Przez salon24 przetacza się dyskusja na temat Jerzego Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie blogerzy i komentatorzy dyskutują na argumenty a niektórzy ordynarnie sobie ubliżają. Doszedłem do wniosku, że nie większego sensu uczestniczenie w tych dyskusjach, ponieważ jest to temat który wyciszy się za dwa dni i wróci jak bumerang za rok. We mnie zbierało się co innego przez ostatni tydzień. Zbierało się, zbierało, zbierało i wczoraj pękło. Stwierdziłem, że muszę znaleźć chwilę czasu i ten temat poruszyć. Chodzi mianowicie o Ruch Palikota i po części o Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Cały zaszły tydzień to była jedna wielka czarna chmura z piorunami i gradobiciem wisząca nad Ministrem Zdrowia Bartoszem Arłukowiczem. Z zainteresowaniem obserwowałem co mają do powiedzenia w tej materii dwie partie, które usytuowały się na sali sejmowej po lewej stronie.
Zaczęło się od konferencji prasowej Ruchu Palikota na której wystąpił Armand Ryfiński. Ten specjalista, który był przedstawicielem handlowym w jakimś koncernie farmaceutycznym wystąpił z trzema kartkami wydrukowanymi w kolorze z jakimiś wykresami porównującymi ceny leku lub leków. Wszystko byłoby w porządku bo sobie myślę, że w Ruchu Palikota nie ma specjalisty który był Ministrem Zdrowia ale kogoś w partii znaleźli. Początek był obiecujący ale zakończenie w wykonaniu posła było tragiczne bo emocjonalne wymachiwanie ręką i wykrzyczenie o urzędującym Ministrze, że "łże jak pies" to gruba przesada. Szczególnie, że to była pierwsza w życiu konferencja w Sejmie tego Pana. Czego dokonał ten człowiek i jakie ma prawo do tego żeby w takich słowach mówić o Bartoszu Arłukowiczu? Dokonał wydrukowania paru kartek z porównaniem kilku leków? Czy On kiedykolwiek rozmawiał z Ministrem na jakikolwiek temat żeby wyrobić sobie taką opinię? Czy ten człowiek przeczytał kiedyś obojętnie jaką ale jakąś ustawę lub rozporządzenie? Czy jednak doradca Tymochowicz doradził Mu takie zachowanie? Mam nadzieję, że poseł Ruchu Palikota się zreflektuje, bo kiedyś to samo może usłyszeć od swoich wyborców, którym zapewne złożył jakieś obietnice w kampanii wyborczej i do czegoś się zobowiązał. Poseł zobowiązał się mianowicie do wybudowania w trakcie jednej kadencji wielofunkcyjnego toru wyścigowego docelowo z możliwością organizowania wyścigów formuły jeden (F1) w okolicach Radomia. Taki tor może Panu stanąć ością w gardle przed następnymi wyborami i ktoś może tak samo Pana określić jak Pan określił konstytucyjnego Ministra. Jest początek kadencji i nawet taki początkujący lokalny watażka powinien mieć więcej merytoryki i doświadczenia żeby na koniec konferencję kwitować takim tanim hasełkiem. Poseł Bolesław Piecha doradził zastosowanie posłowi lewatywy i mokrego prześcieradła. Ja się pod tym podpisuję ale też mam swoją propozycję. W Sejmie będzie pewnie debata nad wotum nieufności dla Bartosza Arłukowicza w której pewnie weźmie udział również poseł Armand Ryfiński. Mam taką radę żeby po lewatywie i mokrym prześcieradle poseł przed wejściem na mównicę sejmową zdjął buty, bo w przypływie emocji może zdjąć jeden z nich jak Nikita Chruszczow na forum ONZ i zacząć tłuc nim w mównicę. Polecam zatem posłowi zajęcie się budową toru wyścigowego, bo w Polsce co jakiś czas taki temat się pojawia a potem umiera śmiercią naturalną. Żywię płonną nadzieję, że to nie było populistyczne hasło z kampanii wyborczej a poseł pamięta do czego się zobowiązał.
Inaczej ma się sprawa z Sojuszem Lewicy Demokratycznej i Leszkiem Millerem który również zorganizował konferencję. Spokój, opanowanie i merytoryczność którą było widać na spotkaniu z dziennikarzami pozytywnie wpływa na wizerunek ugrupowania. Leszek Miller zaproponował zmianę w ustawie w dwóch kwestiach po spotkaniu w ze swoimi ekspertami od spraw medycznych. Aksamitnie i z polotem godnym największych gwiazd mody na wybiegu wytłumaczył w czym jest problem i co proponuje i w jakiej formie. Propozycja zakupu leków powiązana z płacą minimalną jest dobrą opcją. Leszek Miller delikatnie i z gracją przyparł do muru Bartosz Arłukowicza, dając do wyboru poparcie swoich propozycji lub Minister może w zmienionej formie coś zaproponować ale musi się to wiązać z propozycją Sojuszu. Gdzieś tam w tle pojawił się rozczochrany chłopiec w krótkich spodenkach z poobdzieranymi kolanami w podartej koszulce i w chińskich trampkach, który spadł z drzewa po tym jak położył SLD na łopatki swoimi decyzjami. Grzegorz Napieralski który wyszedł już chyba z szoku jakiego doznał w Szczecinie, gdzieś tam skacze za plecami i pyta który Bartosz Arłukowicz jest prawdziwy. Ten który głosował przeciw ustawie czy ten który forsuje teraz wspomniana ustawę. Jak byś Grzegorzu Dyndało inaczej listy poukładał i dogadał się z aktualnym Ministrem a sam wystartował np. w Krakowie to podejrzewam, że aktualna sytuacja całego Sojuszu byłaby diametralnie inna i nie trzeba by było zadawać tak wariackich pytań, które pachną retoryką Prawa i Sprawiedliwości po odejściu ludzi którzy stworzyli PJN. Może to jednak dobrze, że tak poukładałeś listy bo nawet Ryszard Kalisz mówi, że jest inaczej w partii niż było przed wyborami.
Na początku napisałem, że wczoraj coś we mnie pękło. Dokładnie można to tak określić jak Janusz Palikot mówi o Bartoszu Arłukowiczu, że to zdrajca a wczoraj wpis na blogu dobitnie określający Rzecznika Rządu. Panowie! Ja nie mam jakiś delikatnych uszu ale nie tylko na tym opiera się robienie polityki. Rozumiem, że trzeba się ścigać z Prawem i Sprawiedliwością na krytykę ekipy rządzącej. Tylko jest subtelna różnica między Ruchem Palikota i Prawem i Sprawiedliwością. Partia Jarosława Kaczyńskiego zawsze przedstawia jakąś merytoryczną propozycję czy alternatywę podlewając to sosem krytyki rządzących co doprowadza do tego, że jest nad czym debatować. W przypadku Ruchu Palikota oprócz obrażania wszystkich dookoła nie ma żadnych konkretów, a przypominanie o sobie w takiej formie nie prowadzi do poszerzania elektoratu. Rozumiem, że kapitał wyborczy został zbity po części na poniżaniu i obrażaniu tragicznie zmarłego prezydenta, ale co dalej? Janusz Palikot obiecał, że nie będzie już tego robił i nie robi ale zabrał się za innych. Taka tania chwilowa medialna popularność na rzucaniu mięsem gdzie się da i w kogo się da prowadzi do tego, że partia znajduje się w rezerwacie. Wprowadzenie do obiegu retoryki stricte rodem z Prawa i Sprawiedliwości o zdrajcach do czego ma doprowadzić? Żeby Ci którzy złożyli przysięgę czuli gilotynę takiego określenia, jeżeli się czemuś sprzeciwią lub przejdą do SLD? Jeżeli tak to gratuluję pomysłu. Tylko Bartosz Arłukowicz żadnej przysięgi Ruchowi Palikota nie składał więc nie zasłużył na takie porównanie. Składał Przysięgę Hipokratesa i wierzę, że tym się kieruje. Nie interesuje mnie to czy cokolwiek obiecał Januszowi Palikotowi, że będzie coś z Nim tworzył na lewej stronie. Objęcie teki Ministra d/s Wykluczonych pokazuje tylko, że ten człowiek chce coś robić dobrego bo wypłynęły propozycje np. o darmowych dniach kultury dla seniora a to, że nie było pieniędzy na realizację miliona pomysłów nie jest Jego winą. Aktualny Minister Zdrowia nie zdradził wykluczonych tylko wziął się ostro do roboty sumiennie pochylając się nad tym problemem. Podejrzewam, że jakby teraz był związany z Ruchem Palikota to by miał jeszcze większy ból głowy widząc co się dzieje niż ten który ma z ustawą. Wątpię, że chciałby się znaleźć w towarzystwie, które w ten sposób uprawia politykę. I wcale bym Mu się nie dziwił.
Na tym blogu Ruch Palikota dostaje za faul żółtą kartkę a Sojuszowi zostaje przyznany słuszny rzut karny. Po brutalnym faulu w pierwszej minucie meczu sędzia zawsze bacznie się przygląda zawodnikowi lub zawodnikom z drużyny która fauluje. To pierwsza minuta meczu bo to początek kadencji a mecz trwa 90 minut a kadencja cztery lata. Tydzień temu w "Kawie na ławę" Andrzej Rozenek powiedział, że w PSL-u są tykające bomby wskazując na ustawy. W Ruchu Palikota też są tykające bomby a jedna już wybuchła w osobie Armanda Ryfińskiego.
721
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)