Stalin miał kiedyś powiedzieć, że wprowadzanie w Polsce komunizmu przypomina siodłanie krowy – jest trudno wykonalne i w żadnym razie nie przyniesie spodziewanych rezultatów. Stwierdzenie to przypomniało mi się po zapoznaniu się z reportem dotyczącym stanu polskiego szkolnictwa, a w szczególności jego roli w wychowaniu najmłodszych uczniów (Dziecko w szkolnej rzeczywistości. Założony a rzeczywisty obraz edukacji elementarnej, red. H. Sowińska, Poznań 2011). Wyniki badań przeprowadzonych w 225 przedszkolach i szkołach podstawowych (klasy I-III) uświadamiają, że szkoła pomimo upływu lat i zmiany ustroju wciąż jest instytucją wypaczającą charakter i światopogląd.
Są różne sposoby unifikacji dziecięcych umysłów, wiele systemów edukacyjnych stara się dostosować przysłowiowe „siodło” do dziecka, nałożyć uprząż tak, aby była jak najmniej odczuwalna. Nasza szkoła od lat wybiera ociosywanie ucznia, żeby każdego z nich dopasować do jednego kształtu „siodła”. Bo przecież nikt bardziej od urzędników ministerialnych nie wie co jest dobre dla naszych dzieci, czyż nie?
Według badań przeprowadzonych przez naukowców z 11 uczelni 52% dzieci uważa, że posiadanie i głoszenie na lekcjach sądów innych niż nauczyciel jest w szkole karane, prawie 40 % w przypadku niepowodzenia nie dostało ze strony nauczyciela żadnego wsparcia, a ponad jedna trzecia badanych uczniów deklarowała, że w szkole nie czuje się bezpiecznie.
Polska szkoła od najmłodszych lat zabija w dzieciach indywidualność, wtłacza w ramy schematycznych regułek nie mających częstokroć żadnego przełożenia w normalnym życiu. Ucznia stwarza się pod konkretny klucz, promując bierność i średniactwo, pieczołowicie rugując każdy przejaw samodzielnego myślenia. Później te osoby idą na studia, do pracy, chodzą na wybory, decydują o innych, a w końcu wysyłają swoje pociechy do szkół… Dlaczego szkoła zamiast niezależnie myślących obywateli tworzy konsumentów o mentalności chłopów pańszczyźnianych???
Nieodparcie nasuwa się wniosek, że nasi rodzimi naukowcy, przedsiębiorcy, wynalazcy, artyści, rozwinęli swój geniusz nie tyle dzięki szkole, ale pomimo jej. Ciekawe ilu zdolnym dzieciom system edukacji zaprzepaścił (i wciąż zaprzepaszcza) te szanse?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)