Lutosław Lutosław
404
BLOG

Wrocław: Cygan na swoim

Lutosław Lutosław Polityka Obserwuj notkę 7
Dziś minął termin jaki władze Wrocławia wyznaczyły grupie nielegalnie obozujących Cyganów na opuszczenie zajmowanego przez nich terenu:
„Około 80 Romów [Cyganów] z dzikiego koczowiska przy ul. Kamieńskiego od lat mieszka na terenie należącym do gminy. Przebywają tam bezprawnie w walących się barakach i altankach z dykty, bez mediów i bez meldunku” (gazetawroclawska.pl).
Władze miejskie w piśmie przekazanym im 26 marca kazały im się wynieść z tego terenu. W przeciwnym razie sprawą miała zająć się Straż Miejska. Termin minął i co? I nic.
Odpowiedzią Magistratu na bezprawie jest milczenie. W międzyczasie przybyszom z Rumunii pomagało wiele organizacji rozdając koce, lekarstwa, stawiając sanitariaty. Nie brakuje oczywiście, które popierają zachowanie Cyganów nieleganie zajmujących czyjąś własność (jednak jakoś nie ma wśród nich bezpośrednich sąsiadów obozowiska). Są media i dziennikarze, którzy rozdzierają szaty nad biedą tych ludzi, że nie ma pracy, że dzieci do szkół nie chodzą, etc. Artykuły opatruje się zaś rzewnymi fotografiami skadrowanymi tak, że na żadnej nie dostrzeże się grup dorosłych zdrowych mężczyzn pijących piwo i grających w karty, są jak zwykle grupki brudnych dzieci w łachmanach i nastoletnie matki o smutnych oczach.
Władze Wrocławia wybrały najgorszy z możliwych scenariusz postępowania, pokazując, że cechuje je słabość, niezdecydowanie i przyzwolenie na łamanie prawa. O Straży Miejskiej nawet nie wspomnę, ta elitarna  formacja służy przecież do ustawiania radarów, karania staruszek za sprzedawanie pietruszki na targu i ścigania grup w wieku przedszkolnym przechodzących przez jezdnie w nieoznakowanym miejscu.
Pokrzywdzeni są okoliczni mieszkańcy, którym wpierw dano, a potem zabrano nadzieję na rozwiązanie problemu (wystarczy poczytać relacje osób tam mieszkających lub z nimi porozmawiać). A to rodzi złość, frustrację, poczucie bezsilności i osamotnienia. Tym samym Magistrat otwiera prostą drogę do samosądów i potencjalnych aktów przemocy (w Internecie już krążą wezwania, aby „chłopcy NOP-u nie byli p….mi i zajęli się tym „problemem”, np. na zbliżający się 20 IV). Tym samym jest to zła decyzja dla samych mieszkańców tego koczowiska, zwiększa się bowiem prawdopodobieństwo, że mogą paść ofiarą przemocy.
Skoro we wrocławskich instytucjach, na które idą podatki mieszkańców, nie ma nikogo na tyle kompetentnego, aby rozwiązać ten problem, to może lepiej po prostu otwarcie przyznać się do niemocy i zainicjować akcję Cygan na swoim darując koczownikom ziemię i legalizując ich budynki?
Sam przez 7 lat miałem za sąsiadów Cyganów (tych z północy kraju, obywateli polskich) – byli to zwyczajni, sympatycznie ludzie, a jako sąsiedzi absolutnie bezproblemowi. Jak jednak sami przyznawali, problemem nie są Ci, którzy mieszkają w Polsce od zawsze, ale nielegalni przybysze z Bałkanów (są z innej grupy/plemienia niż polscy Cyganie), którzy są w stanie oszukać nawet swoich pobratymców.
Na koniec kilka słów wyjaśnienia (bo czasy takie, że najbardziej oczywiste rzeczy trzeba po stokroć wykładać) – nie widzę problemu w tym, że to Cyganie, że to przybysze z innego kraju. Każdy człowiek jest równy, to oczywiste. Tak samo jak to, że równość ta powinna dotyczyć także odpowiedzialności za własne czyny.
Jeżeli bowiem następuje zabór czyjejś własności, jeżeli zakłócany jest porządek i łamane prawo, to właśnie przez wzgląd na równość wobec tegoż prawa władze powinny stać na straży porządku obojętnie, czy chodzi o Polaków, Słowaków, Cyganów, Czukczów czy kogokolwiek innego. Równość i tolerancja niosą pewne zobowiązania, o czym niektórzy zdają się nie pamiętać.
Lutosław
O mnie Lutosław

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka