Dziś miałem ochotę napisać coś o szansach Lakers i Orlando w finale NBA. Jednak doszedłem do wniosku, że ze względu na datę i rocznicę pewnych wydarzeń warto cofnąć się w przeszłość.
Trochę przewrotnie i przy pomocy utworów Kazika Staszewskiego.
4 czerwca 1989. Pamiętam ten dzień. Rozmowy w domu, a szkole (końcówka podstawówki). Nadzieje, szanse, radość. Pamiętam jak z kolegą dumnie obnosiliśmy po szkole plakietki Konfederacji Polski Niepodległej wpięte w klapy dżinsowej kurtki obok Slayera, Metalliki i Iron Maiden. Pamiętam reakcję oburzonych nauczycieli od przysposobienia obronnego (nota bene to było genialne – uczono nas jak zachować się podczas ataku nuklearnego imperialistów z USA) i muzyki (dwóch hardkorowych komunistów, działaczy POP PZPR w mojej szkole), którzy kazali nam opuścić klasę i udać się do dyrekcji, bo „siejemy wrogą propagandę”. Pamiętam trzeciorzędną aktoreczkę, która z podnieceniem w głosie obwieściła, że „skończył się komunizm”. Pamiętam… Wspomnień jest wiele. Niektóre się już zatarły, niektóre nadal są żywe.
Czas nadziei.
Patrząc z perspektywy czasu („when I look back” jak to kiedyś napisał Jim Morrison) całość tych wydarzeń i to, co nastąpiło później nie wygląda już tak pięknie. Biorąc pod uwagę jak politycy zachowują się podczas przygotowań do obchodów "pierwszych wolnych wyborów" (które wcale takie wolne nie były) mnożna się tylko roześmiać. Może w tym miejscu pasowałby skecz Monty Pythona o "Ministerstwie Głupich Kroków"?
Czas pogardy.
Muzykom, pisarzom i filmowcom udaje się czasami oddać ducha pewnych ważkich wydarzeń historycznych. Niektóre dzieła nabierają znaczenia dopiero po jakimś czasie. Chciałbym zobrazować te dni trzema piosenkami autorstwa Kazika Staszewskiego. One oddają momenty historyczne lepiej niż niejeden uczony elaborat. Ale dość już tych słów. Niech przemówi artysta.
1. Stan wojenny. Parada wspomnień. Ach, jakże było wspaniale…
2. 4 czerwca 1989. Wystarczy tytułowych artystów zamienić na polityków. Uniwersalny tekst. Świetna muzyka.
3. Noc teczek. 4 czerwca 1992.
---------
Tekst ukazał się pierwotnie na blogu Michała Wolskiego, wieloletniego sekretarza oddziału lubelskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze