Prokurator Generalny odmówił wszczęcia śledztwa z urzędu w sprawie ogromu oszustw i manipulacji jakie miały miejsce w ostatnich wyborach samorządowych.
„Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w Sejmie ma jednoznaczny kontekst polityczny. Jest wypowiedzią niewystarczającą do tego, by wszcząć postępowanie karne z urzędu. Wszczyna się je wtedy, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenia popełnienia przestępstwa” – tak uzasadnił swoją decyzję w radiu Tok FM.
Muszę przyznać, że ma facet tupet. Nie dość, że ośmielił się poddać w wątpliwość tezę o sfałszowaniu wyborów, to na dodatek podważa wartość dowodową słów nieomylnej wyroczni. W każdym normalnym demokratycznym kraju, taka bezczelność zakończyła by się natychmiastową dymisją.
Media wolne i niezależne nie kryją oburzenia zachowaniem Seremeta, który najwidoczniej zapomniał komu zawdzięcza swoje stanowisko. Sam zainteresowany skandalu jednak nie widzi i próbuje ratować skórę. Zastrzegł, iż jest to jego indywidualna interpretacja, a poszczególni prokuratorzy mają prawo do odmiennej oceny wiarygodności słów Jarosława Kaczyńskiego.
„To moje zdanie. Ale prokuratorzy są niezależni. Jeśli jakiś prokurator uzna, że wypowiedź wystarczy, to może podjąć czynności”


Komentarze
Pokaż komentarze (4)