Była już późna godzina a Donald Tusk nerwowo chodził od okna do biurka w swoim gabinecie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Duże napięcie jakie dawało o sobie znać premier rozładowywał kończąc już drugą szklaneczkę ulubionej Whisky. Ciszę jaka panowała w gabinecie przerwało pukanie do drzwi. Wlazł! - rzucił Donald Tusk biorąc do ręki szczypce do lodu aby przygotować sobie kolejnego drinka. Drzwi się otworzyły a premier przez lewę ramię zarzucił wzrokiem mówiąc - A to Ty Tomek (Arabski). Co się stało?. - Arabski zamknął drzwi pytając - Donald to jeszcze w pracy? - Muszę tu siedzieć bo się umówiłem z Januszem. Arabski podszedł do szafki wyciągnął kieliszek nalał sobie wódki i stwierdził za razem pytając - Nooo, trzeba k***a zacząć rozmawiać z tym Palikotem bo będzie Nam bardzo potrzebny. Czy pilot i helikopter ma być nadal w gotowości dzisiaj? - Nie, niech pilot idzie spać - powiedział premier siadając w fotelu. Arabski wychylił kieliszek. - Donald zamów w końcu ogórki po tą wódeczkę. - Nie wk*****j mnie o tej porze jakimiś ogórkami! - Ok, sam je jutro przyniosę. To do jutra. Cześć! - Cześć.
Błogą ciszę przerwał telefon dzwoniący na biurku premiera. - Słucham? - Miły kobiecy głos zaanonsował - Przyszedł Pan Janusz Palikot. - Tak, czekam właśnie na Niego. Proszę Go wprowadzić.
- Cześć Janusz, spóźniłeś się. - Cześć Donald, spóźniłem się? Nie dramatyzuj, spóźnianie się jest ostatnio w modzie. Przecież sam celowo się spóźniałeś do Prezydenta czy na konferencje prasowe - powiedział z wyraźnym uśmiechem na twarzy Palikot, pewnie rozsiadając się w fotelu. - Jakie ustawy chcesz przepchnąć w Sejmie w zamian za poparcie reformy KRUS-u i innych naszych rewolucyjnych reform? - zapytał premier mierząc przeszywającym wzrokiem szefa Ruchu Palikota. - Ha, widzę że zaczynasz Donek mówić ludzkim głosem. "Rura" Ci mięknie? - zaśmiał się Palikot mrugając lewym okiem w kierunku premiera. - Zaraz Tobie "rura" zmięknie - oświadczył Tusk wskazując palcem na pełną w trzech/czwartych butelkę Whisky. - Wyciągnij szklaneczkę z szafki i pogadamy. - Donald, ja nie piję już takich ekskluzywnych kolorowych alkoholi. Jeżeli masz Żołądkową to możemy wypić. - Skąd ja Ci k***a wezmę tutaj Żołądkową!? - rzucił wyraźnie podenerwowany premier. - Wiedziałem, że nie masz takich napojów w szafce. Zawsze byłeś nie przygotowany na rozmowy z "ludem". - powiedział Palikot podchodząc do swojej kurtki, którą po wejściu powiesił na wieszaku przy drzwiach. - A Ty co? Już wychodzisz bo nie mam Żołądkowej!? - powiedział premier z donośnym akcentem na "Żołądkowej". Palikot uśmiechnął się tylko i wyciągnął z kurtki piersiówkę.
- Masz, walnij sobie - zaproponował Janusz Palikot podając odkręconą piersiówkę. - Tak z gwinta mam pić!? Weź kieliszki z szafki. - Nie pi****l Donald. Nie pamiętasz jak jabole z gwinta piłeś przed stadionem za małolata? To taki powrót do przeszłości. - stwierdził wyraźnie rozbawiony Palikot. - Dobra, dawaj. - premier pociągnął z 'wichra" lekko się krzywiąc przy przełykaniu. - Ech....huu, dobra ta żołądkowa. Co zrobimy jak się skończy? - zagadnął premier któremu już oczy się świeciły. - Zadzwonię zaraz do kierowcy, żeby z nocnego przywiózł jeszcze jedna flaszeczkę - oznajmił Palikot wybierając numer do kierowcy.
Panowie rozpoczęli rozmowę o wzajemny wspieraniu swoich projektów ustaw. W międzyczasie kierowca Janusza Palikota przywiózł pół litra Żołądkowej Gorzkiej. W butelce z każdym kwadransem ubywało alkoholu a premier wyraźnie już chwiejący się na nogach, składał co raz to nowe obietnice Palikotowi o których nawet nie śmiał marzyć wchodząc do gabinetu Donalda Tuska.
- Donald, tutaj masz wszystko spisane co mi obiecałeś. podpisz mi to tutaj szybko bo już jest druga w nocy. - Palikot podsunął do podpisu kartkę papieru na której spisane były obietnice. - Mi to nie przeszkadza że jest druga w nocy! Ja ostatnio do piątej nad ranem na szczycie negocjowałem i też wszystko na koniec podpisałem! Podaj pióro Angela. Oj pardon! Podaj pióro Janusz! - bełkotliwie poprosił Donald Tusk składając po chwili swój podpis.
- Dzięki Donek! Na mnie już czas, bo kierowca też musi się wyspać - Palikot zaczął ubierać kurtkę gdy wyraźnie pijany premier zapytał. - Janusz a co ze mną? Przecież nie pokażę się w takim stanie. - No, nie wiem Donald. Może uwal się tutaj na podłodze i nie gaś światła. Pokażesz jak ciężko pracujesz a na rano zaproś jakiś tabloid żeby Ci kilka fotek strzelili jak po całej nocy wychodzisz spracowany. Jak nie wyszło Ci z przeniesieniem biura do Sejmu to teraz pokażesz, że przyspieszenia z ustawami dokonujesz całonocnym przebywaniem w swoim gabinecie. - zaproponował Janusz Palikot.
- To dobry pomysł Janusz. Ty masz łeb na karku. - premier kładąc się na podłodze rzucił w kierunku Palikota przykrywając się częścią dywanu. - No widzisz Donek. Co Ty byś beze mnie zrobił w Sejmie i w życiu. - powiedział Palikot zamykając cicho drzwi od gabinetu premiera.
284
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)