Niezależna.PL
- To najbardziej niebezpieczny festiwal, przy jakim pracowałem w ciągu 25 lat - napisał w specjalnym oświadczeniu menedżer słynnego zespołu Prodigy, który wystąpił niedawno na Przystanku Woodstock.
Zaczęło się od tego, że Jerzy Owsiak - organizator Przystanku Woodstock - oskarżył grupę o "nieprofesjonalne" praktyki. Zespół zażądał bowiem, by przed sceną ustawiono barierki ochronne.
Menedżer grupy w specjalnym oświadczeniu odparł zarzuty Owsiaka i zaatakował organizatora Przystanku Woodstock. "Barierki ochronne [...] miały chronić tłum, ułatwić dostęp ekipom ochroniarskim i medycznym [...] bez tego tego pan Owsiak naraziłby tłum na ogromne niebezpieczeństwo" - napisał.
"Ku naszej uldze, poinformowano nas, że nikt poważnie nie ucierpiał, ale po reakcji pana Owsiaka mogę powiedzieć, że jest to najniebezpieczniejszy festiwal, przy jakim pracowałem w ciągu 25 lat" - dodał menedżer grupy Prodigy.
Zespół wystąpił 6 sierpnia przed kilkusettysięczną publicznością. Zapis dotyczący barierek ochronnych znalazł się w umowie, jaką organizatorzy festiwalu spisali z grupą.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)