0 obserwujących
58 notek
37k odsłon
2200 odsłon

Paweł Kukiz: Widziałem w Kijowie desperację i determinację

Wykop Skomentuj16

Trzeba robić wszystko, żeby Ukraina wyrwała się spod wpływów Moskwy – mówi Paweł Kukiz

Widziałem w Kijowie desperację i determinację 

Sebastian Reńca: - Na Ukrainie wrze, ludzie protestują na majdanach i barykadach przeciwko władzy. Są zabici, ranni, zaginieni. Milicja poniża i bije zatrzymanych protestujących. Widzimy obrazy jak z PRL-u. Jak powinna się teraz zachować Polska i Polacy?

Paweł Kukiz: - W tej chwili naszym priorytetem jest wspieranie Ukrainy, zgodnie z chrześcijańską zasadą: zło dobrem zwyciężaj. Nasze zaangażowanie zaprocentuje w przyszłości więzami krwi. Zresztą już Józef Piłsudski mówił, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i wolnej Ukrainy bez wolnej Polski. Nam powinno zależeć na budowie namiastek pojednania polsko ukraińskiego. Jednocześnie, w życiu nie wolno nam zapomnieć o zbrodniach Bandery i UPA. Można wybaczyć, ale należy rozliczyć.

- Tej wolnej Ukrainy boi się Rosja.

- Dlatego trzeba robić wszystko, by wyrwać Ukrainę spod ruskich szponów, choćby nawet z egoizmu. Nasza władza pod rządami Platformy Obywatelskiej zrobiła z Polski poligon agroturystyczny. Nie mamy majątku narodowego, nie mamy armii, policji, mamy za to ustawę o pomocy bratnich służb. Za chwilę skończy się wyż demograficzny i przestaniemy być atrakcyjnym krajem dla Unii Europejskiej. Jeżeli Moskwa przejmie Ukrainę i w perspektywie kilkunastu, kilkudziesięciu lat będzie chciała zrobić sobie w Warszawie koszary, to Unia Europejska odda nas Rosji. Tak samo, jak oddali nas Niemcom i Sowietom w 1939 roku Anglicy i Francuzi. Jeżeli dziś poważnie myślimy o silnej Polsce i bezpieczeństwie naszych wnuków, to musimy mieć kapitalne relacje z Ukrainą. Wtedy można będzie w miarę spokojnie spać.

- Czy jest pan w stanie wyobrazić sobie polsko-ukraińskie pojednanie?

- Powiem panu jaka jest ku temu droga. Kilka lat temu przyjechałem do Uhnowa gdzie na przełomie XIX i XX wieku mój pradziadek był burmistrzem i od razu poszedłem na polski cmentarz. Oczywiście był zaniedbany, całkowicie zarośnięty. Kupiłem wtedy kosę spalinową i zaniosłem do pobliskiej cerkwi. Poprosiłem popa, by czasami ktoś poszedł na polski cmentarz i skosił tam trawę.

- Ten duchowny się zgodził?

- Może kogoś to zdziwi, ale tak. Właśnie takimi małymi krokami może dojść do pojednania między naszymi narodami.

- Takie małe kroki wystarczą?

- Jest jeszcze jeden warunek pojednania, wzajemne wyspowiadanie się naszych dwóch narodów ze swoich win. My Polacy traktowaliśmy Ukraińców jak obywateli drugiej kategorii. Mój dziadek policjant, żeniąc się z moją babcią, która pochodziła z mieszanego domu polsko-ukraińskiego, musiał mieć zezwolenie swojej „góry” na ślub z Ukrainką. Ponadto nie dopuszczaliśmy Ukraińców do edukacji, nazywaliśmy ich „ukraińskimi chochołami”, wynaradawialiśmy ich. Przecież policja chodziła po domach i sprawdzała kto mówi po polsku. To wszystko musiało eksplodować.

- Co nie tłumaczy rzezi, jaką ukraińscy nacjonaliści sprawili Polakom.

- Oczywiście. Nic tego nie usprawiedliwia, a formy tych mordów były dramatyczne. Jeszcze raz przytoczę kolejną scenę z Uhnowa… Właśnie w tej miejscowości urodzili się dwaj bandyci bracia Onyszkiewicze, którzy zasłynęli z nabijania na sztachety dzieci i kobiety. Stałem z Ihorem pod tablicą poświęconą Onyszkiewiczom i tłumaczyłem mu, że to nie są bohaterzy tylko bandyci. Ihor na to, że tamte czasy to była wojna i wszystko jest usprawiedliwione, sam siebie chciał zakrzyczeć stanowczością swego twierdzenia. Rozmawialiśmy, a obok bawiła się dziewczyna, miała może sześć, siedem lat. Wskazałem na dziewczynkę i powiedziałem: Ihor, „wolność” zbudowana na krwi kobiet i dzieci, to nie jest wolność. Taka „wolność” jest dana od szatana. Prędzej czy później tego typu „wolność” się mści totalną niewolą, poniżeniem, po prostu karą. Mam wrażenie, że Ihor zrozumiał, co mu chciałem przekazać.

- W Kijowie mówił pan że kropla drąży skałę i być może kiedyś Ukraińcy dojdą do wniosku, że Bandara czy bracia Onyszkiewiczowie, to nie są ludzie, których można nazwać bohaterami.

- Na pewno tak się nie stanie, jeśli Ukraina zostanie pod wpływami Rosji, która wciąż robi wszystko, by nas skłócać. Przecież ewentualna federacja Ukrainy i Polski, to byłaby potęga mająca sto milionów obywateli. Taki organizm były podmiotem światowej polityki a nie przedmiotem. Niestety, i Ukraina, i Polska są obecnie przedmiotami rozgrywanym przez Wschód i Zachód.  

- Widział pan Pomarańczową Rewolucję, teraz obserwuje pan z bliska obecną rewoltę w Kijowie i w ogóle na Ukrainie…

- Tamte wydarzenia sprzed lat trudno nazwać rewolucją, bardziej przypominały one WOŚP niż rewolucję. Fajerwerki, nadzieja i obietnice. Teraz w Kijowie widziałem desperację i determinację. Ukraińcy chcą totalnych zmian. Oni już dostali namiastkę wolności i tego już nie oddadzą za skarby ziemi. Od setek lat dążą do jednej prostej rzeczy – godności. Oni „od zawsze” mają swoją tożsamość, ale ich godność cały czas jest deptana. Jeżeli opozycja, politycy opozycji pójdą na jakieś kompromisy, jeżeli któryś z liderów zostałby premierem, to tam doszłoby do rzezi. Prawdopodobnie Swoboda przejęłaby inicjatywę i stanęła na czele zdesperowanego buntu ludu. To skończyłoby się tragicznie i dla Ukrainy, i dla nas…

- Swój ostatni felieton w „Do Rzeczy” kończy pan słowami: „Co teraz robić? Modlić się za Ukrainę. Bo to modlitwa za Polskę”.

- Dokładnie tak jest.

- Jednak sama modlitwa nie wystarczy.

- Trzeba więc robić choćby to, co robi Stowarzyszenie Pokolenie i Przemek Miśkiewicz, zbiórki odzieży i pieniędzy dla majdanowiczów. Zapyta pan, co ja robię. Jeżdżę tam, wożę im choćby ciepłe ubrania. Cały czas utrzymuję z moimi przyjaciółmi na Ukrainie kontakt. Zbieram pieniądze wśród kolegów, organizuję zakupy. To wszystko należy przewieść przez granicę, wcześniej trzeba załatwić listy przewozowe itd. itd. Podczas ostatniego mojego wyjazdu na Ukrainę nie spałem przez ponad dobę, cały czas byłem za kółkiem, z duszą na ramieniu. Wracam do domu totalnie wykończony, włączam komputer a tam email na skrzynce od jednego z kolegów „Przyłącz się do pomocy Ukrainie i podpisz petycję, którą podpisał Biedroń, ten i tamten…”. Ręce mi opadły. Przecież ta petycja niczego nie zmieni oprócz tego, że łata sumienie.

- Brał pan również udział w koncercie „Polska za wolną Ukrainą” organizowanym przez Telewizję Republika.

- Ale nie wystąpiłem, choć mogłem. Uznałem, że nie wypadało mi śpiewać, kiedy na Majdanie bito ludzi… Powiem panu jeszcze jedno. Proszę sobie wyobrazić, że nie wszystkie zespoły, do których zwróciła się Republika zgodziły się tam jechać. Jednym przeszkadzały warunki na scenie, inni dopytywali o ogrzewanie na scenie, a trzeci pytali czy kabel jest różowy czy czerwony… Ale zapewne petycję podpisali (śmiech).

Fot. Archiwum Stowarzyszenia Pokolenie
www.pokolenie.org.pl
www.facebook.com/stowarzyszeniepokolenie

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale