Chyba już dawno nie było tak nieudolnego i tak leniwego rządu, jak obecny. Kolesie Dońka raz po raz udowadniają, że są do niczego. Nie tylko nie realizują swoich wyborczych obietnic, ale nawet ich już nie pamiętają. Co więcej, niektórzy z ekipy Tuska idą na całość i zaprzeczają nie tylko wyborczym obiecankom-cacankom, ale także własnemu sumieniu.
To, że Platforma nie dotrzymuje danego słowa, to normalka. Jacy ludzie, taka platforma...
- To, że wszystko drożeje - to normalka dla liberałów z PO...
- To, że wyrzuca się z publicznej dyskusji problem nauczycieli, górników, pocztowców i oczywiście lekarzy - to normalka dla liberałów z PO...
- To, że Tusk i jego brygada wciąż gadają i obiecują, a Niesiołowski i Palikot przechodzą samych siebie, wszystkich w około obrażając - to normalka dla PO...
- To i wiele innych niezałatwionych spraw można tu wspomnieć...
No, ale to do czego dopuściła się min. Ewa Kopacz, to lekka przesada. Mam na myśli aktywne zaangażowanie się w zabicie nienarodzonego dziecka (w języku postępowców "aborcja") 14-letniej "Agaty" z Lublina. Owa minister, która zdaje się mienić katoliczką, nie pamięta, że tym "gestem" postawiła siebie poza Kościołem, bowiem kanon 1398 KPK mówi wprost, iż: "Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega EKSKOMUNICE wiążącej MOCĄ SAMEGO PRAWA (latae sententiae)". Oczywiście Pani Kopacz bezpośrednio nie przerwała ciąży, lecz w jej przerwaniu "jedynie" pomogła. Ale właśnie ze względu na tę "morderczą" pomoc i na to, że zrobiła to publicznie, publicznie również deklarując, że jest katoliczką, podlega ekskomunice "latae sententiae" zgodnie także z innym kanonem KPK1329 §2. Swoją "ochotność" i zrozumienie dla "prawa" do zabicia dziecka wyraziła przed szerokim forum na antenie TVN w programie "Teraz My" 18 czerwca br. Mam nadzieję, że władze kościelne diecezji, do której ta Pani należy, przemyślą i dokładnie przeanalizują ten proceder. Bo nie chodzi tu o jakiegoś Kowalskiego, ale o osobę publiczną i do tego odpowiedzialną - o zgrozo! - za zdrowie Polaków!
Nie na miejscu są również szyderstwa, jakimi obrzuca się ludzi, którzy będąc wrażliwi w swoim sumieniu i patrząc na świat szerzej, dostrzegli przewinienie min. Kopacz. Jest to bowiem publiczne zgorszenie, o którym Chrystus powiedział bardzo niedyplomatycznie i niedemokratycznie, ale Prawdziwie, że: lepiej takiemu (który swoim zachowaniem gorszy innych) kamień młyński zawiesić na szyi i rzucić w wodę, niż aby stał się przyczyną zgorszenia dla innych.
Cieszy fakt, że w natłoku bzdurnych informacji, "medialnych faktów", pół i ćwierć prawd oraz preparowanych sondaży, są ludzie, którzy swoją i swych braci w wierze przynależność do Kościoła traktują poważnie.
Człowiek może zmienić wszystko albo prawie wszystko - tylko prawa moralne pozostaną zawsze niezmienne. Bo te na szczęście nie zależą od nas. My ich nie określamy, tylko albo je przyjmujemy, albo odrzucamy (nawet przytłaczającą "demokratyczną" większością). I w jednym i w drugim przypadku ponosimy za to odpowiedzialność - odpowiedzialność przed sobą, historią i Bogiem. Na tym właśnie polega człowieczeństwo...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)