Na przełomie lipca i sierpnia zdarzyło mi się odbyć podróż po zachodniej części Europy: Niemcy, Holandia, Francja, Hiszpania i Portugalia. W takim geograficznie szerokim kontekście nasunęło mi się kilka patriotycznych refleksji "zdetonowanych" przez obserwację tamtejszych społeczeństw i ludzi.
Spojrzenie na Ojczyznę spoza jej granic pomogłoby wielu tzw. sceptykom i narzekaczom, którzy "swego nie znają a cudze chwalą" - którzy zadziwiająco głupio wstydzą się polskości i historii Polski. Dlaczego?
Prosta sprawa: Rzadko który kraj ma tak bogatą historię, jak Polska. To oczywista oczywistość. Z drugiej strony każde społeczeństwo i każdy naród naznaczony jest "stygmatem" przeszłości. To swoista pieczęć przynależności do konkretnej kultury i tradycji - języka i mentalności kreowanej przez narodowe dzieje. Co ciekawe, my, Polacy cierpimy na nieuzasadniony kompleks bycia Polakiem. Co więcej, są i tacy ludzie (mediów) oraz media (i ich ludzie), którzy żyją z plucia we własne narodowe gniazdo: obrażania tradycji, religii, kultury... Michnikowe pseudo-dziennikarstwo i Walterowe "jedynie-właściwe-kamery" są w tym arcymistrzami...
Tymczasem spójrzmy na naszych zachodnich sąsiadów - na Niemców, Francuzów... Im nawet do głowy nie przyjdzie, aby wyzbywać się narodwej dumy - a tym bardziej obrażać własny kraj i własną historię. Np. Niemcy ostatnimi czasy posuwają się nawet do tego, aby winą i moralną odpowiedzialnością za wywołanie najkrwawszej z wojen - II Wojny Światowej, dzielić się z innymi narodami. Przykładem jest głośny (niestety głośny) serial made in Germany "Nasze matki, nasi Ojcowie" (w Polsce trafnie określany jako NAZI matki,NAZI ojcowie) bezczelnie fałszujący historię niemieckiego kraju i spoleczeństwa, które przecież demokratycznie wybrało Hitlera - fałszujący także rolę Polski w przebiegu II Wojnie Światowej... Początkiem i szczytem niemieckiego dzielenia się winą za nazizm z krajami ościennymi - z Polską, jest już sam fakt, że akcja tegoż serialu zaczyna się w - uwaga - 1941r. (sic!). Szkoda słów, zresztą już wiele (złego) napisano i powiedziano o tej iście ideologicznej germanńskiej produkcji.
A Francuzi? Oni także nie pozwolą sobie drwić z własnej historii i Ojczyzny - z własnego narodu, społeczeństwa - ba, nawet z pojedynczego Francuza jako człowieka; bo według nich być Francuzem to jest coś! Hiszpanie? To samo - rozpiera ich pewność siebie i radość z bycia Hiszpaniem. Portugalczycy? Podobnie - zachwycają się dziejami swojego narodu - zamorskimi wyprawami, południowym temperamentem i odwagą... Do głowy im nie przyjdzie, aby obdzierać samych siebie z własnej tradycji i pluć na własną kulturę.
Oczywiście, każdy naród i jego dzieje mają swoje białe i czarne plamy - to oczywiste, na tym polega także istota zła i kłamstwa, które biorąc swój początek w myśleniu, wolnej woli i wyborze Adama i Ewy dotyczy każdego człowieka - każdego narodu. Ale na Boga, dlaczego My, Polacy, nie potrafimy szanować samych siebie - swojej przebogatej historii - pełnej odwagi, ale i naznaczonej cierniem zdrady - pełnej walki i romantyzmu - piękna i poświęcenia. Kwintesencją polskości jest zaś Powstanie Warszawskie, które jest dla nas, Polaków, powodem do chluby i dumy. Niemiec, Francuz, Hiszpan, Anglik nigdy by nie podniósł ręki na tak wielki narodowy dar, jakim dla nas było, jest i będzie Powstanie Warszawskie. I nie jest to sprawa jakiś li tylko patriotycznych od-czuć, uczuć i emocji. Za tymże przemawiają czyste fakty historyczne - a jak ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, polecam obszerne opracowanie Nomana Davisa "Powstanie 44".
Jeśli sami nie będziemy szanować siebie jako Polaków - polskości i tego, co u jej korzeni leży, to również inni nas szanować nie będą - co zresztą już widać, kiedy Niemcy z coraz większą śmiałością dzielą się z nami winami swojego "ziomka" - Hitlera. Tymczasem w naszej Ojczyźnie wypływają na wierzch przekazów medialnych pseudo-hisotrycy przypisujący narodowym bohaterom... homoseksualizm... Rozumiem naukowy dyskurs - wszakże przez badanie alternatyw rozwija się nauka, ale trzeba to robić w oparciu o FAKTY a nie własne emocjonalne problemy - nie wspominając już, że niektózy pseudo-naukowcy drogę do pokazania się światu torują sobie jedynie fałszem i manipulacją... Żenujące.
Ale to ci, którzy obrażają naród, z którego się wywodzą, mają problem - nie z narodem, ale z własnym sumieniem - w istocie zaś z samymi sobie - złasnym człowieczeństwem. Polacy nie są głupi - rozum swój mają i używają go. Historię i narodową kulturę cenią - bo bez niej każde społeczeństwo i każdy człowiek stanie się "obywatelem świata" - czyli obywatelem made in nothing - toczącym się w bezmiar nihilizmu...


Komentarze
Pokaż komentarze