Bartosz Wiciński-STOPS Bartosz Wiciński-STOPS
496
BLOG

Premia za prezesowanie NCS

Bartosz Wiciński-STOPS Bartosz Wiciński-STOPS Polityka Obserwuj notkę 1

Nowy prezes a stary wiceprezes Narodowego Centrum Sportu, oprowadzany po zakamarkach Ministerstwa Sportu przez Joannę Muchę poczuł się nieswojo.
- Nie wiedziałem, że jest tu tyle pomieszczeń... - zdziwiony mówił kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Władza musi mieć dużą przestrzeń życiową - odpowiedziała z uśmiechem Pani Minister.

Podążając od pomieszczenia do pomieszczenia, od gabinetu do gabinetu zapoznając się pracownikami dotarli do drzwi zamkniętych na klucz. Minister otworzyła swoją najnowszą torebkę z kolekcji Chanel kupioną w Paryżu i wyjęła srebrny kluczyk, wręczając go staremu wiceprezesowi a nowemu prezesowi.
- Proszę, to kluczyk do Pańskiego nowego gabinetu - powiedziała Joanna Mucha.
- Dziękuję - powiedział Robert Wojtaś wkładając magiczny klucz do zamka i otwierając drzwi.

Gdy chodził po gabinecie rzuciła mu się w oczy reklamówka dość dużych rozmiarów pękająca w szwach/na zgrzewach leżąca pod biurkiem.
- ... a co to jest za siatka i co w niej jest...? - pytająco spoglądając na Panią Minister wskazał palcem na pakunek.
- Niech Pan zobaczy - rzuciła Pani Joanna Mucha poprawiając włosy po porannej wizycie u fryzjera.

Robert Wojtaś podniósł reklamówkę i gdy chciał ją postawić na biurku, siatka pękła i wysypały się z niej pliki banknotów w paczkach ale część banknotów była też luzem. W tej chwili zadzwonił telefon Pani Minister.
- Słucham Cię - powiedziała do aparatu który został włączony na opcję głośnomówiącą.
- Jak nasz nowy prezes się sprawuje - zapytał barytonem mężczyzna.
- Na razie wszystko gra ale reklamówka się rozwaliła. Mogłeś dać mocniejszą.
- Da radę, nie ma się co martwić. To jak, biegamy dwunastego każdego miesiąca? - zapytał
- Naturalnie. Musimy też mieć swoją miesięcznicę jak Prawo i Sprawiedliwość. Oni maszerują a my będziemy biegali.
- Ok.

Połączenie zostało zakończone a nowy prezes a stary wiceprezes nadal stał z baranimi oczętami wlepionymi w Joannę Muchę.
- Co to jest? - zapytał na miękkich nogach i ściszonym głosem
- Pół banki Pańskiej premii - odparła minister odwracając się i domykając drzwi
- Ale.... jakiej.... - nie zdążył dokończyć świeżo upieczony szef
- Premię specjalną wypłacamy na początku, jeszcze przed zwolnieniem lub dymisją. Na odchodne dostanie Pan drugą. Teraz proszę pakować po kieszeniach ile da Pan rady, bo nie mam zapasowej reklamówki a resztę weźmie Pan sobie jutro.
- Ale... - znowu nie zdążył dokończyć
- Niech Pan nie zadaje zbędnych pytań tylko niech Pan bierze pieniądze. Od teraz to Pan będzie Nas krył ze sprawą budowy stadionu i w innych mniejszej rangi kwestiach - lekko podniesionym głosem powiedziała Pani Minister
- Ale jak to NAS? - zapytał załamując ręce
- Nas, nas! Nas tu w Ministerstwie, kilka firm, kilku działaczy sportowych i działaczy Platformy. Generalnie jest sporo osób które trzeba chronić.
- Czyli Jan Tomaszewski miał rację z tym przekrętem ze stadionem? - już ze łzami w oczach zapytał.
- Jaką rację? Proszę pamiętać, że opozycja nigdy nie ma racji - z zadowoleniem powiedziała Joanna Mucha znowu poprawiając włosy - Musi się Pan lepiej starać niż mój fryzjer. Dostał posadę i nagle nie potrafi ułożyć mi włosów z rana! Safanduła!
- To ja zostawię te pieniądze tutaj i przemyślę do jutra tę sprawę....- zagadnął
- Brać nic nie gadać. Jeżeli uważa Pan, że to za mało to w Ministerstwie Finansów są jeszcze cztery miliardy z Kagiehaemu (KGHM). Można coś dobrać do tej puli.
- To Kuźmiuk i Palikot mieli rację z tym kursem spółki...? - kompletnie załamany zapytał.
- Jak ktoś stracił to ktoś musiał zarobić. A teraz proszę brać ile da się udźwignąć i idziemy dalej. Przyda się w czasach kryzysu. - powiedziała na koniec Minister Sportu Joanna Mucha

 

BANUJĘ ZA SPAM. ROCZNIK 1976.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka