wirus wirus
533
BLOG

Jak obaliłem tezy Rybitzky'ego i Eski

wirus wirus Polityka Obserwuj notkę 3

 Dla osób nie mających czasu na czytanie całego artykułu: przeczytajcie początek i koniec, bo tam są rzeczy najważniejsze w tej notce...

 

Blogerka Eska w komentarzu do notki Rybitzkiego: Prawdziwy leming, czyli o czym nie napisał Mazurek następująco odniosła się do tezy Rybitzky'iego, iż Pomorzanie i Mazurzy to lemingi: 

"Informuję uprzejmie, ze wg danych PKW na PO głosuje mniej więcej tyle samo procentowo ludzi na Pomorzu jak w Nowosądeckiem. Tyle, że na Pomorzu reszta siedzi w domu, a w Nowosądeckiem idzie do wyborów i głosuje na PIS (oczywiście poza wyborcami małych partii)."

W pewien sposób postanowiła więc bronić mieszkanców prowincjonalnej Polski północnej, mówiąc, że te tereny:

- cechują się niską frekwencją, a więc wyniki głosowania w tych terenach są mniej miarodajne

- realne poparcie dla PO jest podobne do tego, jakie odnotowuje sie na propisowskiej nowosądecczyźnie

- gdyby Polska północna nie zostawała w domu, to mogłaby głosować, jak PiS

Moje ad vocem do tych twierdzen jest nastepujace:

- Mazury rzeczywiście cechują się niską frekwencją, ale na Pomorzu sprawa jest zawikłana: tylko okręg koszaliński cechuje się wyraźnie niższą frekwencją, natomiast okręgi gdański i gdyński znacznie wyprzedzają nowosądeckie pod względem frekwencji, choć trzeba przyznać, że w dużej mierze wynika to z oddziaływania Trójmiasta. Tym niemniej, po usunięciu danych dotyczących Trójmiasta frekwencja będzie zapewne podobna, jak w okegu nowosądeckim. Podobnym poziomem frekwencji, jak okręg nowosadecki, cechuje się okręg szczeciński. 

- realne poparcie dla PO na tych terenach jest wyższe niż na nowosądeczyźnie, nawet uwzględniając frekwencję w okręgach koszalińskim, elbląskim czy olsztyńskim oraz mniejszą liczbę głosów ważnych. Przykładowo w okręgu koszalińskim wynosi ono około 19%, zaś w nowosadeckim 12,9% w wyborach parlamentarnych 2011 w stosunku do wszystkich uprawnionych do głosowania. Natomiast, na Pomorzu Gdańskim, gdzie frekwencja przekraczała 50% oraz gdzie poparcie dla PO osiagała około 50%, wynosi ono realnie około 25%.

- teza nieuprawniona, albowiem trzeba powiedzieć, że w warunkach polskich przy wzrastającej frekwencji wzrasta poparcie dla dwóch głównych partii, zapewne wzrosłoby na tych terenach poparcie zarówno dla PO i PiS. Popieram swą tezę tym, że wysokim wskaźnikom poparcia dla dwóch mniejszych partii, takim jak SLD i zwłaszcza PSL, towarzyszy bardzo niska frekwencja. Tak jak to ma miejsce w pd.-wsch. części Kujawsko-Pomorskiego, w okolicach Chełma w Lubelskim czy w dużej części województwa świętokrzyskiego.

Teraz przytaczam dowód na niższe realnie, a nie tylko nominalnie, poparcie dla PO na nowosądecczyźnie.

Eska pisze:
"Informuję uprzejmie, ze wg danych PKW na PO głosuje mniej więcej tyle samo procentowo ludzi na Pomorzu jak w Nowosądeckiem. Tyle, że na Pomorzu reszta siedzi w domu, a w Nowosądeckiem idzie do wyborów i głosuje na PIS (oczywiście poza wyborcami małych partii)."

Za dalekie uproszczenie. Policzmy dla lat 2007 i 2011 dwa czołowe województwa na Pomorzu (pomorskie i zachodniopomorskie) oraz nowosądecczyznę:

Frekwencja 2007: okręg nowosądecki 52,27%, Okręgi na Pomorzu: okr. szczeciński 53,53%, koszaliński 49,15%, gdyński 56,80%, gdański 58,34%.
 
Frekwencja 2011: okr. nowosądecki 48,75%; Okręgi na Pomorzu: szczeciński 47,69%, koszaliński 43,94%, gdyński 51,22% i gdański 52,25%.

 Na Pomorzu Gdańskim frekwencja jest przeważnie wyższa niż na nowosądecczyźnie o kilka punktów procentowych - po pierwsze. Nawet jesli pominiemy miasta wchodzące w skład Trójmiasta, to zapewne będzie podobna. W okręgu szczecińskim natomiast frekwencja w ostatnich latach bywa podobna, jak w okręgu nowosądeckim - raz nieco wyższa (jak w 2007), innym razem nieco niższa (jak w 2011 roku). Niższa bywa frekwencja w okręgu koszalińskim - rzeczywiście mateczniku PGr-ów oraz w obydwu okręgach mazurskich (elbląski i olsztyński), których nie przywoływałem, bo istotnie frekwencja tam jest niższa niż w nowosadeckim. Różnica nie jest jednak na tyle istotna, aby mówić, że dany obszar jako taki głosuje i głosuje na PiS, a jakiś obszar raczej nie głosuje i za to wygrywa tam PO.

