Od kilku tygodni jesteśmy świadkami medialnego przedstawienia, które zostało nam zasponsorowane przez kilku polityków Prawa i Sprawiedliwości. Historia zaczyna się rodem z bajki, w których trzej odważni wybierają drogę prawdy i sprawiedliwości, która w przypadku PiSu nie jest "oczywistą oczywistością". Otóż trzej panowie - Dorn, Ujazdowski i Zalewski - rozpoczęli bunt, który ma zmienić zatwardziałego dowódcę okrętu zwanego Prawem i Sprawiedliwością na demokratycznego przywódcę największej partii opozycyjnej w Polsce.
Zgadzam się z tymi Panami, że PiS potrzebuje zmian, zmian i jeszcze raz zmian. Radykalizowanie w poglądach i przechodzenie w gospodarce na socjalizm może zniszczyć tę partię. Jednak Jarosław Kaczyński z wystąpień nie robi sobie nic i nawet zawiesza trzech byłych wicepremierów w prawach członka stronnictwa, zabraniając im udziału na weekendowym zjeździe Prawa i Sprawiedliwości. Podobno na tym kongresie ma być około 100 na 1000 osób, które popierają postulaty zbuntowanych członków PiS.
Według mnie jutrzejszy kongres PiS tak na dobrą sprawę nic nie zmieni, a sytuacja byłych liderów jest już przesądzona - wypadają. PiS daje jasny sygnał, że zmieniać się nie chce, a potencjalni buntownicy będą tak samo traktowani jak Dorn, Zalewski i Ujazdowski. Wprawdzie dla Zalewskiego i Ujazdowskiego nie będzie to śmierć polityczna, ale już z Dornem będzie gorzej. Zapewne PO nie będzie chciała przyjąć kogoś kto ją biernie i czynnie obrażał.
W takim razie jak może zakończyć się kongres PiS? Jarosław Kaczyński liderem, buntownicy uznani za zdrajców ideałów prawicy, w niedługim czasie zostaną usunięci z PiSu. Taka jest prawda, PiS bez Kaczyńskiego nie pociągnie długo.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)