"Barack Obama, główny kandydat obozu Demokratów na prezydenta USA, przyznał niedawno, że największym błędem jego politycznej kariery było głosowanie za przyjęciem ustawy, która miała pomagać ratować życie Terri Schiavo. Dodał, że żałuje poparcia, jakiego udzielił rządowym uchwałom, mającym umożliwić rodzinie Terri uchronienie jej przed wyrokiem sądowym skazującym kobietę na eutanazję. " (źródło)
Pozwolą Państwo, że nie będę tego komentował, bo wszystko jest wyjątkowo jasne, tylko dodam, że Terri umierała z głodu w wielkich cierpieniach przez 14 dni...
W tym kontekście należy spytać: czy można głosować na człowieka, który mówi to, co podoba się większości, aby zjednać sobie ich głosy? Czy świat aż tak zdziczał? Czy mimo wszystko czeka nas jakiś pozytywny przełom? ... "Nadzieja zawieść nie może" - rzecze św. Paweł...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)