Truizmem jest stwierdzenie o trywializacji życia politycznego w naszym kraju. Zresztą nie ja to pierwszy piszę, ostatnio dużo na ten problem zwracali uwagę publicyści.
Polityka zaczyna być jednym wielkim show! Gwiazdy muzyki, filmu, czy osoby znane tylko ze skandali tworzonych telewizją, bądź własnym zespołem błyskotliwych menadżerów odpowiedzialnych za promocję. Transfery partyjnych gwiazd niczym jak z piłkarskiej historii i przerzuty to z jednej partii do drugiej jak rak trawiący jeszcze żywą tkankę.
Fakt, że demokracja pozwala się udzielać wszystkim osobom, ale dla mnie to jest właśnie znak jej słabości, w sytuacji demokracji pozbawionej elity. Są osoby skrajnie nieodpowiedzialne, a które mimo tego uczestniczą aktywnie w życiu politycznym. Co gorsza nie mówiąc o politykach działających wbrew polskiej racji stanu. Poza tym sama ordynacja wyborcza do Sejmu, instytucja mandatu niezwiązanego, nierozliczenie poprzedniego systemu autorytarnego, czy wszechobecne pozostałości obcych agentur tworzących w wielu aspektach, w tym życia społecznego wyrwy i dziury jak w serze szwajcarskim, sytuująca Polskę, gdzieś w systemach politycznych, które nazwałbym demokracją reglamentowaną czy demokracją oligopartyjną.
Ci wszyscy oburzeni Wajdowie, Kutzowie i o zgrozo sławy "błyskotliwości" Krupy, Dody i inne wypowiadający się na temat polityki. A pośród nich (przyznaję, że spośród wszystkich celebrytów, mający jednak coś do powiedzenia) Kazik.
Śmiech, że 22 maja 2007 r. dla (!) czat MTV Kazik wypowiadał się następująco:
„Muszę przyznać, że jakoś coraz ciaśniej mi się robi w tej IV RP. Aczkolwiek w PiS pokładałem pewnego rodzaju nadzieje, to rozczarowanie jest tym większe.”
Natomiast już cztery lata później zmienia front o 180 stopni – rzecze filozoficznie:
„- A co jest największym błędem obecnego rządu?
- Wszystko. Niedotrzymanie ani jednej obietnicy wyborczej. Obiecywanie gruszek na wierzbie należy oczywiście do emploi zawodu polityka, ale PO zachowała się kompletnie cynicznie. A rząd popełnia gafę za gafą. Ot, choćby ostatnio wyczytałem, że w aferze hazardowej są wprawdzie jakieś dowody, ale nie takie, żeby postawić zarzuty... Czytaj: Miro i Zbycho coś broili, ale się im upiecze, bo ich osłaniają koledzy. Próba kupienia ustawy, bo z tym mieliśmy do czynienia w tej aferze, czyli sytuacja analogiczna do tej, która rozwaliła rząd Millera, teraz ma ujść na sucho. W zamian za to tłuszcza dostaje co raz to nowe elementy igrzysk, jak kastrowanie pedofili, walka z dopalaczami i kibicami. Mówię kibicami, bo nie uznaję dychotomii kibol-kibic.”
Choć dopiero teraz dostrzega to, co gros jego współrodaków dostrzegało już w wyborach 2005 r. i 2007 r. to stwierdza również, że:
„- Lech Kaczyński powinien mieć pomnik w Warszawie?
- Oczywiście, że powinien. Bez względu na opinie o nim – zginął na posterunku, pełniąc obowiązki głowy państwa, a nie u siebie na działce, zabijając się szpadlem. A poza tym – czy nam się to podoba czy nie – był najlepszym prezydentem Polski ostatniego 20-lecia. Bo kto, jeśli nie on? Jaruzelski? Wałęsa? Nie wygłupiajmy się... A może Kwaśniewski, który do Charkowa, na groby polskich żołnierzy pojechał pijany? Długo nie dostrzegałem niestosowności tej sytuacji. Do czasu, aż uświadomiłem sobie taką rzecz: a jakby to prezydent Izraela przyjechał do Auschwitz i się zataczał?”
Jednak nie bacząc na fakt, iż robi to samo, co obecni jego adwersarze robili Prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu przez opluwanie, trywializowanie osoby, w najlepszym przypadku niedostrzeganie sukcesów i dokonań:
„- A Bronisław Komorowski?
- Jaki jest, każdy widzi... (śmiech). Kaczyńskiemu ten pomnik się należy.”
Te dwa zdania (choć nie mam pojęcia jak wyglądała autoryzacja wywiadu), co sugeruje artykuł, Kazik wypowiedział jedno po drugim. Czy nie dostrzegł tego? Przecież nie jest osobą pozbawioną trzeźwości umysłu. Mówi o demokracji i wzniosłych ideach, jednakże odmawia jej tym, którzy sobie takiego prezydenta wybrali (była to nie mała grupa obywateli). Wynosi na piedestał osobę szykanowaną (być może nawet przez służby specjalne), a jednocześnie staje w tym samym szeregu dwóch grup osób szykanujących poprzedniego i obecnego prezydenta.
Brak wiedzy o symbolach kraju, jego konstytucyjnych organach, symbolach wolności i niepodległości cechuje wszystkich celebrytów. Choćby i Salomon przemawiał, nie zrozumieją tak abstrakcyjnego znaku jak instytucja Prezydenta RP, jak wszelkie oznaki i symbole państwowości, mechanizmów rządzących polityką, ekonomią, jak pojęć: godność i szacunek.
Kazik stracił dla mnie wiarygodność. Raz tak, raz tak. Teraz dał się ponieść baraniej panice – przyznaje. A skąd ta pewność, że jej nie ulegnie ponownie. Co on wie, na temat, co kolejnego młodziutkiej demokracji szykują osoby stojące za gen. Czempińskim? Znów zbaranieje?
Dość mam filozofujących celebrytów. Mam nadzieję, że i inni to zrozumieją


Komentarze
Pokaż komentarze (4)