Na blogu pewnej bezrobotnej krakowianki (dorabiającej na umowę-zlecenie pisaniem paszkwili i innych głupot) przeczytałem taki oto passus:
Głosy na listy dla Kaczyńskiego zbierali także ludzie PO. W PO przyjęto założenie, że pomagamy wszystkim kandydatom.
A fakt nadzwyczajnej mobilizacji, zbierania po domach, przy stolikach ( PO nie prowadziła akcji stolikowej)a nawet kościołach i pod nimi - i jej efekty - niezmiernie mnie cieszą.
Toż to Polityka Miłości na 102%! Nawet bezpartyjny, wesoły staruszek nie mógłby wymyśleć lepszego pomysłu na pomoc słabszemu i z góry skazanemu na porażkę kandydatowi...
Gdy członkowie Po przyjmą kolejne założenie tj. zagłosują na Kaczyńskiego wtedy to i z cudem (co prawda nie na miarę drugiej Iralndii ale zawsze...) prawdziwym mieć doczynienia będziemy...


Komentarze
Pokaż komentarze