Prezydent Bronisław Komorowski, Gazeta Wyborcza i radiowa Trójka zorganizowały dziś - podobno apolityczny, przemarsz ok. 2 tys. lemingów w strojach różowo-różowych (to nowe barwy narodowe!). Jednak to nic. Bowiem ci oto maszerowali w cieniu orła z... czekolady, który miał promować Polskę radosną i beztroską - to nic, że infantylną i ahistoryczną. Wszakże liczy się lans i party!
Choć nasz kraj tonie w długu międzynarodowym (a zatem narodowym, bo naród go spłaca) i w bezrobociu najwyższym od kilkunastu lat (30% bezrobocie wśród Polaków do 25 roku życia), to Kancelaria Prezydenta z tzw. profesorem Nałęczem i jego współpracownikami - oraz, rzecz jasna, z prezydentem Bronisławem Komorowskim, urządzają za pieniądze podatników kolorowy happening na cześć podobno flagi polskiej, która - ku ich rozczarowaniu, nie jest zbyt kolorowa. A szkoda. Zapewne hrabia Komorowski i "różowy" Nałęcz pragnęliby flagi w kolorach tej, która symbolizuje lobby gejowskie, abyśmy byli mega nowocześni. Bo po co pielęgnować pamięć o historii Rzeczpospolitej Polskiej. Jest tak mocno naznaczona jakąś walką narodową, ideą narodową, kulturą narodową - słowem, martyrologią. Ci wszyscy husarzy, powstańcy, żołnierze AK etc. itp. są tacy smutni i przygnębiebni - zresztą zapewne większość z nich była homoseksualistami, bo cóż innego może oznaczać ich przywiązanie do walki "ręka w rękę", "miecz w miecz", "karabin w karabin" itd...
Dziś mamy innego naczelnego wodza polskich sił zbrojnych. Człowieka z ludu i dla ludu. Człowieka-spontana, który nie lęka się nawet wąsy zgolić dal dobra ogółu: mamy prezydenta Bronisława von hrabię Komorowskiego. Także i on jest jednym z tych wielkich synów Narodu Polskiego. To on jest naszym mistrzem i nauczycielem idei narodowej. Oto jego mądrości wygłoszone dziś, tj. 2 maja 2013 roku w Dzień Flagi Narodowej:
- "Święta mają to do siebie, że trzeba je świętować";
- "Nasza flaga nie jest jakoś szczególnie bogata w kolory".
SIC! Dlatego na czele niewielkiej ilości dzisiejszego pochodu lemingów z Bronkiem szedł/lazł/płynął ORZEŁ Z CZEKOLADY - BO "ORZEŁ MOŻE" (hasło autorstwa Wyborczej i radiowej Trójki). A na koniec Bronek dostał od przedstawicieli polskiego... Radia Trzy dwa zegarki... Piękny to prezent. Choć moim skromnym zdaniem troszkę skromiaszy, bowiem zegarki to daje się ministrowi Sławomirowi Nowakowi a nie hrabiemu von Komorowskiemu. No, ale wiadomo - ciemny lud nie dorasta do myśli klasy panującej...
Mam tylko jedno pytanie: Od kiedy w statucie Polskiego Radia jest zapis afirmujący wręczanie prezentów przedstawicielom władzy?
Szkoda tylko, że ów czekoladowy stwór zwany orłem nie miał nic wspólnego z patriotyzmem. Jeśli zaś miał coś symbolizować i promować, to jedynie koncern Nestle, który ma tyle wspólnego z polskością, co czekolada Wedla z... polskim wyrobem. Symbolika to zaiście głęboka - oto bowiem przez ostatnie 6 lat sprzedano w ręce obcego kapitału więcej państwowych spółek i koncernów, niż przez cały XX wiek...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)