10 kwietnia 2010 roku bomba poszła w górę i wystartował wielki wyścig smoleński do prawdy, o tej ciemnej sprawie jaką zgotowali Tomaszowi Sakiewiczowi i redaktorom z Gazety Polskiej Ci straszni Rosjanie. Strzałami z Makarowa został zainicjowany sezon na leszcza, tfu co ja piszę, sezon na łosia. W tej całej zabawie z czytelnikami prawicowego tabloidu zaczęli już uczestniczyć bliżej nie określeni i o marnej reputacji profesorowie z USA. Do budowania jedynie słusznej teorii o zamachu zostały zaprzęgnięte prywatne elektoraty Antoniego Macierewicza i Gazety Polskiej. Elektorat smoleński ma za zadanie bronienie postawionych tez i przekonywanie nieprzekonanych w sieci. Takie zachowanie ma na celu psychiczne nakłonienie ewentualnego i potencjalnego nowego czytelnika do zakupu gazety. Ciekawe jak to wychodzi w praktyce, bo sądząc po publikacjach to mamy do czynienia z poruszaniem się co jakiś czas w obrębie tych samych tematów, a to raczej nie prowadzi do pozyskania czytelnika. Kotłowanie się bez przerwy w obrębie jednego tematu z biegiem czasu staje się mdłe, nawet dla stałego odbiorcy. Przykładem jest tutaj tekst o Turowskim który był wałkowany już na różne sposoby.
Widać tak jednak trzeba postępować w zamyśle Tomasza Sakiewicza, bo naczelny Gazety Polskiej ma świadomość tego, że nic innego nie utrzyma Go na czele publikacji o charakterze spiskowym. Nie ma co ukrywać, że jest to żyła złota w jaką ochoczo, z przytupem i w brudnych buciorach wszedł naczelny Gazety Polskiej. W tych samych upapranych buciorach starannie węszył czy coś takiego jak śmierć Andrzeja Leppera może być drugim funeralnym Eldorado. Niestety poległ na rzekomych swoich taśmach co doprowadziło do tego, że zabrakło paliwa spiskowego. Jak można było się spodziewać wątek Lepperowski został na dobre porzucony, ale Tomasz Sakiewicz miał swoje pięć minut we wrogich mediach i to Go satysfakcjonuje.
Te brudne buciory Tomasza Sakiewicza są upaprane ludzką krzywdą, jaką naczelny robi rodzinom osób które zginęły w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem. Nie dociera to jednak do Niego od ponad roku z prostego powodu. Jeżeli przestanie pisać na ten temat, jeżeli przestanie wymyślać kolejnych ekspertów od lotnictwa to Jego gazeta najzwyczajniej na świecie zbankrutuje. W czasach kryzysu który nadchodzi realne jest to, że spadnie sprzedaż gazet a tygodnik kosztuje prawie pięć złotych plus do tego gadzinówka codzienna po prawie dwa złote. Ta perspektywa pewnie też wymusza na Tomaszu Sakiewiczu trzymanie się lotnego i łatwo sprzedajnego tematu. Szkoda tylko, że o gazecie jest głośno tylko ze względu na jeden wątek. To pokazuje jak niszowa jest to gazeta. Tomasz Sakiewicz to myślący ale mało ambitny człowiek, jeżeli nie chce wypłynąć na szersze wody podejmując jakąś inną tematykę w publikacjach Gazety Polskiej chociażby tutaj na S24.pl Czekanie cały czas za ciemnym rogiem i oczekiwanie na jakąś kolejną tragedię do której będzie mógł dorobić swoją interpretację jest bardzo płytkie. Tak samo płytkie jak kolejne sensacje powtarzane o Smoleńsku. Tomasz Sakiewicz i cała redakcja wie o tym, że pod Smoleńskiem był zwykły wypadek lotniczy ale nigdy tego otwarcie nie powiedzą. Nie powiedzą, bo to by oznaczało bankructwo Gazety jak i bankructwo życiowe samego naczelnego.
Wyścig do prawdy jest też szeroko komentowany i celnie punktowany przez blogerów, którzy bacznie obserwują cały czas tą dynamiczną sytuację wkoło Smoleńska. Oczywiście spotyka się to z zajadłym atakiem userów, którzy muszą zakrzykiwać niewygodną dla Nich prawdę o manipulacjach Gazety Polskiej i polityków związanych z tym całym środowiskiem. Czasami wygląda to bardzo zabawne a czasami przeradza się w formę otwartej agresji, gdy już zabraknie racjonalnych argumentów. Rozgrzani sędziowie smoleńscy są w stanie wypruć sobie żyły, żeby zagłuszyć merytoryczne wpisy na blogach a w ciągu dwóch ostatnich dni mieliśmy dwa takie na s24.pl. Wpisy które obnażają bez ideologiczną i abstrakcyjną narrację Gazety Polskiej.
893
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (76)