Dr. Stolzmann Dr. Stolzmann
54
BLOG

Nie chciało się

Dr. Stolzmann Dr. Stolzmann Polityka Obserwuj notkę 4

Obiecałem, że wyjaśnię powody, dla których oddałem głos na Janusza Korwin-Mikkego, a nie na Andrzeja Olechowskiego, co bardzo długo miałem w planach. Zatem - voila.

Na początek, aby wszystko było jasne, muszę rozwinąć deklarację zawartą w moim portfolio. Chodzi o dość enigmatycznie brzmiącą frazę: Ślązak z urodzenia i z przekonania.  Należałoby mianowicie powiedzieć raczej: ślązakowiec, co oznacza człowieka narodowości śląskiej, uważającego za sprawę absolutnie priorytetową częściową przynajmniej emancypację polityczną i gospodarczą Górnego Śląska. Organizacją współcześnie wyrażającą takie dążenia jest Ruch Autonomii Śląska, który jakiś czas temu wysłał na adres sztabów wyborczych wszystkich kandydatów listy zawierające następujący zestaw pytań:

  1. Czy kandydat jako prezydent poparłby wprowadzenie do konstytucji zapisu, umożliwiającego regionom uzyskiwanie autonomii?
  2. Czy kandydat jako prezydent skierowałby do Trybunału Konstytucyjnego dekret Krajowej Rady Narodowej z 6 maja 1945, znoszący autonomię województwa śląskiego, w celu zbadania jego legalności?
  3. Czy kandydat jako prezydent poparłby nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym, polegającą na dopisaniu języka śląskiego i śląskiej mniejszości etnicznej?
  4. Czy kandydat jako prezydent wspierałby wprowadzenie do szkół przedmiotu wiedza o regionie?
  5. Czy kandydat jako prezydent poparłby przyznanie samorządom udziału w podatku VAT?

Myślałby kto, że takie zapytania, wystosowane przez poważne i dość liczne (7000 członków) stronnictwo spotkają się z jakimś - nawet negatywnym - odzewem ze strony polityków ubiegających się o stanowisko głowy państwa. A guzik! RAŚ odpowiedzi doczekał się ze strony jedynie trzech kandydatów, tj. pp. Napieralskiego, Morawieckiego i Korwin-Mikkego, przy czym tylko ten ostatni dobitnie zadeklarował poparcie dla racji Ślązaków. Wyjątkiem były rzecz jasna zagadnienia ujęte w pytaniach nr 4 i 5, bowiem postulaty te stoją w sprzeczności z głoszonymi przez Mikkego ideami prywatyzacji szkolnictwa i likwidacji ucisku fiskalnego tak dalece, jak to tylko możliwe.

O mojej decyzji przesądziła wszelako nie tyle aprobata JKM dla idei federalistycznej, co zupełny brak odpowiedzi ze strony Olechowskiego. Jak bowiem mogłem udzielić poparcia człowiekowi, dla którego idea będąca największym marzeniem politycznym tak dla mnie, jak i dla tysięcy innych Ślązaków, nie jest warta wysiłku potrzebnego do wykaligrafowania pięciu zdań? Nikt przecież nie lubi być ignorowany - zwłaszcza, gdy idzie o sprawy najbardziej dlań znaczące. Tymczasem Olechowski zademonstrował dostatecznie, że jest tylko kolejnym populistycznym kabotynem, na którego starsze panie zagłosują, bo ponoć przystojny, a młode, bo chce (jakże liberalnie!) refundować in vitro. Niech podlizuje się im - mojego głosu nie ma.

To samo tyczy się oczywiście błaznów grających w "finale", czyli pp. Kaczyńskiego i Komorowskiego. Im też nie chciało się odpowiedzieć autonomistom, więc i mnie nie chce się na nich głosować. Tym bardziej, że mam w pamięci, jak Prezes nazywał śląskich regionalistów zmanipulowanymi kibolami, a POprezydent opowiadał, że jego zdaniem (że niby czym?!) obecny zakres władzy samorządów, dający np. prawo weta desygnowanemu przez centralę wojewodzie, jest wystarczający. Na drugą turę po prostu więc nie pójdę. Z piaskownicy wyrosłem, "Taniec z gwiazdami" zostawiam babci.

 

 dr. Stolzmann

 

 

 

Student filozofii.Członek Ruchu Autonomii Śląska oraz Stowarzyszenia KoLiber. Górnoślązak z urodzenia i z przekonania. Libertarianin-minarchista.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka