Kardynał Józef Glemp mówi w krótkim wywiadzie i kilku sprawach w których kościół już dawno powinien zabrać donośnie głos. To kwestie związane z kryzysem europejskim z którym i kościół musi iść pod rękę. Kardynał Glemp mówi o złączonej i połączonej Europie. To dobrze wróży na przyszłość, że większość biskupów tak uważa. Kościół zaczyna rozumieć, ze trzeba być jednością żeby przeżyć.
Święta to dobre miejsce do tego żeby hierarchowie kościelni pokazali co myślą w danej sprawie. Nie ma Jezusa w Tupolewie ale jest mowa o ekonomii. O ekonomii o którą w zasadzie kościół też się obawia. Kolejne święta mogą nie być już takie różowe dla kościoła i wiernych jak i ateistów i trzeba o tym pamiętać. Ekonomia którą kościół podobno się nie zajmuje dała o sobie znać. Tak, kościół musi mieć świadomość tego, że trzeba dorzucić do tego wspólnego worka z pieniędzmi i swoje "trzy grosze" w wymiarze finansowym jak i mówienia na ten temat. Finansowanie struktur kościelnych trzeba ograniczyć i to natychmiast, bez negocjacji o jakimś jednym procencie zamiast funduszu kościelnego. Chciałbym zaznaczyć, że kościół który podobno nie specjalizuje się w ekonomii dostaje co niedzielę pieniądze, które nie wiadomo jak się rozchodzą. Te Pasterki i zloty kilka razy do roku na jakieś święta w kościołach które nie są opodatkowane są bardzo ważną gałęzią biznesową. To jest biznes który już dawno powinien płacić do skarbu państwa chociaż zryczałtowane większe podatki. Na początek. Ci hierarchowie kościelni którzy prawie codziennie "rąbią" swoich wiernych na pieniądze powinni odstawić sobie od ust to co mają na swoich bogato zastawionych stołach. Kardynał Glemp jak i reszta "Chłopców z ferajny" ma świadomość tego, że ekonomia to nie jedzenie cały czas kawioru ale też uszka w barszczu które stają w gardle. W te kończące się święta o tym pamiętajcie...bo przecież kościół nie specjalizuje się w ekonomii...
404
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)