Bartosz Wiciński-STOPS Bartosz Wiciński-STOPS
303
BLOG

Raz z prawej, raz z lewej

Bartosz Wiciński-STOPS Bartosz Wiciński-STOPS Polityka Obserwuj notkę 0

Ciekawe jest to co dzieje się na prawej i lewej stronie wśród polityków. Bynajmniej dla mnie jest to ciekawe zjawisko. Po obu stronach zostały stworzone ringi na wzór bokserskich na których Panie i Panowie okładają się pięściami raz mocniej, raz lżej. Czasem ma się wrażenie, że się patrzy na zapasy w kiślu (kisielu) a czasem można zobaczyć brutalne MMA. Czasem szanują przeciwnika ale coraz częściej stosują wyrafinowanie i brutalne techniki walki. Chyba nie ma w tym nic dziwnego, że zwierzęce instynkty przeniesione do życia codziennego dają o sobie znać. Politycy to też ludzie i mają swoje instynkty zupełnie jak zwierzęta w dżungli i na pustyni, które każdego dnia walczą o przeżycie, jedzenie dla swojego potomstwa i wojują o strefy wpływów na danym obszarze. Tak jak myszy i szczury obawiają się kobry, tak kobry obawiają się spotkania z mangustą lub ptakiem o dość ciekawej nazwie "Sekretarz" zwanym też wężojadem. Sekretarzy jest dwóch w naszym świecie politycznym. Jeden na prawo drugi na lewo. Jeden to Jarosław Kaczyński a drugi to Leszek Miller. Sekretarz Jarosław Kaczyński którego postępowanie w partii i z ludźmi z partii jest podobne do wysokich sekretarzy w systemach gdzie taka funkcja jest bardzo znacząca. Leszek Miller to z kolei stary sekretarz który już jadł chleb z takiego pieca jak je prezes Prawa i Sprawiedliwości, ale teraz szef SLD chce się unowocześnić. Tak jakoś obrazowo dla mnie to wygląda, nie wiem jak dla innych, ale ja mam takie dzikie skojarzenie z aktualna polska polityką.

Oboje stanęli po dwóch stronach do wielkiej walki o swoje przetrwanie, o jedzenie dla swojego potomstwa. Stanęli do wielkiej bitwy z brandami bo z doniesień medialnych można wywnioskować, że Zbigniew Ziobro będzie miał również w nazwie partii swoje nazwisko. Imienne brandy to coś nowego na polskiej scenie politycznej. Januszowi Palikotowi stargetowano brand antyklerykalny z mniejszościami seksualnymi. Marka Zbigniewa Ziobro jest jeszcze w powijakach ale można się domyślać, że będzie to coś związanego z nastrojami antyeuropejskimi. Takie badania nad stargetowaniem wyborcy kosztują bardzo duże pieniądze. To jest koszt kilkuset tysięcy złotych. Przywódca Ruchu Palikota wyłożył na to swoje środki i widać, że Solidarna Polska idzie tym samym tropem inwestując w to również swoje indywidualne zarobki z Parlamentu Europejskiego.

Gołym okiem widać na prawicy, że dwóch Panów wzięło się już na łby. Na lewicy jeszcze się w miarę obchodzą, ale tylko czekać na dniach czy miesiącach jak i tam dojdzie do wzajemnego plucia jadem i ataków wężojadów. Janusz Palikot jeszcze próbuje coś zrobić proponując na 1 Maja w Sali Kongresowej wspólną debatę nawet z zagranicznymi działaczami na temat przyszłości lewicy. Z Sojuszu Lewicy Demokratycznej idzie jednak jasny przekaz od Leszka Millera i Jego potomstwa jakim ma być Grzegorz Napieralski, ze nie ma rozmów z Ruchem Palikota. Ewentualnie można się wspierać przy jakiś ustawach ale bliższej współpracy "niet, nie nada". To identyczna sytuacja jaka jest teraz na prawicy, tylko tam z miejsca Zbigniew Ziobro dał po buzi Jarosławowi Kaczyńskiemu mówiąc przed ostatecznym wyrokiem o wykluczenie, że "daje szansę prezesowi na zastanowienie się nad tym ruchem". Ktoś powie, że sytuacja jest inna bo na lewicy nikogo nie wykluczono. Oczywiście, że jest inna ale tylko na początku, bo na lewicy zaraz się zacznie to samo.

Kolejne podobieństwo wojenek na prawej i lewej stronie wielkiej polityki to struktury. Janusz Palikot praktycznie wszedł bez struktur terenowych do Sejmu i co chwilę można usłyszeć o ludziach którzy przechodzą i wspomagają jego ugrupowanie z Sojuszu. Zbigniew Ziobro też nie zasypuje gruszek w popiele bo ma świadomość tego, że bez terenu partia nie istnieje. To potomstwo które jest siłą trzeba odebrać, bo koszt spłodzenia takiego dziecka jest ogromny. Zresztą w przypadku Ruchu Palikota już słuchać o jakiś wekslach.

Donald Tusk to rzeczywiście dziecko szczęścia. Stawiam w ciemno, że Platforma Obywatelska będzie za trzy lata nadal rządziła wybierając sobie odpowiednich koalicjantów. Trzy lata wojny na flankach Platformy o miejsca w Sejmie i Europarlamencie przykryją wszystko co jest możliwe do przykrycia. Tak mi się wydaje, że jakieś trzy do pięciu lat jest potrzebne żeby prawica i lewica się wymordowała a na Ich gruzach powstały sensowne partie polityczne. Premier może spokojnie się zastanawiać czy rządzić na swoim fotelu trzecią kadencję czy zastąpić Bronisława Komorowskiego lub iść w politykę europejską czy światową. Ma spokój a opcji do wyboru i koloru.

BANUJĘ ZA SPAM. ROCZNIK 1976.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka