Dziś widziałem ludzi na ulicy...Całe tłumy...
...Bo byłem w aptece. Byłem, bo musiałem. Do pierwszych dwóch nawet nie wszedłem. Poszedłem szukać takiej, gdzie kolejka nie sięga na ulicę... W końcu takową znalazłem. Wszedłem do niej i odczekałem te 1,5 godzinki, bo jakie inne wyjście - skoro tow. B. Arułkowicz - jeszcze parę miesięcy temu przeciwnik nowej anty-zdrowotnej ustawy, dziś sam ją forsuje - choć najpierw dlugo się krył w sejmowym ciepełku...
Ja to ja - w tej aptece mogłem sobie stać ile trzeba - bom nie jeszcze stary a wręcz przeciwnie, młody. Gorzej z ludźmi w podeszłym wieku. Oni stojąc nawet po parę godzin - a większość z nich to ludzie nie tylko starzy, ale i schorowani - mieli łzy w oczach. A tow. B. Arułkowicz - w tym samym czasie - lał wodę na sejmowej komisji ds. zdrowia - co za gbur!
W końcu wydostałem się z apteki. Wyszedłem na ulicę i dostrzegłem jakichś panów wdrapujących się na dźwigu, aby nakleić nowy baner reklamowy - tym razem z zachęta do oglądania nowego serialu, którego emisja ma się lada chwila - nie przegapmy! - rozpocząć w pewnej TV (własności także pewnego towarzysza, dobrego znajomego innego towarzysza, J. Urbana...). I pomyślałem: No tak, w sklepach może nie być nic albo mogą być kolejki, jak w PRLu - w portfelu może nie być nic, ale na głupie, odmóżdżające, zachecające do kolorowego odrealnionego życia seriale możemy ZAWSZE liczyć. To jest to, co ma nam, Polakom, pomóc przetrwać kryzys - ucieczka w "różowe", naiwne i czasem ordynarne kino... To jest właśnie robienie krzywdy społeczeństwu - bo choć nie mam nic do seriali, to jednak mając na uwadze i je, proporcja przekazywania przez media prawdy wobec tzw. medialnych faktów (w "Faktach") jest jak postawienie całej fortuny na zwycięstwo Adamka z jednym z braci Kliczko... Więc się nie zakładam - i nie włączam TV.
I ostatni akcent dnia dzisiejszego: Jadę autem, słucham pewnej radiowej stacji (własności pewnego pana także towarzysza...) i słyszę oto takie słowa: "Niech Państwo nie przejmują się tą jedną z partii, która tak straszy nas kryzysem - nie wierzcie im, rok 2012 będzie szczęśliwy!" Cóż, myślę sobie w swej prawicowej naiwności, na pewno to nie jest radio politycznie zorientowane i moralnie zdechłe - a może raczej powienienem był tak pomyśleć, ale pomyślałem, jak oszołom: Znowu manipulują prawdą!
Pozdrawiam, życząc pięknego nowego roku!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)