Joanna Kluzik Rostkowska - jeszcze niedawno w PiS, u boku Jarosława Kaczyńskiego, odpowiedzialna za jego prezydencką kampanię, jeszcze bardziej niedawno w PJN, którą to partię współzałożyła z innymi "spadochroniarzami" z PiS - i jeszcze bardziej bardziej niedawno - a właściwie dziś - w PO.
Jak ocenić tego typu "karierę" polityczną? Są dwa warianty przy dwóch różnych założeniach.
Wariant pierwszy - przy założeniu, że w dzisiejszym konformistycznym i zgniuśniałym świecie nadal wszystkich obowiązują te same zasady moralne - Pani JKR to zdrajca i tchórz - z czerwono-ceglastym odcieniem na twarzy, jak u dziecka, które obraziło się, że nie może wyjść do piaskownicy. Analogicznie i owa Pani, obrażona na Prezesa PiS wraz z innymi, jej podobnymi, jak choćby J, Jakubowską, P. Poncyliuszem, M. Migalskim i P. Kowalem, postanowiła pokazać "Kaczorowi" środkowy palec, zakładając na prędce mini-partyjkę, PJN - czyli Polskę, która Jest Najważniejsza. Będąc już przy PJNie, uważam, że pojawianie się owej na polskiej scenie politycznej nie wniosło i raczej nie wniesie niczego dobrego - poza rozwaleniem prawej strony tejże sceny, co było wielce nierozsądne, bowiem przy co raz bardziej "koksowatych" ramionach PO, które to obejmują już nie tylko centroprawicę, ale także część lewicy, należy jednoczyć siły w walce z POwskim mutantem, zamiast pudrować własne ego płonnymi nadziejami na jakieś wyborcze procenty. I choć prorokiem nie jestem, to mogę śmiało stwierdzić, że PJN po wyborach zniknie - a wraz z nim znikną JJ, PP, MM i PK. Jak słusznie zazanczył J. Brudziński z PiS - brak mandatów do Sejmu dla tychże będzie dla nich adekwatną karą za "grzech" rozbicia prawicy, którego się dopuścili (no, słowo "rozbicia" jest oczywiście mocno na wyrost - brzmi w tonie 10 jesiennych % dla PJN, przepraszam.). W takiej sytuacji Pani Joanna opuściła tonący statek jako pierwsza - ratując swoją polityczną przyszłość (jeśli egzystowanie w PO można nazwać ratowaniem politycznej kariery). Okazała się jadnak wielce naiwna i podobnie, jak niegdyś były PiSman, Antoni Mężydło także i ona zostanie przez Tuska "wykorzystana" i niebawem odstawiona na boczny tor. Bowiem PO to taki zwierz, który je, trawi i s.. Przy okazji śmierdzi z daleka kolesiostwem i robieniem pod siebie w cieniu totalitarnej ręki Donalda...
Wariant drugi - przy założeniu, że w naszym pięknym świecie zasady moralne nie obowiązują jednak wszystkich, a bynajmniej nie obowiązują polityków - JKR powinna być przykładem, jak robić i zrobić oszałamiającą karierę zawodową. Ba, na podstawie przebytej przez Panią Joannę drogi życiowej, powinno się stworzyć coś na kształt profilu osobowości karierowicza. Cóż, nic więcej tu się już napisać nie da, bo choć Word, jak kartka, przyjmie wszystko, to jednak należy zachowywać pewien umiar - szczególnie w tematach mimo wszystko żenujących i zgoła mało chwalebnych...
Bo jakkolwiek by nie oceniać wyborów i czynów Joanny Kluzik-Rostkowskiej, można wróżyć jej jedno: Zamiast czarnego konia PO, stanie się, bo już nią jest "małpą w czerwonym"...
Zresztą, wszytkie te POwskie transfery to jedynie temat zastępczy - podobnie jak oniegdaj temat zamykania stadionów i walki z dopalaczami - realizowane i nagłaśniane w kontekście bezideowej Tratwy Tuska zwanej Platformą Obywateli (tych "lepszych" a właściwie "lepsiejszych"). Dla równowagi dopiszę, że również PiS nie jest ideałem, ale to chyba jedyna prawicowa i co najważniejsze realna alternatywa dla kolesio-towarzyszy z kręgu lover-Donia, schreko-Schetyny, znerwicowanego Niesiołka i paru im podobnych - jak niegdyś określił ich Wojciech Cejrowski - chłoptasiów...


Komentarze
Pokaż komentarze