Beatyfikacja Jana Pawła II nie może się stać jedynie jakimś "medialnym folklorem" czy emocjonalnym wspomnieniem człowieka, który głaskał dzieci i żartował z młodzieżą. Tego typu infantylizacja jest jednak niestety naturalnym syndromem współczesnego stylu myślenia i życia ludzi mediów...
Do napisania tego krótkiego wpisu sprowokował mnie wczoraj tow. Aleksander Kwaśniewski, który wspominając Bł. Jana Pawła II, wspomniał wejście Polski do tzw. Unii Europejskiej, przytaczając słowa papieża, w których miał on zachęcać Polaków do głoswania (w pamiętnym referendum) "za" wejściem w struktury UE.
Tymczasem:
Powyższe słowa nie wymagają żadnego komentarza.
Wracając do głównego wątku... Nie tylko "Kwachu" ma tak ograniczoną wiedzę dotyczącą nauczania nowego Błogosławionego Papieża. Zresztą takowej nie musi mieć skoro jest zdeklarowanym agnostykiem.
Także dziś wielu polityków a nawet duchownych przytacza tylko te papieskie nauki, które służą uzasadnieniu konkretnej sytuacji/konkretnego wydarzenia. To niby naturalne, że człowiek wszystko potrafi tak wyselekcjonować, aby posłużyło przede wszystkim jego prywatnym interesom, ale jest to po prostu obłuda. I niby obłuda też jest jakby naturalna dla popsutej natury człowieka, ale... przecież nie chodzi o to, aby hołdować temu, co "zgniłe" - aby ulegać egoizmowi, który i tak jest - obok konsumpcjonizmu - chorobą współczesnego homo.
Wczoraj podczas beatyfikacji Ojciec Święty Benedykt XVI w słowach skierowanych do Polaków podkreślił to, co nie raz próbował nam uświadomić Bł. Jan Paweł II - że "prawda jest gwarancją wolności". Ta wyjątkowa intuicja to jakby recepta na chorobę "naszego świata" - na zachłyśnięcie się wolnością - wolnością oderwaną od prawdy, a więc - paradoksalnie - antywolnością. Wolnością pozbawiającą innych ich wolności - zastępującą wolność tolerancją. Ten "moralny błąd" mający fundament metafizyczny - w znaczeniu odrzucenia tego, co metafizyczne i zastąpienie metafizyki jakąś magią, wróżbą czy Tarotem, a Chrystusa jako Boga-Człowieka telewizyjnymi celebrytami "bożkami-ponad-ludźmi", jest chorobą, która nie tylko upokarza rozum, ale także serce człowieka. Ta papieska nie tylko teologiczna, ale na wskroś humanistyczna intuicja, a zatem dotycząca każdego człowieka niezależnie od tego czy wierzy w Boga, czy nie, jest wezwaniem do odwagi w odczytywaniu prawdy i życia nią. Tam gdzie prawda jest wyśmiewana i relatywizowana, wolność nie istnieje. Nasza współczesność to doskonały dowód na to, jak z wolności uczynić bożka i odebrać jej fundament, którym jest prawda. "Unosząca się" wolność dlatego nie jest sobą, bo nie stąpa po twarym gruncie Prawdy. Jest jakąś różową bajeczką, w której nic nie jest prawdziwe - jest matrixem. Ubóstwienie wolności bez prawdy, to świat według kipeskich... planów człowieka... Skończonych planów człowieka. Tymczasem każdy głęboko w sobie czuje, że bycie człowiekiem to "coś" wyjątkowego - że "bycie człowiekiem" nie może tłumaczyć się jedynie w tym, co skończone; Że człowiek nie tłumaczy się sam w sobie i przez siebie; Że jego wy-tłumaczenie jest "nieziemskie"; Że jego tożsamość jest "Boska"...
Europa potrzebuje rozwiązania problemu swojej tożsamości - potrzebuje Odkupienia...
"Europa potrzebuje Odkupienia. (...) Kulturę europejską tworzyli męczennicy trzech pierwszych stuleci"- wygłosił Ojciec Święty Jan PawłII podczas pielgrzymki do Ojczyzny w 1991r.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)