Raz jeszcze - krótko i na temat - ośmielam się dokonać powyborczej medytacji. Tym razem posłużę się jednak poezją, która niejednokrotnie w historii naszej Ojczyzny okazywała się najwłaściwszym narzędziem do budzenia polskich poplątanych sumień...
Poniższe słowa dedykuję nowemu-staremu kabaretowi "Donald-Waldek"(już kiedyś razem wystąpili w "Nocnej zmianie", choć to nie było śmieszne... Może teraz będzie śmiesznie - a może strasznie?! A może jedno i drugie?!?!):
Może się wreszcie obudzisz z letargu
wolna od grzechu i do czynu zdolna
Rzecz Pospolita spokojna i mocna
w koronie dumy od jałmużny wolna
(...)
A więc kiedy wreszcie
znów będziemy warci
Białego Orła? Twojego imienia?
abyśmy mówiąc Bóg - Honor - Ojczyzna!
mówili głośno i bez zawstydzenia
(Kazimierz J. Węgrzyn, "Anioł Zbawienia" ze zbioru "Larum Polskie")
(...)
nauczyli się szybko władzy
i pogardy dla prawdy co rani
zakłamanej wolności bez kary
upragnionej Polski dla drani
(Kazimierz J. Węgrzyn, "Pogoda dla drani", dz. cyt. wyżej)


Komentarze
Pokaż komentarze