Dr. Stolzmann Dr. Stolzmann
201
BLOG

Kalisz i historia

Dr. Stolzmann Dr. Stolzmann Polityka Obserwuj notkę 4

W dzisiejszej "Rozmowie bardzo politycznej" poseł R. Kalisz z SLD postanowił zabłysnąć erudycją. Rozwijając wywód na temat wodzowskiego modelu władzy w PiS, ubarwił go historyczną analogią do soboru w Konstancji, którego dokumenty miał jakoby możliwość czytać. Jak się wyraził, na soborze tym ustanowiono w Kościele "koncyliacyzm", tj. doktrynę promującą zbiorowe postanowienia soboru powszechnego kosztem indywidualnej woli papieży, co przyczyniło się do zakończenia tzw. wielkiej schizmy zachodniej. A że prezes Kaczyński postępuje od lat zgoła odwrotnie, lekce sobie ważąc rolę demokratycznego konsensusu w wewnętrznym życiu partii - czeka go więc zdaniem posła Kalisza rychła klęska.

Bardzo mnie cieszy, że zainteresowania posła Kalisza wykraczają poza horyzont bieżącej praktyki politycznej, jednakże mam co do jego wynurzeń garść zasadniczych uwag.

Primo: sobór w Konstancji obradował nie w latach 1411-1414, jak domniemywa poseł Kalisz, ale pomiędzy 1414 a 1418 rokiem;

Secundo: choć rzeczywiście ogłoszono tam dokumenty sankcjonujące prymat soboru powszechnego nad papiestwem, to ich zatwierdzenie bynajmniej nie zamknęło sporu pomiędzy koncyliarystami a kurialistami (orędownikami wszechwładzy papieża). Już bowiem podczas soboru trydenckiego (1545-1563) powrócono do zasady nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności, zaś sobór watykański I (1869-1870) ukonstytuował ją w postaci dogmatu. Co więcej: pozytywne znaczenie demokracji dla człowieka-osoby podkreślał jako pierwszy z papieży Jan XXIII , zaś pełnej, obszernie uzasadnionej aprobaty doczekuje się ludowładztwo dopiero w encyklice Centesimus Annus Jana Pawła II z 1991 r. Krótko zatem mówiąc: kiepska z Kościoła forpoczta idei demokratycznych;

Tertio: jako się rzekło - mówimy: koncyliaryzm, nie koncyliacyzm, Panie pośle Kalisz!

Ja rozumiem (albo: ja rozumię, jakby to powiedział deputowany SLD) - nie każdy był w szkole orłem z historii. Nadto: nie każdy nawet spośród orłów wykazywał się doskonałą pamięcią do dat i trudnych terminów. Ale - na wszystkie świętości! - odrobina umiaru w przyprawianiu sobie gęby mędrca nie zaszkodzi. Chciał poseł Kalisz wypaść dostojnie - wyszło jak zawsze, czyli smutno-śmiesznie.

Zastanawia mnie jedno. Przyjmując - w co, oczywiście, nie wierzę - że poseł Kalisz istotnie przeczytał - albo przynajmniej przewertował - dokumenty soboru w Konstancji: jak to jest, że nie zdołał dzięki temu poprawnie zapamiętać datacji soboru oraz nazwy jednego z dwu głównych stronnictw? Idąc dalej: jak ongiś ukończył wymagające studia prawnicze, a dziś wywiązuje się z pracy posła na Sejm RP, skoro mu pamięć tak niepokojąco szwankuje? I to jest, proszę państwa, deputowany, który co roku plasuje się w okolicach szczytu przygotowywanego przez "Politykę" rankingu najlepszych posłów. Jaki więc poziom merytoryczny reprezentują outsiderzy takich klasyfikacji?

 

 

 

 

 

 

Student filozofii.Członek Ruchu Autonomii Śląska oraz Stowarzyszenia KoLiber. Górnoślązak z urodzenia i z przekonania. Libertarianin-minarchista.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka