Sporu o Krzyż pod Pałacem Prezydenckim ciąg dalszy. Mimo tego, że jest już pamiątkowa tablica.
A wszystko - tym razem - przez nieudolność i tchórzostwo Komorowskiego i jego ludzi. Odsłonięcie tablicy upamiętniającej ofiary smoleńskiej katastrofy (a raczej ludzi, którzy oddają im hołd, ale to już inna sprawa...) odbyło się ekspresowo i w atmosferze tajemnicy. Niepotrzebnie. Tym bardziej, że na treść tablicy nie miały wpływu rodziny ofiar - a to jest już gorzej niż żenujące. Rodziny są oburzone...
Przypomina to trochę pamiętną "nocną zmianę". Co do tresci zapewne nie, lecz co do metody i celu - tak. Metoda: Zrobić to ukradkiem. Cel: Zepchnąć problem na margines milczenia.
Teraz to już naprwdę sam Komorowski i jego ludzie są sobie winni. Gdyby nie ten pośpiech, tajemnica, zlekceważenie rodzin ofiar i ludzi, którzy bronią Krzyża (nawet, jeśli dla PO to oszołomy, mochery i PiSowcy - ale przecież Komorowski ma być prezydentem wszystkich Polaków - "Zgoda buduje"...), to spór zapewne by ucichł. A tak mamy tylko zaostrzenie tej specyficznie polsko-polskiej wojny...
To kolejny dowód na to, że PO jest w stanie lekceważyć każdego. No, chyba, że są wybory - to co innego.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)