Jest to bardziej wieloaspektowe:

- duże miasta: wysoka frekwencja, wysokie poparcie dla PO
- prowincja zaborów austriackiego i rosyjskiego: frekwencja nieco poniżej średniej, wysokie poparcie dla PiS
- prowincja zaboru pruskiego: frekwencja nieco poniżej średniej, poparcie dla PO powyżej przeciętnej
- Ziemie Odzyskane: na prowincji słaba frekwencja, dobre wyniki PO, lecz na ogół mniejsze niż w dużych miastach

A teraz zobaczmy, czy na typowym Pgr-owskim Pomorzu (okręg koszaliński) poparcie dla PO jest realnie podobne do tego na nowosądecczyźnie, jak sprawę stawia ESKA.

weźmy wyniki z ostatnich wyborów:

Okręg nowosądecki:
- frekwencja 48,75%
- procent głosów ważnych: 94,56%
- głosy ważne w stosunku do frekwencji: 46,10%
- poparcie dla PO w stos. do głosów ważnych: 27,90%
- poparcie dla PO w stos. do wszystkich uprawnionych do głosowania: 12,86%

12,86% uprawnionych do głosowania w okręgu nowosądeckim poparło w 2011 Platformę Obywatelską.

A teraz okręg koszaliński:
- frekwencja: 43,94%
- procent głosów ważnych: 93,86%
- głosy ważne w stosunku do frekwencji: 41,16%
- poparcie dla PO w stos. do głosów waźnych: 46,27%
- poparcie dla PO w stos. do wszystkich uprawnionych do głosowania: 19,04%.

 Tak więc widzimy, że realnie w okręgu koszalińskim PO poparło 19,04% wszystkich uprawnionych do głosowania w tym okręgu. Nie jest to duże poparcie, ale trzeba powiedzieć sobie, że znacznie większe niż to, którym PO dysponuje na nowosądecczyźnie, a które wynosi realnie 12,86% ogółu potencjalnego elektoratu.

A propos Warszawy w 2011 roku: frekwencja: 67,75% (w mieście, a nie w okręgu, który uwględnia też głosy z zagranicy) przy poparciu dla PO na poziomie 49,09% i PiS na 26,53% daje realne poparcie dla tych partii (odejmując nieznaczną liczbę głosów nieważnych) w okolicach odpowiednio 32-33% i 17-18%.

A zatem podważa to tezę Rybickiego, że to PGR-y są "lemingami". To raczej warszawska (i inna wielkomiejska) klasa średnia przyczynia się głównie do poparcia dla PO, a nie obszary pgr-owskie, o czym świadczy to, że:

- w Warszawie PO zdobywa prawie 33% głosów wszystkich uprawnionych, w okręgu koszalinskim nieco ponad 19%, a na propisowskiej nowosądecczyźnie jedynie 12,9%, ale nie jest to najmniej w kraju, bo choćby Lubelskie przy 22,5% poparciu dla Platformy i pewnej liczbie głosów nieważnych daje PO realnie nieco ponad 10% poparcia względem wszystkich uprawnionych.

Odnośnie PiS, jego poparcie realne w nowosądeckim to tylko 25%, ale to i tak najwięcej w kraju. Duże miasta nie wypadają tak źle, jeśli chodzi o realne poparcie PiS - Warszawie jest to 17-18% poparcia. Problemem dla PiS jest ekstremalnie wysoka frekwencja w bastionach PO: Warszawie, Poznaniu, Trójmieście... Najmniej, bo często poniżej 10% wszystkich uprawnionych popiera PiS w wielu miejscach na Ziemiach Odzyskanych, Wielkopolsce, Kujawach. Tu więc pgr-yzacja może mieć jakiś wpływ na złe wyniki PiSu, natomiast nie jest to realny bastion PO, bo frekwencja w wielu miejscach jest "dziadowska", choć trzeba powiedzieć, że de facto kilka powiatów z najniższą frekwencja jest w Kongresówce oraz tej części Ziem odzyskanych, która zamieszkała jest głównie przez rodzimą ludnośc śląską, a która to część przed wojną należała do Niemiec i której charakterystyka (wysoka religijność, emigracja, budowanie wielu nowych domów) jest podobna raczej do nowosądecczyzny, regionu z dużo wyższą frekwencją.

 

wirus
O mnie wirus

Jestem działaczem politycznym i ideologiem. Mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Z poglądów keynesista, postępowiec, liberalny lewicowiec, marksista i socjalista. Walczę z ukrainofobią, antysemityzmem, germanofobią i rusofobią. Bronię osób niepełnosprawnych i wielodzietnych, homoseksualistów, wolnych ptaków, jak i biednych. Uważam, że pewne osoby powinny być pozbawione głoszenia wolnego słowa, bo hydra szowinizmu, nienawiści i rasizmu wciąż się odradza

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka