0 obserwujących
58 notek
37k odsłon
961 odsłon

Polemika: Musimy domagać się od Ukraińców potępienia tej zbrodni

Wykop Skomentuj19

Przeczytałem artykuł Przemka Miśkiewicza –„Widziałem wolność w Kijowie”, który w istocie jest jego relacją, impresją z pobytu na Ukrainie, w tym gorącym dla tego kraju okresie. Nie byłem w Kijowie na Majdanie i nie widziałem tego wszystkiego co się tam dzieje na własne oczy. Nie oznacza to jednak, że sprawy Ukrainy, wydarzenia jakie tam teraz mają miejsce, mnie nie interesują. Jest wręcz przeciwnie. Staram się na bieżąco śledzić wszystkie doniesienia, relacje i komentarze na ten temat,  we wszelkich możliwych mediach.

Tak więc, z zainteresowaniem przeczytałem, to o czym pisze w swym artykule Przemek. Można tę relację podzielić na dwie części. Jedna, to opis tego co widział na własne oczy we Lwowie i Kijowie na Majdanie, druga, to jego własne odczucia, przeżycia i odniesienia do polskiej rewolucji „Solidarności”, opinie i ocena tych wydarzeń .
Do napisania niniejszego tekstu skłoniła mnie właśnie ta druga część, bo z faktami się nie dyskutuje, a co najwyżej je weryfikuje i ocenia. Zresztą uważam tę relację za bardzo cenną, bo ukazuje nam rzeczywisty obraz nakreślony przez naocznego świadka. Nie wszystko można zobaczyć w telewizji czy przeczytać w gazecie lub w Internecie. Szczegółowy opis barykad, „zaplecza” rewolucji, a nawet panujących na Majdanie nastrojów jest bardzo interesujący. Poza tym, przekaz Przemka jest żywy, pełen entuzjazmu i fascynacji. To nadaje mu niewątpliwie swoistego kolorytu. I trzeba to wyraźnie powiedzieć, takie jest prawo autora, świadczy o jego autentyczności. Problem polega jednak na tym, że w mojej ocenie, obraz nakreślony w tym artykule jest przerysowany, przesiąknięty „rewolucyjną gorączką”, niezdystansowany. Być może wynika to z tego, że jest napisany na gorąco, zaraz po przyjeździe. To zrozumiałe, ale też powoduje, że stwarza wrażenie jednostronnego ukazania tych wydarzeń, które przecież są wielowymiarowe, a ocena ich powinna być co najmniej „zniuansowana”.

W pierwszej kolejności muszę się odnieść do tych porównań, jakie czyni Przemek wobec wydarzeń historycznych z okresu polskiej Solidarności lat osiemdziesiątych, do rewolucji na Ukrainie. W mojej ocenie są one niewłaściwe, czasem wręcz niestosowne. Polska z lat 80-tych była w całkiem innej sytuacji niż jest obecnie Ukraina. Polska była wówczas pod okupacją sowiecką (wojska sowieckie stacjonowały na terenie PRL) i była zniewolona przez ustrój komunistyczny, który był ustrojem totalitarnym. Państwo polskie nie było niepodległe. Nie było żadnej zinstytucjonalizowanej, niezależnej opozycji parlamentarnej, a antykomunistyczna opozycja musiała się samo ograniczać, czy to w postulatach czy w formach jakich działała, bo przecież był „Wielki Brat”. Najlepszym tego dowodem było to, że Solidarność powstała jako związek zawodowy, a nie np. jako partia polityczna. Nie stawiała też, przy najmniej na początku, postulatu odzyskania niepodległości, a nawet mówiło się o odnowie socjalizmu itp. Sytuacja Ukrainy jest odmienna. Jest od ponad 20 lat państwem niepodległym, który w dużej mierze odrzucił komunizm, choć nie wszędzie i nie w sposób jako to się stało np. w państwach bałtyckich, nie mówiąc już o innych, postsowieckich krajach Europy Środkowej. Ostatnie wybory (pod kontrolą międzynarodową) były demokratyczne, na ile w warunkach postsowieckich można mówić o naprawdę demokratycznych wyborach, tzn. takich w których wola narodu jest w pełni wyrażona. Jednak nie zmienia to faktu, że porównanie sytuacji Ukrainy do Polski z okresu komunistycznego jest nieadekwatne. Zresztą, trudno jest tu dokonać jakiejś głębszej analizy, bo autor teksu wrzuca do jednego worka wszystkie etapy, jakie przechodziła Solidarność (okres 10-lat) i porównuje je z okresem 2-miesięcy, jakie minęły od czasu rozpoczęcia protestów na Majdanie. Z tego też powodu nawet opis atmosfery panującej na Majdanie nie może zostać porównany z atmosferą w Polsce, bo nie wiem, czy odnieść ją do okresu lat 1980-1981, czy tej panującej po stanie wojennym, czy wreszcie czasu Okrągłego Stołu i wyborów czerwcowych. Każdy z tych okresów charakteryzowała odmienna atmosfera, inne nastroje, od euforii po przygnębienie i ponownego entuzjazmu.

Trzeba też pamiętać, że „rewolucja” Solidarności była rewolucją w całości pokojową. Oceny tej nie zmieniają nawet wydarzenia po wprowadzenia stanu wojennego. Pacyfikacja kopalni Wujek była elementem zastraszenia społeczeństwa, które zaprotestowało pokojowo przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Nikt nie zamierzał atakować budynków administracji publicznej, nie wychodzono na ulicę uzbrojonym w koktajle mołotowa, siekiery i inne, tego typu uzbrojenie. Na początku stanu wojennego podejmowano okupację zakładów pracy, a walki, do których tu i ówdzie doszło były sporadyczne i raczej miały charakter obronny. To nie przypadek, że górnikom z Wujka strzelano w plecy.
Piszę o tym nie po to, żeby deprecjonować walkę Ukraińców. Wręcz przeciwnie, podziwiam ich determinację, wytrwałość i odwagę. Nie mogę się tylko zgodzić z takimi uproszczonymi porównaniami, jakimi posłużył się Przemek. Rozumiem romantyczne uniesienia, ale faceci w naszym wieku ( jesteśmy równolatkami), po pięćdziesiątce, powinni jednak wykazywać większy dystans i chłodniejszą głowę, bo rozgrzane emocje czasem prowadzą na manowce. Tylko tym mogę usprawiedliwić niefortunne, moim zdaniem, porównania do Powstania Warszawskiego (tak na marginesie chciałbym przypomnieć, że Powstanie to było  pacyfikowane m.in. przez oddziały ukraińskich sojuszników Niemców, być może dziadków, niektórych z tych którzy protestują na Majdanie).
I jeszcze jedna kwestia dotycząca tych odniesień, a mianowicie finansowania rewolucji. Mam nieodparte wrażenie, kiedy patrzę na działania protestujących, ich organizację protestu, walki, wsparcia logistycznego, że środki na to wszystko nie pochodzą tylko z datków, pomocy humanitarnej czy zaangażowania wolontariatu. Z pewnością udział tych form pomocy jest znaczący. Nie mniej jednak musi istnieć jakieś finasowanie tej rewolucji przez zamożne i wpływowe ośrodki, w tym przez, niektórych oligarchów, o czym świadczy wyposażenie protestujących w znacznej ilości kaski, hełmy wojskowe, kamizelki kuloodporne, opony, benzynę itp. Nie sposób uznać, że protestujący przynieśli je z własnych domów.  

Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale