskiej Geofizyki byłby wśród nas...
Szkoda, że wsród serdecznych przyjaciół pana (jak i małżonki Anny) nie ma inżynierów, za to są ludzie "kultury"...
Zleci się tu jakieś oszołomstwo zaraz i napisze, że przykład Stańczaka nijak ma się do kazusu Polańskiego i że nikt Stańczakowi nie kazał pchać się w tamten kawałek świata, itede, itepe...
Ale na takie dictum mam odpowiedź: nikt nie kazał POlańskiemu poić whisky i poduwać narkotyków jakiejś małolacie


Komentarze
Pokaż komentarze (2)