Ciekawe było zniknięcie Pana Stefana Niesiołowskiego na czas wyborów. Tusk schował go głęboko w cień, bowiem "Niesioł" mógłby - przez swój obrzydliwy i napastliwy język - rozbić wszystkie PRowskie wysiłki sztabu Tóśka... Po wyborach Stefan powrócił... I to szeroko - wisi niemalże na każdej antenie telewizyjnej... I co niektórzy PełOwcy nie ukryją już nawet tego, że jego absencja na wyborczy czas była celowa, ugadana z szefami prywatnych TV (a i z publiczną pewnie także).
Zatem Stefan powrócił. I atakuje z grubej rury - po całości, jedzie po bandzie, po wszystkim, bez zastanowienia - niczym paranoik. To, że "Niesioł" chlapie na lewo i prawo polityczną agresją, to w sumie dziś już nic nowego. Ten "typ" tak ma - a że sprzyjają mu TVNo-Polsaty i nie strofują go Olejnikowe i Rymanowscy, to też nic nowego - w sumie mamy "równość" i "demokrację" - oraz swoiście pojętą wolność słowa - w tym wypadku wolność od prawdy... Niezwykle - w negatywnym znaczeniu tego słowa - jest to, że Stefek w każdej wypowiedzi musi wspomnieć Kaczyńskigo- nieważne o czym mówi, nieważne, na jakie pytanie odpowiada - zawsze wspomina Kaczyńskiego... Pan Pali-głup mógłby mu zapewne zarzucić pedalstwo, ale na pewno już nie po 9 października - kiedy to z ramienia Ruchu Poparcia Pana na literę "P" wszedł do Sejmu Pan Biedroń... Cóż, myślę, że mimo frustracji i problemów emocjonalnych Pana Niesiołowiego nie możemy mu zarzucić, że ciągła pamięć o Kaczyńskim to przejaw szczególnej sympatii do tegoż - raczej przeciwnie. To dowód nie tylko na antypatię, ale i swego rodzaju kompleks na punkcie Jarosława Kaczyńskiego.
Poczekajmy zatem, co będzie dalej. Niektórzy - jak tow. Kalisz - wróżą PełO zupełną załamkę i apogeum wewnętrznej wojny, zapoczątkowanej już jakieś 1,5 roku temu przez bitewki Tuska ze Schetyną trwające po dzień dzisiejszy - oraz upadek PO w roku 2013... Może i tak - może i nie. W sumie nie interesują mnie losy tej partii. Jedno jest pewne: Niesiołwoski przeżyje wszystkich. I choć już prawdopodobnie nie będzie wicemarszałkiem, to jego nienawiść i kompleks na punkcie Kaczyńskiego będą napędzać jego emocje i wulgarny, bezpardonowy język po wsze czasy...
PS. Pamiętam Pana Niesiołowskiego sprzed kilku lat - jak w czasie kampanii parlamentarnej w 2007 r. biegał po łódzkich kościołach, żebrząc o poparcie u "katolów"... A dziś? Dziś jest sojusznikiem prymitywnego języka Pali-głupa (aby nie wymawiać nazwiska Tego Pana). Dziś jest jawnym wrogiem Kościoła, walczącym z biskupami i wszystkim, co kojarzy się z katolicyzmem...


Komentarze
Pokaż komentarze