Strefa Wolności
"Jeżeli człowiek jest wewnętrznie wolny, może być także wolny w każdej sytuacji, nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach". Tadeusz Gadacz
11 obserwujących
16 notek
12k odsłon
  785   2

Kto traci, a kto zyskuje na rosyjskiej inwazji na Ukrainę

Chyba wreszcie wiem na jakie dwie grupy dzielą się obecnie wszystkie państwa i elity polityczne. Każda grupa depcze i męczy co innego albo kogo innego. Jedna grupa, to państwa i elity zaborcze i opresyjne w stosunku do innych państw, a druga grupa to państwa i elity zaborcze i opresyjne w stosunku do własnych obywateli. Pierwsza grupa, w której przewodzi Rosja i być może niedługo Chiny, depcze prawo narodów. Druga grupa depcze prawo konstytucyjne oraz akty ochrony prawa człowieka, na podstawie których z reguły początek każdej konstytucji jest wykonany niemalże metodą „kopiuj-wklej”. My więc żyjemy po jednej stronie frontu i nasi decydenci rozkoszują się w zabieraniu naszych praw, ale poza granicami są całkowicie bezzębni. Z drugiej zaś strony jest Putin, który broni swoich obywateli (w dużym idiograficznym uproszczeniu), ale jest tyranem i zagrożeniem dla innych narodów. Słabi nie dość, że ciemiężą własnych obywateli, to nie potrafią opierać się ekspansywnym łotrom. Kto na tym zyskuje, a kto traci?

Przez długi czas uważałem, że Rosjanie nie zaatakują Ukrainy. Opierałem ten pogląd na kilku przesłankach. Pierwsza to przesłanka geostrategiczna, która skłania do unikania walki na tak wydłużonym froncie obejmującym 1500 km. Takie wojny Rosja mogła prowadzić zatykając każdy kilometr linii jakimiś oddziałami w warunkach II wojny światowej, gdy miała kilkanaście milionów ludzi pod bronią o pajdzie chleba i tuszonce, po kilkadziesiąt tysięcy czołgów, drugie tyle artylerii i kilkanaście tysięcy samolotów. Obecnie wojny prowadzi się zupełnie inaczej, każda jednostka sprzętu drogo kosztuje, dlatego nie da się prowadzić wojen frontalnych z całkowicie spójnymi liniami obronnymi. Druga przesłanka jest natury ekonomicznej. Było bowiem wiadome, że Rosja dostanie mocno w cztery litery na giełdach. Wiadome było, że będą nałożone sankcje ekonomiczne. Trzecia przesłanka jest natury wizerunkowej. Putin, który przyjmuje każdy policzek na wzór dalekowschodni, jako utrata twarzy, będzie musiał słuchać, że jest mordercą cywilów, mordercą dzieci, drugim Hitlerem, a jego żołdacy to zwykłe onuce, które będą czołgami rozjeżdżać bezbronnych ludzi. I przez to będzie jeszcze więcej mordował i bombardował. Te epitety, to wszystko prawda i cała prawda, bo niestety Putin zaczął działać, jak to się obecnie określa w mediach, nieracjonalnie.

Czy aby na pewno nieracjonalnie? Niestety jest w postępowaniu Putina racjonalizm turański i racjonalizm bandycki. W kręgu cywilizacji turańskiej, słabych należy pognębić i podporządkować, a przed najazdem powstrzymują tylko silni i dobrze przygotowani przeciwnicy, nie tylko zbrojnie, ale z wyczuleniem na sztuczki przeciwnika. Podobnie, bandyta szanuje silnych, oczywiście tylko wtedy, gdy nawiążą z nim wspólny język wokół jakichś zidentyfikowanych wspólnych wartości, albo są dobrze przygotowani na atak, a słabymi pogardza i ich krzywdzi. Słabi też nie pomogą innym słabym w walce z bandytą. I tak układa się układanka: z jednej strony patologiczny i opresyjny umysł przestępcy pcha go na drogę zbrodni, a z drugiej to słabość innych zachęca go do tego. Jak to przekłada się na obecną sytuację? Gdzie Putin zauważył słabych, a gdzie silnych?

Spójrzmy na mapę świata i na fotele głów państw i szefów rządów. Co zmieniło się od 2014 roku? Bardzo dużo. Unia Europejska jest jak wtedy wielką meduzą bez jadu i parzydełek, niezdolna do jakiejkolwiek akcji przeciwko Rosjanom, w żadnej z płaszczyzn: politycznej, dyplomatycznej czy ekonomicznej, więc tutaj akurat niewiele. Czy Mogherini czy Borell, to jest ta sama nieudolność i sprawcza niemoc. W Niemczech nie ma już na stanowisku kanclerskim Angeli Merkel. Merkel nie była naszą sojuszniczką, ale to, co potrafiła zrobić to na pewno rozmawiać z Rosjanami. Dzięki temu jakoś do 2021 roku porozumienie mińskie egzystowało. W trakcie 2014-2021 polała się oczywiście krew zginęło kilkadziesiąt osób, ale gdy tylko ktoś „nieopatrznie” wystrzelił, Putin i Merkel stawali do dwustronnej gorącej linii, albo siadali do stołu.

Ale najbardziej tragiczna w skutkach zmiana na fotelu dokonała się w USA, chociaż w tym przypadku można też mówić o całym procesie ustępowania Putinowi albo rozjuszania go, w czym prym wiedli prezydenci Demokratów. Wszystko w czym USA maczało palce, zaczęło się od Euromajdanu wywołanego przez służby amerykańskie z poruczenia Baracka Obamy. Euromajdan został uznany za agresywną interwencję w rosyjskie „bliżneje zarubieże” i Rosjanie dokonali agresji stosując nowe taktyki walki hybrydowej. 5 miliardów dolarów wydanych przez amerykański Departament Stanu doprowadziło do zmiany władzy na prozachodnie, ale zostawiło ten kraj w bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej. Rosja anektowała bezprawnie Krym i stworzyła marionetkowe republiki doniecką i ługańską. Żeby nie było łatwiej, Ukraina nie należała ani do NATO, ani do OBWE, nie miała nawet stowarzyszenia z UE. I od tamtej pory nikt nie pokwapił się, żeby pomóc Ukraińcom w uzyskaniu jakichkolwiek wielostronnych gwarancji bezpieczeństwa. Ukraińcy też niewiele zrobili w tym kierunku. Wracając do pierwszego etapu procesu, w trakcie fatalnej prezydentury Barack Obama wysłał do Moskwy dość trudny do zinterpretowania sygnał, zmniejszał on bowiem ilość wojsk w Niemczech, co można było uznać za zmniejszenie zainteresowania teatrem europejskim. Z drugiej strony jednak bardzo chętnie podkręcał klimat konfrontacyjny na wschodniej flance NATO. Oczywiście Rosjanie także byli winni, bowiem po ataku na Ukrainę groźba agresji stała się bardziej realna chociażby w krajach bałtyckich. Gwoździem do trumny dla Ukrainy - ale to jeszcze w zeszłym roku można było tylko podejrzewać - było objęcie fotela prezydenta USA przez Joe Bidena. Od początku Biden zaniedbał zupełnie politykę zagraniczną, skupiając się przede wszystkim na wdrażaniu efemerydy politycznej, składającej się z celów neomarksistowskich, liberalnych i socjalistycznych z strony, jednakże wciąż zorientowanych do wewnątrz Ameryki, a nie na zewnątrz. Biden w kontaktach z Putinem okazał się słabym człowiekiem bez charakteru, zdolności przywódczych, a także bez jakiejkolwiek wizji Ameryki w szerszym świecie. To on wysłał do Putina jeden sygnał, który podziałał jak kropla krwi w morzu.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale