Jestem właśnie świeżo po rekreacyjnej zimowej podróży rowerem i po... "maratonie" konferencji ws. tragedii smoleńskiej: Prokuratury RP, prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza oraz przedstawicieli Solidarnej Polski, Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego.
W powyższym "maratonie" brakuje, zdawałoby się, najważniejszego ogniwa - wystąpienia Donalda Tuska. Jednak to chyba już nie jest zaskoczeniem, że ucieczka Tuska sprzed kamer zazwyczaj związana jest z ucieczką od problemów. I na odwrót - częste pojawianie się Tuska w mediach, wynika ze strategii PR i jest obliczone - zawsze - na sukces propagandowy, mierzony dziś słupkami sondaży a nie realnymi sukcesami władzy...
Nihil novi sub sole - rzekłby polski szlachcic. Jaki szlachta - takie państwo. Jaki szef rządu, taki rząd (i pewnie na odwrót). Mocny akcent ubiegłemu roku dał niegdyś towarzysz (=członek SLD) dziś sprzedawczyk i "platformianin", Bartosz Arłukowicz. Kontynuując "reformy" Ewy Kopacz, która szyderczo śmiała się z nich z wysokości stołka marszałka, naraził ludzi chorujących i w stanowczej większości podeszłych w wieku, na nie tylko ogromne wydatki finansowe, ale i na godziny czekania w kolejkach po wykupienie recept. Tak na marginesie: Jak można mianować na stanowsko marszałka Sejmu - czyli kogoś, kto w razie potrzeby musi przejąć w państwie władzę po prezydencie, taką nieodpowiedzialną i cyniczną osobę, jak Ewka Kopacz??? Już dziś wiemy, że Arłukowicz będzie Grabarczykiem (szkoda, że nie grabarzem) nowego-starego rządu pana Tuska.
Minister Nowak, dziedzicząc Polskę "poGrabarczykową", czyli pogrzebaną w przygotowaniach infrastruktury na Euro 2012, osiągnął, jak dotąd, dwa "znaczące sukcesy": Na początku kadencji owego rządu zdołał dotrzeć na budowę autostrady Warszawa - Łódź (choć chyba śmigłowcem a nie samochodem). Drugi "sukces" związany jest z PKP, w imieniu którego pan Nowak zapewnił, że pociągi nie będą się... spóźniały - oczywiście zapewnienia pozostały w eterze - nawet nie na papierze - i tym bardziej nie na torach...
W tym zacnym gronie należy wymienić także Stefana "świra" Niesiołowskiego, który po wygranych wyborach został w końcu spuszczony z łańcucha i kąsa tj. agresywnie obraża wszystkich spoza układu, na którego czele stoi Bronek vel Komorowski jako "konserwator" układzików pookrągłostołowych oraz Tusk jako tzw. "poklepywacz-po-plecowy"... Niesiołowski w ostatnich dniach "błysnął" ponownie - atakując obżydliwymi inwektywami o. Tadeusza Rydzyka, szefa Radia Maryja, które jako jedyne nie otrzymało koncesji na nadawanie za pośrednictwem platrofmy multiplex. Ciekawe czy owe ataki Stafan N. są wynikiem tego, że przed końcem roku nie zdążył zrealizować recepty na leki stabilizujące psychikę, które stanowczo powinien brać... A może nikt mu ich nie przepisał...
Co do braku koncesji dla RM, której nota bene odmówił J. Braun, były członek PO, jest to działanie nie tylko sprzeczne z konstytucyjnie gwarantowaną wolnością słowa, ale i żenująco kompromitujące zarząd KRRiTV. Ciekawe, że zgodę otrzymały takie kanały, jak DiscoPoloTV i OwsiakTV - a Radio Maryja nie. Może gdyby do Radia Maryja zapraszano tych samych "ekspertów" (tj. buldogów wytresowancyh na ośmieszanie Kazyńskiego oraz wszystkich i wszystkiego,co z prawej strony i nie-Tuskowo-Wałęsowe), których gości TVN i Polsat, o. T. Rydzyk nie musiałby - za pośrednictwem m.in. posłów Solidarnej Polski, odwoływać się do organów europejskich stojących - a właściwie mających stać - na straży wolności słowa... Mając bowiem na uwadze to, jak UE chce wpływać na politykę Węgier (m.in. strasząc odmową pomocy finansowej, jeśli rząd V. Orbana nie wyrzuci z orbity publicznej wartości chrześcijańskich, które kształtowały ten kraj - tak jak Polskę - przez wieki i które mają prawo ją nadal kształtować - tak jak krzyż w poslkim parlamencie ma prawo wciąż wisieć...).
Na koniec to od czego powieniem zacząć, sprawa publikacji nowych - poprawionych i w końcu naukowo przeanlizowanych - stenogramów z kabiny pilotów TU-154M z 10 kwietnia 2010r. Jasno wynika z nich, że śp.gen. Błaski - a przez jego pośrednictwo także i śp. Lech Kaczyński - w żadnych stopniu nie wpływali na decyzje podejmowne przez mjr. Protasiuka i członków jego załogi, przy próbie lądowania na smoleńskim lotnisku... Szkoda tylko, że nikt - czyli prokuratorzy wojskowi, premier Tusk i jego urzędnicy oraz "fajterzy", jak Niesiołowski - do tej pory nie przeprosił za kłamliwe insynułacje, obarczające wdowę zmarłego generała dodatkowymi cierpieniami... Ale czego można się spodziewać po ludziach tchórzliwcyh, działających na szkodę polskiej racji stanu; ludziach bez honoru - po kolesiach pokroju Tuska, Sikorskiego, Niesiołowskiego i Klicha...
Polska bywała w gorszych opałach - ale zawsze wychodziła z nich siłą patriotycznego i mądrego społeczeństwa. Oby i teraz stało się podobnie...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)