Strefa Wolności
"Jeżeli człowiek jest wewnętrznie wolny, może być także wolny w każdej sytuacji, nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach". Tadeusz Gadacz
2 obserwujących
8 notek
3176 odsłon
  116   0

Polska Karta Suwerenności Cyfrowej - szukam dziury w całym?

Dzisiaj wyświetliła mi się reklama na YouTube, w której promowany był materiał dotyczący Polskiej Karty Suwerenności Cyfrowej. Zachęcam wszystkich forumowiczów, aby zapoznawali się z tą inicjatywą i ją prześwietlali. A tutaj piszę dlaczego: Sam film reklamowy był wręcz porywający i zaskakująco odważny. Narrator mówił o tym, jak to korporacje depczą suwerenność, łamią prawa pracownicze, nie chcą płacić podatków. Czyli pierwsza myśl, jaka się nasuwa jest taka, że Super inicjatywa! - tak pomyślałem. Potem jednak było gorzej. Może jak zwykle się czepiam, ale chciałbym podzielić się swoimi obserwacjami na jej temat. 

Strona internetowa. 

Pomimo tego, że hasło "Polska Karta Suwerenności Cyfrowej" brzmi jak nazwa jakiegoś dokumentu, to takiego dokumentu w ogóle nie ma. Strona  cyfrowasuwerennosc.pl także jej nie zawiera. Więc jak to jest z tą Kartą. Uwaga, na stronie można jednak znaleźć postulaty takie jak: wprowadzenie podatku cyfrowego, zwiększenie kompetencji Prezesa UOKiK i Prezesa UODO, wyznaczenie przedstawiciela konsumenckiego, który miałby solidarnie ponosić odpowiedzialność wraz z cyfrowym przedsiębiorcą, uszczelnienie podatku VAT i postulat większej transparentności. 

Postulaty inicjatywy - krytyczne omówienie. 

Z całym szacunkiem dla autorów tej inicjatywy, jakiekolwiek były ich intencje, ale jest to pełna "mowa-trawa". Wypunktujmy to wszystko:

Najpierw wprowadzenie podatku cyfrowego, jest to postulat, który został już dwukrotnie zablokowany przy interwencji dyplomacji amerykańskiej. "Wycofajcie bo jak nie" w zupełności wystarczyło. Także jest to postulat, którego nie da się zrealizować, wystarczy wtedy powołać się na zawiłości stosunków dyplomatycznych. Wydaje mi się, że doświadczeni analitycy, dziennikarze i prawnicy zaangażowani w projekt zdają sobie z tego sprawę. 

Dalej być może inni będą mieli swoje zdanie, ale w mojej opinii zwiększenie kompetencji dwóch centralnych urzędów doprowadzi do pogorszenia dostępu obywateli do prawa do skargi. Przypomnę tylko, że Morawiecki razem z Patkowskim działali bardzo aktywnie po to, aby zlikwidować urząd Rzecznika Finansowego i jego kompetencję przenieść do UOKiK. Efekt takiej "optymalizacji" byłby jeden - branża finansowa odetchnęłaby z ulgą, ponieważ Rzecznik był w stanie dość szybko i skutecznie zajmować skargami konsumenckimi. Decyzje UOKiK z kolei jak młyn - mielą się powoli, zaś sposób rozstrzygania jest już rozpracowany przez firmy doradcze, które pomagają korporacjom, jak kalkulować koszty kar, tak aby ująć je w kosztach usług, itd.

Wzrost transparentności jest akurat takim postulatem, który korporacje technologiczne, trochę w mediach, trochę na papierze bardzo chętnie realizują. Uważam tak dlatego, że odkąd prowadzone są wymuszane na koncernach czy prowadzone z ich własnej inicjatywy na rzecz wzrostu transparentności nigdy de facto jej nie zwiększyły. Ale samo mówienie o tym podnosi ich wiarygodność w oczach konsumentów. 

Dość ciekawy jest postulat przedstawiciela konsumenckiego przy przedsiębiorcy cyfrowym. Kim byłby "przedsiębiorca cyfrowy", kim byłby "przedstawiciel konsumencki"? Według mnie ten zabieg to tworzenie kolejnej warstwy terminologii na potrzeby RODO 2.0. w której oczywiście najprościej połapią się korporacje (mają sztab prawników), a polegną małe i średnie przedsiębiorstwa (wśród których będzie także wielu "przedsiębiorców cyfrowych").  Przypomnijmy efekty RODO. Czy ktoś uważa, że przyczyniło się ono do poprawy ochrony naszych danych? Czy tylko ktoś posłużył się tylko taką nazwą, a w rzeczywistości otworzył korporacjom jeszcze szerszy do nich dostęp (a RODO tylko pozwalało na uporządkowanie tego "w papierach")? Przepisy RODO sprawiają najwięcej kłopotów sektorowi MSP, który ponosi proporcjonalnie do swych przychodów wyższe koszty dostosowawcze (szkolenia, koszty zadań IODO), a nie ma też zasobów do całkowitego zmonetyzowania danych, które pozwala gromadzić RODO.  

System uszczelnienia podatku VAT nie jest żadnym postulatem wymierzonym w korporacje, które i tak go nie płacą. Co kryje się za tym postulatem, o co w nim chodzi? Nie dowiemy się tego ani ze strony, ani z żadnej z informacji publikowanych w sieci na temat całej inicjatywy. Mam nadzieję, że nie chodzi o całkowitą cyfryzację poboru podatków - to dobije wielu przedsiębiorców, a korporacji nawet nie draśnie.   

Dodam jeszcze trzy postulaty: sprawiedliwy, zrównoważony, cyfrowy rozwój. Czy skądś tego nie znamy? Jaki rozwój proponuje nam Klaus Schwab w "Globalnym Resecie"? Taki sam, z tą różnicą, że dodaje on inwigilację i sugeruje, by "klasa średnia" zwolniła tempo życia, zajęła rodziną i podziwiała naturę (przeszła na dochód uniwersalny). 

Przeanalizujmy jeszcze hasła z petycji.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie